Frank
Już minął miesiąc od naszego pocałunku. Mam chłopaka, którego niesamowicie kocham. Jest czuły, kochany. Spotykamy się dosłownie codziennie. Już się dużo razy myślałem sobie jakby to było cudownie, gdyby ze mną zamieszkał. Za szybko o tym myślę, za krótko się znamy. Może za jakiś czas. Dowiedziałem się, że on mieszka z rodzicami, więc nie było by pewnie większego problemu z przeprowadzką. Chyba jednak przemyślę to poważniej. Najciekawsze jest to, że jesteśmy razem już miesiąc, a on nigdy jeszcze nie był w moim mieszkaniu. Zawsze chodziliśmy do niego lub w jakieś miejsce publiczne, np.park. Dziś mnie odwiedzi po raz pierwszy. Czas wysprzątać dom. Będzie już za cztery godziny.
Wstałem i standardowo od razu poszedłem do kuchni, napić się kawy. No tak... najpierw by trzeba było pozbierać ubrania z podłogi, naczynia pozmywać, odkurzyć. Trochę tego jest, a ja zamiast się za to zabrać myślę co trzeba zrobić. Włączyłem głośno muzykę i zacząłem sprzątać. To jedno z moich znienawidzonych zajęć, ale dla Gee zrobię to. Podczas sprzątania wyobrażałem sobie nas dwóch razem. Między nami odkąd się znamy, nie doszło do niczego więcej niż do namiętnych pocałunków. Postanowiliśmy, że nie będziemy niczego przyspieszać i zrobimy To kiedy oboje będziemy tego chcieli. Na chwilę obecną jest dobrze tak, jak jest.
Wreszcie skończyłem. Teraz czas zająć się sobą. Poszedłem do łazienki, spojrzałem w lustro i stwierdziłem, że czas się ogolić. Gdy już to zrobiłem, poszedłem się ubrać i w końcu nadszedł Gerard. Zapukał do drzwi. Gdy je otworzyłem od razu wpadł mi w ramiona i pocałował.
-No no...Ładnie tu masz- Powiedział, wchodząc do salonu.
-Napijesz się czegoś?- Zapytałem uprzejmie.
-Hmm... Kawę poproszę- Odpowiedział.
Usiadł na kanapie, a ja poszedłem zrobić dla nas kawę. Nie wiem dlaczego byłem taki zestresowany. Może to przez to, że chcę z nim porozmawiać o wspólnym mieszkaniu i nie wiem jak zareaguje. Idąc z kawą starałem się jej nie wylać. Usiadłem obok niego i zacząłem.
-Wiesz... Ostatnio tak sobie myślałem, że może chciałbyś się tu do mnie przeprowadzić, bo mieszkasz z rodzicami, którzy w dodatku myślą, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Gdybyś tu mieszkał, nie musielibyśmy uważać na to co do siebie mówimy, co ze sobą robimy, nie żegnalibyśmy się zbyt wcześnie...
-Codziennie budzić się w jednym domu, blisko siebie, wspólne śniadania, widzieć się w każdej chwili- wtrącił się Gee, uśmiechając się.
-No właśnie. To znaczy...jak na razie to spalibyśmy osobno, żeby się przyzwyczaić. Wiem, że nie znamy się zbyt długo. Decyzja należy do ciebie. Ja już swoją podjąłem- odparłem.
- Ja też o tym myślałem. To była by szansa, żeby się lepiej poznać. Zdaję sobie sprawę, że znamy się bardzo krótko, ale ja ciebie kocham. Myślę, że skoro jest taka możliwość to przeprowadził bym się jeszcze w tym tygodniu- mówił.
Na chwilę zamilkłem. Niesamowite, że on też myślał o przeprowadzce do mnie. To słodkie.
-Gerard! To byłoby cudowne!- Odparłem uradowany.
-No więc postanowione. Będziesz musiał mnie znosić na co dzień- zaśmiał się.
Rozmawialiśmy tak jeszcze jakiś czas, aż w końcu byliśmy zmęczeni. Zaproponowałem Gee, aby został u mnie na noc. I tak ma u mnie mieszkać, to dlaczego nie miał by dziś zostać? Na szczęście zgodził się bez wahania. Przygotowałem mu łóżko w salonie, a sam poszedłem spać do sypialni. Spałem jak niemowlę.
Obudziłem się i od razu spojrzałem przez otwarte drzwi sypialni, na kanapę w salonie. Jego tam nie było. Przestraszyłem się, że już wyszedł. Opadłem na poduszkę i na chwilę zamknąłem oczy. Nagle poczułem ciepły, kawowy pocałunek złożony na moich ustach. Gee przyszedł z kawą.
-Witaj skarbie- powiedział
-Witaj- uśmiechnąłem się i upiłem trochę kawy.- Ty już jesteś ubrany? Wychodzisz?
-Ja zmykam do pracy. Wrócę wieczorem- Pocałował mnie w czoło i wyszedł.
Pijąc kawę myślałem 'Znalazłeś chłopaka, który cię cholernie kocha, jesteś z nim dopiero miesiąc, a on decyduje się u ciebie zamieszkać, gdy tylko się obudził, to od razu przyniósł ci kawę do łóżka'. To jest chyba sen, ale nie chcę się z niego budzić. Mam kogoś, dla kogo zrobię wszystko, a nawet więcej. Gerard wniósł do mojego życia mnóstwo kolorów i sensu przede wszystkim. Kocham go.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz