sobota, 19 października 2013

VIII Rozdział

Jest kolejny rozdział. Dziękuję Wam wszystkim, że czytacie to co tu piszę... Zapraszam do komentowania :* Miłego czytania <3

Frank

  Słońce przebijało się przez zasłonięte okna. Otworzyłem oczy i wciąż byłem wtulony w ciepłe ciało Gerarda. Leżeliśmy dokładnie w takiej pozycji, w jakiej zasnęliśmy. Nie chciałem budzić Gee. On tak słodko spał, trzymając mnie w swoich objęciach. Leżałem chwilę, wpatrując się w niego, aż mój ukochany otworzył w końcu oczy.
-Dzień Dobry kochanie - powiedziałem. On zamiast odpowiedzieć, wpił się w moje usta namiętnie. Wplątał swoje palce w moje włosy i położył się na mnie.
  Przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Kogo niesie o tej godzinie?- Zapytałem na moment odrywając się od Gerarda.
-Ja sprawdzę- uśmiechnął się słodko i naciągnął na siebie bokserki.
  Poszedł otworzyć drzwi.
-Yyy...Dzień Dobry. Ja do Franka- Powiedział zmieszany mężczyzna, stojący właśnie przed naszymi drzwiami.
-A to proszę wejść. Napije się pan czegoś?- zapytał uprzejmie czarnowłosy.
-Kawę bym prosił, jeśli można- odpowiedział.
  Ja nic nie wiedząc, że ktoś jest w naszym domu, zawinąłem się w kołdrę i wszedłem do salonu.
-Ooo...Frank! Jak miło cię w końcu zobaczyć!- Krzyknął uradowany mężczyzna, który właśnie się na mnie rzucił i zaczął mnie przytulać.
-Phill! Co ty tu robisz? Przecież miałeś wrócić za nie całe trzy miesiące!- odparłem szczęśliwy, że wrócił wcześniej.
-Nie chciałem dłużej siedzieć sam... A powiesz mi kto tu jeszcze jest?- zapytał.
  W tym momencie uświadomiłem sobie, że stoję zawinięty w samą kołdrę , a Gerard otworzył drzwi w samych bokserkach. Phill może być trochę zmieszany. Nie wiele mu mówiłem o Gerardzie. Właściwie to prawie nic, a tu zastaje nas w takiej sytuacji. To czas, by chłopacy się poznali.
-No tak..To jest Gerard. Mój chłopak.- Gdy wypowiadałem ostatnie słowo, wszedł Gee.
-Już mnie przedstawiłeś kochanie?- uśmiechnął się Gee do mnie i wyciągnął rękę do Phill'a.
-Tak, przedstawił. Phill jestem.- uścisnął rękę Gee.
-No to fajnie! Już się znacie.  To pozwolicie, że was na chwilkę zostawię, bo wypadało by się ubrać- Powiedziałem to i rzuciłem w Gerarda koszulką, żeby ją na siebie założył.
  Idąc się ubrać, pomyślałem, że to musiało na prawdę dziwnie wyglądać. On może się czegoś domyślać. Obawiam się, że o coś zapyta.
  Gdy tylko się ubrałem, natychmiast poszedłem do salonu, do chłopaków. Jak zauważyłem, nieźle się dogadują. Phill opowiadał nam jak to było na wyjeździe.
-Wiem, że nie powinienem was o to pytać. bo to może dla was zbyt prywatne, ale...-tu się zawahał. Wiedziałem o co chce zapytać, ale byłem pewien że o to nie zapyta. Nie chciałem mu mówić co się działo tej nocy-czy wy mieszkacie razem?
  Zrobił tak jak myślałem. Zapytał o coś innego niż chciał..Ale mi to na rękę.
-Och tak. Nie długo. A wczoraj wróciłem z wyjazdu służbowego i ten cały tydzień nieobecności sobie nieźle wynagrodziliśmy- Gee wyręczył mnie odpowiedziom i jak widać też wiedział o co Phill chciał zapytać. Mówiąc to przytulił mnie od tyłu (ja siedziałem na środku kanapy a on za mną) i pocałował w policzek.
-Gerard! - krzyknąłem oburzony tym co powiedział.
-No co?! To jest twój przyjaciel. I tak byś musiał mu powiedzieć, a ja cię wyręczyłem- powiedział czarnowłosy.
  Phill się tylko zaśmiał. Przez jakiś czas jeszcze rozmawialiśmy i dowiedziałem się, że już zostaje w naszym kraju na stałe i nie zamierza już wyjeżdżać. Bardzo się ucieszyłem.
  Nasze spotkanie dobiegło końca.
-To ja następnym razem zadzwonię , że przyjdę, żebyście zdążyli się ubrać- uśmiechnął się i wyszedł.
  Po jego wyjściu wybuchliśmy śmiechem. W końcu przywitaliśmy Phill'a prawie nadzy!.
-No to już znasz mojego przyjaciela kochanie- powiedziałem.
-Hmm... nigdy mi o nim wcześniej nie wspominałeś. Czy mam konkurencję, czy to na prawdę tylko przyjaciel? - zapytał niespokojnie Gerard.
-No czekaj, niech się zastanowię- Na chwilę przestałem mówić, co zdecydowanie bardziej zaniepokoiło Gee-To przyjaciel. W stu procentach woli kobiety-zaśmiałem się, widząc jak na twarzy czarnowłosego zagościł spokój.
-Uff... Kamień z serca! Wiesz przecież, że ja cię kocham najmocniej na świecie! Nie da się mocniej.
-Pff... Udowodnij- odpowiedziałem
  Przycisnął mnie do drzwi, które były obok i się o mnie oparł, tak że byliśmy do siebie maksymalnie przytuleni. Spojrzał mi prosto w oczy, wplótł palce w moje włosy, uniósł lekko moją głowę i namiętnie pocałował. Po chwili przerwał i powiedział:
-Kocham Cię najmocniej na świecie- Po tych słowach natychmiast go przytuliłem.
-Ja ciebie też Gerd.
   
     Wpadliśmy na pomysł, żeby przejść się do parku. Chodziliśmy sobie wśród kolorowych liści. Jesień pod tym względem była magiczna. Nie było tam nawet żywej duszy, prócz nas. Było zimno i mokro po deszczu, a słoneczko przebijało się przez zachmurzone niebo. Przez to, że byliśmy tam sami, mogliśmy bez nie potrzebnych spojrzeń nietolerancyjnych ludzi, iść trzymając się za ręce. 
     Do domu wróciliśmy przemarznięci. Gee zaproponował mi herbatkę na rozgrzanie, a ja oczywiście nie odmówiłem. To było słodkie jak on się o mnie troszczył. Czułem, że bardzo mnie kocha. Poszedłem w tym czasie do salonu i usiadłem na kanapie, przykrywając się kocem. Gerard chwilę później przyniósł dla mnie herbatę i usiadł obok mnie. Włączyliśmy sobie jakiś film w telewizji, potem następny. Zrobiło się już późno i w pewnym momencie zasnęliśmy razem.
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz