Frerard +18, ale kto by się ograniczeniami wiekowymi przejmował ;)
Frank
Obudziłem się na kanapie w salonie. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem, ale to nie ważne. Najważniejsze jest to, że dziś wraca Gee!
Jak zwykle wstałem późno. Była już 14.00. Gdy tylko wstałem poszedłem napić się kawy, a potem wszedłem do łazienki i umyłem twarz. Postanowiłem się przejść do parku, przewietrzyć się, a przy okazji czas szybciej upłynie.
Podczas spacerowania wśród kolorowych liści i prawie nagich drzew pomyślałem sobie, że może mógłbym zrobić Gerardowi jakąś powitalną niespodziankę... Jakąś romantyczną kolację. Bez długiego namysłu, od razu poszedłem do najbliższego sklepu po wszystkie potrzebne składniki do zrobienia spaghetti. Wiem, że Gee bardzo lubi to danie.
O 16.00 znalazłem się już w domu z siatkami pełnymi zakupów. Zrobiłem już zapasy na cały tydzień. Pierwsze co zrobiłem po przyjściu, to wysprzątałem cały dom, w którym wcale nie było bałaganu, ale chciałem przywitać mojego chłopaka w czystym, pachnącym jedzeniem domu. Trochę dużo czasu mi to zajęło, dlatego zaraz potem zabrałem się za przygotowanie stołu. Rozłożyłem na nim dwa talerze, sztućce i kieliszki do wina. Na środku postawiłem świeże, piękne kwiaty. Tak się zająłem tym przystrajaniem stołu, że kompletnie zapomniałem o zrobieniu kolacji. Ugotowałem makaron, i przygotowałem sos. Wszystko włożyłem do naczynia, w którym to danie będzie długo ciepłe.
Spojrzałem na zegarek i za nie całą godzinę miał być Gee. Wziąłem czyste ubrania i poszedłem się wykąpać. Gdy tylko wyszedłem z łazienki, ktoś zapukał do drzwi. Byłem pewien, że to mój ukochany, więc poszedłem otworzyć.
-Witaj kochanie!- Powiedziałem, opierając się o drzwi. Gdy tylko zorientowałem się, że to mój sąsiad, od razu się wyprostowałem.
-Dzień Dobry...Ja chciałem tylko pożyczyć śrubokręt, ale widzę, że chyba przeszkadzam. To ja może przyjdę jutro- Odparł zdezorientowany sąsiad.
-O matko! Przepraszam pana! Spodziewałem się kogoś innego, ale proszę chwilę zaczekać i zaraz przyniosę śrubokręt- Odszedłem od drzwi. W drodze do szafki, w której miałem narzędzia, przeklinałem pod nosem, lecz z drugiej strony to było zabawne.
-Proszę bardzo- Powiedziałem podając śrubokręt.
-Dziękuje. Jutro odniosę.- Odpowiedział i poszedł.
Zamknąłem drzwi i wybuchnąłem śmiechem. Mina sąsiada była bezcenna. No ale gdzie ten Gee. Już powinien być. Usiadłem na kanapie i wpatrywałem się w zegar na ścianie, jak mijają minuty. Po długiej godzinie oczekiwań, usłyszałem ponowne pukanie do drzwi. Tym razem postanowiłem otworzyć normalnie.
Ledwo zdążyłem zauważyć kto przyszedł i już miałem w ramionach najwspanialszego mężczyznę. Trwaliśmy tak w uścisku przez jakiś czas.
-Co tu tak pięknie pachnie?- zapytał Gerard.
-Przygotowałem kolację, ale pewnie jest już zimna-odpowiedziałem zmieszany.
-Przepraszam, ale samolot mi się opóźnił,a telefon rozładował. To skoro kolacja i tak już wystygła, to może najpierw pójdę się odświeżyć po podróży. Ale ty...może poszedł byś ze mną?-Zapytał.
Byłem zupełnie zaskoczony tą propozycją. Ja też miałem na to ochotę i uważałem, że to już dobry czas. Skoro oboje jesteśmy zdecydowani to powinniśmy to zrobić. Zgodziłem się. Gerard złożył mały pocałunek na moich ustach, po czym wpił się w nie. Nie odrywając się od siebie doszliśmy do łazienki. Odkręciłem wodę w kabinie prysznicowej, a Gee już rozebrany niespodziewanie przytulił mnie od tyłu.
-Rozbierzesz się sam, czy mam ci pomóc- Szepnął mi do ucha, wkładając swoją chłodną rękę pod moją koszulkę, co wywołało u mnie lekki dreszczyk.
-Możesz mi pomóc rozpiąć pasek- Odpowiedziałem uśmiechając się i ściągnąłem koszulkę.
Gee wciąż był za mną. Objął mnie w pasie i rozpiął mój pasek. Po woli zsunął ze mnie spodnie, a potem bokserki i weszliśmy razem pod prysznic. Całowaliśmy się namiętnie, aż w końcu Gerard wyplątał jedną rękę z moich włosów i zjechał nią powoli w dół, łaskocząc mnie przy tym. Doszedł do mojego krocza, po czym lekko uścisnął moją męskość. Cicho pisnąłem, a Gee widząc to uśmiechnął się i powtórzył czynność, doprowadzając mnie przy tym do głośniejszych jęknięć. Nie pozostałem mu dłużny i postanowiłem przejąć inicjatywę. Oparłem go o ścianę kabiny, odkleiłem się od jego ust i zacząłem całować go od szyi, w dół. Doszedłem do brzucha, a zaraz potem do jego męskości. Lekko ją przygryzłem, po czym on wcale tak cicho już nie zapiszczał. Uśmiechnąłem się, ale nie przestawałem. Po chwili Gee zauważył, że nie mam zamiaru przestać i powoli zsunął się po ścianie tak, że spojrzeliśmy sobie w oczy. W jego oczach było widać podniecenie. Ciepła woda spływała po naszych nagich, splecionych ciałach. Trwaliśmy tak długi czas w pocałunkach, na kolanach pod prysznicem. Wstaliśmy znowu. Czarnowłosy przysunął mnie bardzo blisko siebie, tak że musiałem stanąć rozkrokiem, żeby go nie podeptać. Złapał mnie za pośladki i podniósł, a ja zaplątałem nogi wokół jego bioder. Jedną ręką otworzył kabinę i poczułem chłód na placach. Kiedy nasze języki walczyły o dominację, Gee zabrał nas do sypialni i tam rzuciliśmy się na łóżko. Położyłem się na niego i zacząłem coraz mocniej ocierać się o jego krocze, a on wydawał przez to ciche jęknięcia. Gerard przewrócił mnie na plecy, spojrzał prosto w oczy, przygryzając wargę.
-Hmm..Jestem strasznie głodny. Może pójdziemy zjeść to co tam przygotowałeś?- uśmiechnął się Gee
-No jasne! Też jestem głodny.
Zawinęliśmy się w ręczniki i poszliśmy do kuchni. Odgrzałem kolację i nałożyłem nam na talerze.
-Mmm pyszne- Powiedział czarnowłosy, delektując się każdym kęsem- Tak w ogóle to słodko piszczysz- zaśmiał się.
-No wiesz co?!- Odparłem oburzony.
-No przepraszam...- Podszedł do mnie i przygryzł moją dolną wargę, po czym wpił się w moje usta. Usiadł na mnie rozkrokiem na kolanach i przybliżył się tak bardzo, jak tylko mógł.
-Ja już zjadłem. Ty widzę również. Do sypialni?-zapytał Gee
-Prowadź tygrysie- Odpowiedziałem.
-Mrrrał- Mówiąc to zaśmiał się.
Opadliśmy znowu na łóżko, a gdzieś po drodze zgubiliśmy nasze ręczniki. Gerard dziko pchał się we mnie coraz mocniej i z każdym moim jęknięciem, on przybierał na sile. Gdy już osiągnął to czego chciał, opadł na mnie i zaczął się bawić moimi włosami, próbując uspokoić oddech. Po chwili położył się obok i wtuliliśmy się do siebie.
-No Frank...nie sądziłem, że jesteś taki dziki w łóżku. Zwierzak.- Powiedział Gee
Ja nie wiedząc co mam powiedzieć, odpowiedziałem delikatnym pocałunkiem i przytuliłem się bardziej do niego. Oboje zasnęliśmy w swoich objęciach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz