Życzę Wam wesołych świąt i wymarzonych prezentów!
Mam nadzieję, że wasza druga połówka nigdy nie będzie taka jak Frank i Gee w tym opowiadaniu^^ Dobrze pilnujcie swoją miłość!
Miłego Czytania:*
Święta... Dlaczego Święta Bożego Narodzenia to moje ulubione święta? Właściwe sam nie wiem. Zawsze spędzałem te święta wraz z żoną i dzieciakami. Wspólne gotowanie, śpiewanie kolęd, wypatrywanie pierwszej gwiazdki. To sprawiało, że te święta są wyjątkowe. Te jednak były szczególne. Mieliśmy spędzić je z Gerardem i jego żoną oraz córką, Billie'm z Adrienne, Joseph'em i Jacob'em, a nawet Mikey ze swoją nową dziewczyną, Sarah miał przyjść. Miał ją nam w końcu przedstawić.
Jak co roku nasze dzieci zajęły się ubieraniem choinki, a ja poszedłem pomóc żonie w przygotowaniu jedzenia. Miałem nadzieję, że jak wrócę do salonu, to drzewko będzie w całości. Zająłem się przygotowywaniem ryby, której nawet nie posmakuję, ze względu na to, że jestem wegetarianinem. Jamia piekła moje ulubione ciasto czekoladowe. Właściwie chyba każdy je lubi.
Gdy wszystko było gotowe, rozpoczęliśmy wszyscy przygotowywać stół do kolacji. Nagle ktoś zapukał do drzwi i okazało się, że to Gerard ze swoją rodziną. Mała Bandit od razu pobiegła do moich dzieci, Lyn-z poszła do Jamii pomóc ozdabiać ciasto, a Gee podszedł do mnie. Mieliśmy w planach na ten wieczór zabawić się ze sobą. Czasami uprawialiśmy ze sobą seks tylko dla przyjemności i traktujemy to jako odskocznię od codzienności. Żony jak na razie niczego się nie domyślają. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
W salonie bawiły się dzieci, a ja z Gerardem usiadłem na kanapie.
-Przygotowany na dzisiaj?- zapytałem.
-No oczywiście! Już się nie mogę doczekać!- Wymruczał słodko.
-Ale pamiętaj...Musimy być cicho, a po wszystkim wracamy do żon. Tak jak było w planach.- Przypomniałem.
-Frank, ja wszystko pamiętam!-powiedział.
W tym momencie zadzwonił po raz kolejny dzwonek do drzwi i okazał się to być Mikey z Sarah. Przedstawił ją wszystkim. Wydawała się być bardzo miła. Okazało się, że ma dziecko, ale nie chciała sprawiać kłopotu i zostawiła synka ze swoimi rodzicami.
Po chwili przyszedł Billie wraz z rodziną i mogliśmy zacząć spędzać miło te święta. Na początku standardowo dzieliliśmy się opłatkiem i składaliśmy sobie życzenia, a potem usiedliśmy do stołu. Dzieci tylko czekały na prezenty, które leżały już pod choinką. Musiały najpierw zjeść kolację wigilijną. Zrobiły to jak szybko tylko mogły i zajrzały pod choinkę. Starsi synowie Billie'go czytali imiona z karteczek przyczepionych do prezentów, a one zanosiły je do właścicieli. Rozdawanie prezentów zajęło dużo czasu, ponieważ było ich dosyć sporo. Gdy zrobiło się późno, położyliśmy dzieci spać, do różnych pokoi i w końcu mogliśmy ze sobą porozmawiać. Ja z Gerardem czekałem tylko, by wszyscy poszli spać. Jednakże nie wyglądali na zmęczonych.
-Może pójdziemy na pasterkę?- Rzuciła Linsday.
-Ale ktoś musiałby zostać w domu z dziećmi- Powiedziała Jamia.
-Ja z Gerardem z chęcią zostaniemy- Powiedziałem szybko, a Gee uśmiechnął się i przytaknął.
-No to w takim razie chodźmy. Mamy pół godziny by dojść do kościoła- Odezwał się Mikey, wstając od stołu.
Wszyscy się szybko zebrali i wyszli. Gerard podszedł do mnie i przytulił się, wkładając rękę pod moją koszulkę.
-Wyszło lepiej niż oczekiwaliśmy- Zaśmiałem się.
-Mamy jakąś godzinę zanim wrócą, a więc... Do sypialni?- Uśmiechnął się uroczo.
-Oczywiście- Złapałem go za rękę i poprowadziłem go do góry, po schodach. Po wejściu do sypialni rzucił mnie delikatnie na łóżko i zamknął drzwi na klucz.
-Gotowy, kocie?- Zapytał, idąc na czworaka po łóżku, z seksownym wzrokiem.
-Jasne, że tak- Odpowiedziałem rozpinając mu koszulę. Szybko się jej pozbyłem i od razu rozpiąłem jego pasek.
-Szybki jesteś- Zauważył z uśmiechem.
-Mamy bardzo mało czasu, więc musimy się pospieszyć...- Odparłem.
Po chwili Gerard leżał na mnie w samych bokserkach. Były czarne w czerwone krzyże. On rozebrał mnie, nie zostawiając na mnie zupełnie niczego. Bez zastanowienia wpił się namiętnie w moje usta. Jedną rękę wplątał w moje włosy, a drugą powoli zjeżdżał w dół, wzdłuż mojego brzucha. Dojechał do mojego krocza i delikatnie uścisnął moją męskość. Wydałem cichutki jęk w naszym pocałunku, co spodobało się chłopakowi. Wreszcie udało mi się pozbyć jego bokserek, a on bez uprzedzenia we mnie wszedł. Poczułem ból, który bardzo szybko przerodził się w ogromną rozkosz. Pchał coraz mocniej a ja starałem się być cicho, by nie obudzić dzieci. Gerard przy tym błądził rękami po moim nagim ciele. Przeszedł mnie lekki dreszczyk podniecenia. Położyłem ręce na plecach chłopaka. Zacisnąłem je i czułem, że już powoli nie wytrzymuję. Gee zauważył to i pchnął ostatni raz, zdecydowanie mocniej. Doszedłem i pojawił się biały płyn. Zlizał go z mojego krocza i oblizał seksownie usta. Zamknąłem oczy i starałem się wyrównać oddech, ale on wziął moje przyrodzenie do buzi i zaczął zwinnie poruszać językiem. Przytrzymywał wewnętrzną część moich ud. Delikatnie przygryzł moją męskość i uniósł wzrok ku mnie. Przyciągnął się wyżej i wpił się w moje usta. Pieścił namiętnie moje podniebienie swym językiem. Wykorzystałem sytuację i jednym szybkim, sprawnym ruchem przewróciłem go na brzuch i to ja byłem na górze. Usiadłem rozkrokiem na jego pośladkach. Oblizałem palec, po czym przejechałem nim wzdłuż kręgosłupa Gerarda. Zatrzymałem go na kości ogonowej, a potem ruszyłem dalej. Wepchnąłem w niego jeden palec, a potem dodałem dwa kolejne. Zacząłem nimi ruszać, a chłopak z trudem powstrzymywał się od krzyku. Obróciłem go ponownie na plecy. W jego oczach widziałem podniecenie i chęć krzyku. Uciszyłem go pocałunkiem. Gdy oderwałem się od jego ust, przygryzłem delikatnie jego dolną wargę. W końcu wszedłem w niego ostro, a on słodko pisnął. Szło nam nieźle, ale gdy Gee doszedł i uspokoiliśmy nasze oddechy, spojrzałem na zegarek i okazało się, że mamy jakieś pół godziny na powrót wszystkich do domu. Pasterka za kilka minut miała się skończyć, a potem wszyscy wracają.
-Masz bardzo męskie, różowe bokserki- Zaśmiał się Gerard, gdy ubierałem je na siebie.
-Tak, tak...Ty się lepiej ubieraj, bo nie wiadomo kiedy przyjdą do domu- Odpowiedziałem z uśmiechem.
Wstał z łóżka i założył ubranie na siebie. Objął mnie od tyłu i pocałował w policzek.
-Jesteś świetny- Wyszeptał mi do ucha i wyszedł do łazienki.
Uśmiechnąłem się na te słowa i poprawiłem łóżko w sypialni, by nie dało się poznać, że coś się działo. Gdy wyszedłem z pokoju, Gee siedział już w salonie jakby nic między nami nie było. O to właśnie chodziło. Usiadłem zadowolony obok niego i słuchaliśmy kolęd, które właśnie leciały w telewizji. Po kilku minutach wszyscy wrócili do domu, zmęczeni. Jednak, zaraz po wejściu nagle odechciało im się spać i znów usiedli do stołu, by porozmawiać.
Miło nam się rozmawiało, prawie do białego rana. W końcu postanowiliśmy wszyscy położyć się już spać. Każdy rozszedł się do swoich pokoi, wcześniej przeze mnie i Jamię przygotowanych. Nikt nic nie podejrzewał. Te święta będą niezapomniane...Zdecydowanie....
WESOŁYCH ŚWIĄT
Cudny one-shot :D chemicznych świąt i Frerardowego nowego roku :D
OdpowiedzUsuń