I o to kolejny rozdział. Wreszcie dopadłam komputer;-; Mam nadzieję, że wakacje wam miło mijają! U mnie dopiero coś zacznie się dziać, gdy wreszcie dobrnę do domu*_* Tutaj, gdzie jestem nawet weny nie ma, bo muszę uważać, by nikt nie nakrył z rodziny mojego bloga...^.^
Miłego czytania! <3
Obudziłem się obok Jareda na balkonie, obolały. Głowa mi pękała, a w gardle była susza. Wstając, zachwiałem się, ale szybko odzyskałem równowagę. Chciałem wejść do środka, ale drzwi balkonu okazały się zamknięte.
-Halo! Otwórzcie balkon!!-Zacząłem pukać w szybę, ale zdawało się, że nikt nie słyszy. Nawet Jared leżący obok nie drgnął. Wreszcie zauważyłem jak ktoś otwiera.
-No już. Weź tak nie krzycz, głowę mi od środka rozwala- Powiedział Gerard. Gdy go zobaczyłem od razu wpadłem w śmiech. -Z czego się śmiejesz?-zapytał.
-Widziałeś się w lustrze?-Nie mogłem się opanować.
-Nie...-Powiedział niepewne. Od razu poszedł się przejrzeć.-O kurwa-Usłyszałem tylko z jego słów zanim znów pojawił się przede mną. -Co to kurwa jest?
-Czerwone włosy, Gee-Ja wciąż nie mogłem wytrzymać ze śmiechu.-Bardzo pięknie wyglądasz-pocałowałem go w policzek.
-Wyglądam jakbym miał okres głową, do jasnej cholery!-Spojrzał za mną.
-Oj tam, pomiń te szczegóły-zaśmiałem się i poszedłem do kuchni zrobić kawę.
Gdy tylko wszedłem do środka, nie mogłem nawet poznać kuchni. Wszystko się kleiło, a dodatkowo był okropny bałagan. Zaparzyłem dzbanek kawy, starając nie przykleić się do mebli, a potem odszukałem kubki. Poszedłem do salonu. Zrzuciłem wszystkie puszki z kanapy i usiadłem z kawą, którą popiłem tabletki. Tam weszła też Hannah.
-O, Frankie, robiłeś tatuaż?-Zapytała siadając obok.
-Co? Jaki tatuaż?-Spojrzałem na nią.
-No na szyi. Nie widziałam go wcześniej- wzięła łyk mojej kawy.
Od razu zerwałem się i podszedłem do lustra. Przeraziłem się widząc na swojej szyi nowy tatuaż, przedstawiający skorpiona. Poszedłem do Gerarda, ale na jego widok znowu zacząłem się śmiać.
-No dobra, dobra, już przestań-Westchnął załamany. Ja się powoli uspokajałem.
-Powiedz mi... to twoja sprawka?-Pokazałem mu tatuaż.
-Nie!-Teraz on się śmiał.- Mi farba w końcu zejdzie, a ty masz tatuaż na szyi!
-Ale ja nie wyglądam jakbym zanurkował w kroku kobiety w czasie okresu!-Dogryzłem mu.
-Ja cię dorwę!- rzucił się na mnie i zaczął łaskotać. W końcu chwycił za moje nadgarstki i siedział na mnie okrakiem, co sprawiło, że nie mogłem się ruszyć- Ja mogę zaraz w twoim kroku zanurkować-mruknał w moje usta.
-Nie, nie możesz.-Weszła Hannah.-Teraz pomożecie mi to wszystko posprzątać-Rzuciła w nas workami i uśmiechnęła się.
Wstaliśmy i zaczęliśmy sprzątać. W między czasie dobudziliśmy Jareda. Jego reakcja na Gee była podobna do mojej. Jedynie Hannah wszystkiego się spodziewała i jak powiedziała, nie była zdziwiona, że takich nas zastała rano. Przy sprzątaniu o dziwo było bardzo wesoło. Włączyliśmy głośno muzykę i zbieraliśmy śmieci, a potem staraliśmy się wyczyścić wszystko. Następnie zabrałem Gerarda do łazienki i próbowałem mu zmyć z głowy farbę, jednak ona w ogóle nie straciła swojej intensywności. Zrezygnowany spłukałem jego włosy i wysuszyłem je. stanąłem z nim przed lustrem, tuląc go od tyłu.
-W sumie wyglądasz strasznie seksownie-Szepnąłem.
-Taaaa, jedźmy już do domu-Odszepnął.
Zrobiliśmy jak chciał chłopak. Od razu zebraliśmy swoje rzeczy i poszliśmy do samochodu. Pojechaliśmy do domu, wcześniej odbierając Bandit od babci. Ona sama nie poznała swojego ojca i śmiała się ze mną całą drogę. Naburmuszony Gee wyszedł z samochodu, a ja z jego córką za nim. Zaprowadziłem ją do pokoju, a sam poszedłem do chłopaka.
-No Gee...nie gniewaj się- Przytuliłem go.
-Jestem twoim i Bandit obiektem drwin. Cudowne uczucie-Powiedział, odwracając wzrok.
-wcale tak nie jest- Zacząłem całować jego szyję.
-Jest i nie kłam-Powiedział udając wciąż obrażonego.
Długo nie musiałem mu się podlizywać i poddał mi się od razu. Rozebrałem go i posadziłem na kuchennym blacie. On nie pozostał mi dłużny i zrobił to samo z moimi ubraniami. Zaczęliśmy pieścić nasze rozpalone ciała, a potem zaspakajać się nawzajem. Musieliśmy starać się być cicho, by Bandit nie przyszło do głowy odwiedzić nas teraz w kuchni.