czwartek, 21 listopada 2013

...

  Witajcie! Za jakiś czas pojawi się pierwszy rozdział nowego opowiadania...Jak tylko nawiedzi mnie wena ;)
  Wybaczcie, ale to może trochę potrwać bo ostatnio jest dużo nauki w szkole :c Dziękuję przede wszystkim tym, którzy czytają co napiszę na tym blogu (Jak dla mnie całkiem spora liczba wyświetleń) <3

niedziela, 10 listopada 2013

XI Rozdział-The End

I w końcu jest ostatni rozdział. Za jakiś czas pojawi się One Shot :)
Bardzo Dziękuję wszystkim, którzy to czytają ;)

Frank


  Po miło spędzonej nocy nadszedł czas na spotkanie rodzinne. Gerd powiedział, że już należę do rodziny. To bardzo urocze. 
  Ubraliśmy nasze garnitury i czekaliśmy na parkingu, na wujka, który ma po nas przyjechać. Czuliśmy się dosyć głupio w takich ubraniach. Raczej rzadko się tak ubieramy, ale to jest wyjątkowy dzień. 
-Jak my powiemy o nas wszystkim?- Zapytałem.
-Myślałem o tym wczoraj, jak już zasnąłeś i jakoś brak pomysłów z mojej strony.- Odpowiedział Gee.
-A może nie chcesz, żeby twoja rodzina znała prawdę?- Stwierdziłem.
-Oczywiście, że chcę! Nawet nie próbuj myśleć inaczej!- Mocno się do mnie przytulił.
-To słodkie. Miło, że chcesz mnie przedstawić jako swojego chłopaka.- Powiedziałem.- A gdzie jest wuj? Już dawno miał być.
-Nie wiem właśnie- Powiedział Gerard, który wciąż się do mnie przytulał. W tym momencie oparł mnie o słup, stojący obok nas i zaczął mnie namiętnie całować.
-Gerd! W każdej chwili może ktoś nas tu zobaczyć! Mało ci wczoraj było?- Próbowałem przerwać.
-Trudno. Jak jeszcze go nie ma, to pewnie się troszkę spóźni.- Wymruczał czarnowłosy, nie przerywając pocałunku.
  Podjechał samochód...
-Hej! Chłopaki! Koniec tego dobrego. Wsiadajcie do samochodu, bo się spóźnimy.- Zaśmiał się.
  Bez słowa usiedliśmy na tylnych siedzeniach samochodu. Gerard się do mnie uśmiechał i widział, że jestem skrępowany, przez tą sytuację, która miała miejsce kilka chwil temu.
-Ej Frank! Uśmiechnij się. Co jest?- Gee próbował mnie jakoś rozluźnić, całując w policzek.
  Odpowiedziałem uśmiechem, lecz wciąż nie wiedziałem jak się zachować. 
-No jak chłopaki wam się spało?- Zapytał wujek.
-Nie długo spaliśmy, ale to była bardzo przyjemna noc- Odpowiedział Gerard, wywołując u mnie tym samym rumieńce.
-A to może mi opowiesz, jak to z wami jest? Z tego co słyszę to łączy was coś wyjątkowego- mówił dalej wujek.
-Szczerze mówiąc poznaliśmy się przez przypadek- Zacząłem mówić, by Gerard nie powiedział znowu za dużo- wszedłem do baru, gdzie Gee okazał się być barmanem. Chwilę rozmawialiśmy, a potem zaprosił mnie do dyskoteki. To spotkanie wtedy przebiegło nieco inaczej niż się spodziewałem i od tego wszystko się zaczęło.
-Frank...Jaki ty jesteś tajemniczy!- Krzyknął czarnowłosy- Po prostu wtedy, w dyskotece chciałem pocałować Franka, lecz on się nie chciał zgodzić. Strasznie pociąga mnie w nim właśnie ta tajemniczość. Trzeba go codziennie odkrywać na nowo. 
-No, no Gerardzie...Nigdy nie podejrzewałbym cię o homoseksualizm. Na pewno wszyscy będą nieźle zaskoczeni, gdy im o tym powiecie. Jednak widzę, że wy na prawdę do siebie coś czujecie i to jest piękne- Uśmiechnął się wujek.
  Nastała cisza. Byłem pozytywnie zaskoczony reakcją wujka. To bardzo miły i niezwykle tolerancyjny człowiek. Nic dziwnego, że mój chłopak mu tak ufa.
  Gdy już dojeżdżaliśmy na miejsce zacząłem z Gee zastanawiać się znowu, jak powiemy o nas wszystkim. Bardziej baliśmy się ich reakcji. Wujek słysząc, że nie mamy pomysłu, wpadł na pewien plan. Bardzo nam się spodobał, dlatego też postanowiliśmy tak zrobić.
  Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do małego kościółka. Msza nie była aż taka nudna jak zwykle. Przysięga została złożona po raz kolejny. Później wszyscy udaliśmy się do restauracji. Obiad już na wszystkich czekał, lecz wujek poprosił o chwilę uwagi.
-Dziękuję Wam wszystkim, że przyszliście. Jesteśmy już razem dwadzieścia pięć lat, jednak nie tylko my cieszymy się szczęściem. Myślę, że Gerard chciałby nam coś powiedzieć.- Oddał głos Gee.
-Dziękuję. Chciałbym wam powiedzieć, że... Frank i ja od pewnego czasu jesteśmy parą- Powiedział.
  Na sali nastała grobowa cisza,a  po chwili wszyscy, bez wyjątku zaczęli klaskać. To było niesamowite. Okazało się, że rodzina Gee bardzo ciepło mnie przyjęła. Cieszyli się, że jesteśmy ze sobą szczęśliwi i jest nam razem dobrze.
  Rozpoczęły się tańce. Mój ukochany zaprosił mnie do tańca, a ja nie potrafiłem mu odmówić. Weszliśmy na parkiet i przygasły nagle światła. Nie wiedzieliśmy co się dzieje. Spojrzałem w stronę orkiestry, a tam za mikrofonem stał już wujek Gerarda. 
-Teraz utwór dla naszej świeżo upieczonej pary.- Powiedział i zaczęto grać wolny, spokojny utwór.
  Uśmiechnąłem się nieśmiało do czarnowłosego, a on przytulił się do mnie. Kołysaliśmy się w rytm muzyki. Wszyscy na nas tak patrzeli, jakby to był dzisiaj nasz dzień. Po zakończonej piosence wszyscy krzyczeli, abyśmy się pocałowali. Serio czułem się jakby to był nasz ślub. Gerard widział, że jestem zdezorientowany.
-Chcesz tego?- Wyszeptał mi do ucha. 
-Nie wiem. To bardzo dziwne, że wszyscy nas tak traktują. Czuję się jak..jakby to był nasz ślub, ale...- To "ale" było dla Gee oczywistą odpowiedzią. 
  Pewnie wpił się w moje usta, wplątując palce w moje włosy. Całował mnie bardzo namiętnie, aż w pewnym momencie brakło mi tchu. Wszyscy zaczęli gwizdać i cieszyć się. Chcieli żebyśmy to powtórzyli, ale Gee powiedział, że już wystarczy. Wiedział, że nie warto przesadzać. *Nie ukrywam...Ten pocałunek był nieziemski* .
  Cały dzień miło spędziliśmy w rodzinnym gronie. Późnym wieczorem wszyscy zaczęli się zbierać i wujek postanowił zawieźć nas do domu. 
  Siedząc w samochodzie oparłem głowę o ramię Gee. Było bardzo romantycznie. 
-Jesteśmy- Powiedział wuj, wjeżdżając na parking, jednocześnie wybijając mnie z myśli.- Dziękuję wam, że to tak wszystko wyglądało. Ile jeszcze chcecie tu zostać?
-Jeszcze sześć dni- Odpowiedziałem.
-Oooo...To jeszcze koniecznie musimy się spotkać.- Powiedział.
  Pożegnaliśmy się i poszliśmy zmęczeni do domu. Od razu opadliśmy na łóżko i pełni wrażeń zasnęliśmy.
***
  Przez te wszystkie dni świetnie się razem bawiliśmy. Niestety nadszedł już czas powrotu. Spakowaliśmy walizki i poszliśmy na parking w oczekiwaniu na wuja, który ma nas zawieźć na lotnisko. Przyjechał dość szybko. Zapakowaliśmy do bagażnika nasze bagaże i odjechaliśmy na lotnisko.
-No cóż... Szkoda, że musicie już wracać. Na prawdę miło z wami było i tak wesoło. Przyjedziecie jeszcze?- Zapytał wujek, gdy wyciągaliśmy walizki z samochodu.
-Jak nas jeszcze zaprosisz to z chęcią cię odwiedzimy- Odparł Gee- I jeszcze raz za wszystko ci dziękujemy.
  Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Odprowadził nas pod sam samolot. Pożegnaliśmy się i weszliśmy do środka. Ja już na samym wejściu zacząłem panikować. Samoloty są przerażające. Gerard mnie uspakajał. Założył mi na uszy słuchawki, z których wydobywała się piosenka, która zawsze mnie niezwykle uspokaja.
Gerard o tym doskonale wiedział. Wsłuchałem się i słyszałem:
Turn out the lights
Close your eyes
Turn up the silence
The heartache of your life
Dance forever
Under the lights
This brutal love. *
  Zasnąłem. Obudził mnie Gerard, gdy już mieliśmy lądować. Dzięki niemu cała ta podróż minęła mi szybko i bez strachu.
  Taxi dojechaliśmy do domu. Ledwo wnieśliśmy do domu walizki, a do Gerarda już dobijał się telefon.
-Halo?- Odebrał.
-Witam. Mogą państwo już odebrać pieska wcześniej. Jest gotowy, by znaleźć się w nowym domu.
-Dziękuję bardzo. Jutro go odbierzemy.- Odpowiedział.
-To wspaniale. Będę państwa wyczekiwać- Rozłączyła się.
  Gerard spojrzał na mnie z uśmiechem na twarzy. Oznajmił mi, że jutro jedziemy odebrać mojego Ray'a. Cudownie! Byłem już dobrze przygotowany na nadejście nowego mieszkańca domu.
  Usiedliśmy na kanapie w salonie.
-Kocham Cię Gerd. Kocham Cię najmocniej na świecie. Nigdy cię nie opuszczę i będę ci wierny. Tylko mnie kochaj.- Powiedziałem i pocałowałem go. 
  To jest właśnie ten jedyny. Mężczyzna, z którym chcę spędzić resztę życia, a nawet i więcej. 
---------------------------------------
* Fragment piosenki:
Green Day- Brutal Love

 KONIEC

czwartek, 7 listopada 2013

XI Rozdział

Za nie długo pojawi się ostatni rozdział.
*Co do One Shota, wciąż będę starała się namówić przyjaciółkę na dodanie tutaj swojego. Jest na prawdę
świetny, ale jakoś nie mogę jej przekonać*
Scenę +18 napisały osoby poznane przeze mnie w internecie:3 Kris i Marta <3 DZIĘKUJĘ WAM <3
Są genialne:>
Miłego czytania :*

Frank

  Jadę samochodem, a nie mam prawa jazdy. Stromo, ślisko, pada śnieg. Akurat śnieżyca się rozpoczęła. Modliłem się w duchu, by przeżyć. Straciłem panowanie nad kierownicą, samochód zawirował na niezbyt uczęszczanej drodze. Wpadł do rowu. W tym momencie obudziłem się cały spocony. To był tylko sen.
  Jesteśmy już w samolocie. Lecimy do Hiszpanii. Gdy tylko się obudziłem, spojrzałem na Gerarda. On  jeszcze spał. 
-Prosimy zapiąć pasy. Zaraz lądujemy- Z małego głośnika w ścianie samolotu  wydobył się miły, kobiecy głos. 
  Zacząłem budzić Gee, który najwyraźniej nie miał zamiaru mnie posłuchać. 
-Gerard...Gerard! Wstawaj! Zaraz lądujemy!- dźgałem go, żeby w końcu otworzył oczy.
-Już? Już lądujemy?- Zapytał zaspany czarnowłosy.
-Tak. Zapinaj już lepiej pasy. - Odpowiedziałem nerwowo.
-Ej Frank! Co ty taki zdenerwowany? Spokojnie, to tylko samolot. Szczęśliwie wylądujemy. O nic się nie martw. - Uspokajał mnie Gerard, widząc moje zdenerwowanie.
  Od zawsze bałem się latać samolotem. To może zabawne, ale lecę pierwszy raz. Zawsze tego unikam. Nigdy nie odważyłem się do niego wejść. Moja kolejna fobia...
  Samolot zaczął zbliżać się ku ziemi. Zamknąłem oczy i zacząłem głęboko oddychać, by wyeliminować strach. Gerard złapał mnie mocno za rękę i siedział spokojnie. Nagle wylądowaliśmy, a ja odetchnąłem z ulgą. Miło było poczuć w końcu ląd. Jeszcze minęła chwila zanim się uspokoiłem. 

Gerard

  Wyszliśmy z samolotu, a tam czekał już na nas mój kuzyn, który przyjechał by odebrać nas z lotniska. Frank w tym czasie poszedł do toalety. Podczas lotu się nie odważył wstać z miejsca.
-Witaj Gerd! Jak ja cię dawno nie widziałem! Bardzo się zmieniłeś! A gdzie jest ta twoja dziewczyna, która miała z tobą przyjechać?- zapytał kuzyn.
-Witaj! Dziewczyna? Nie przyjechałem z dziewczyną. Przyjechałem z pewnym chłopakiem. Wujek mi nie dał dojść do słowa i nie zdołałem mu powiedzieć, że nie mam żadnej dziewczyny- odparłem.
-Oooo...A to gdzie ten twój przyjaciel?- Pytał dalej.
-Ma na imię Frank. Zaraz przyjdzie, bo akurat poszedł do toalety- Odpowiedziałem-Chodźmy po bagaże!
  Podeszliśmy do całej sterty bagaży i zaczęliśmy szukać naszego. Po chwili dołączył do nas Frank. Poznałem ich ze sobą i po znalezieniu bagaży, poszliśmy do samochodu, by w końcu pojechać do mojego wujka. Musimy się przywitać i dowiedzieć się gdzie będziemy spać.
  Dojechaliśmy do małej willi, nie daleko plaży. Na wejściu już wszyscy na nas czekali. Bardzo ciepło nas przywitali, lecz wuj nie ukrył swojego zdziwienia, dlaczego nie przyjechałem z dziewczyną. 
  Zaprosił nas do środka. Dom był bardzo elegancki. Wujek nigdy nie należał do biednych osób. Odkąd pamiętam, nigdy nie narzekał na brak pieniędzy.
  Usiedliśmy na kanapie w ogromnym salonie, z widokiem na ocean. Podczas gdy piliśmy sobie z całą rodzinką kawę, padło w naszym kierunku mnóstwo pytań, ale chyba nikt nie podejrzewał, że my jesteśmy parą.
  Powiedziano nam kiedy dokładnie ma się odbyć ceremonia odnawiania przysięgi. Miało się to odbyć już jutro...
-Gerard... Jestem zmęczony. Kiedy idziemy?- szepnął do mnie Frank, gdy wszyscy byli zajęci oglądaniem zdjęć ze ślubu, sprzed dwudziestu pięciu lat.
-Ja też bym już chętnie się stąd zmył. Jeszcze zdążymy porozmawiać z rodziną- Odpowiedziałem, w tym samym momencie wstając- Bardzo miło się z Wami tu siedzi, ale chyba powinniśmy już iść. Jesteśmy zmęczeni po podróży, a jutro ważny dzień.- Powiedziałem do wszystkich.
-No dobrze. To chodźcie za mną. Zawiozę was do waszego domu i zostawię wam kluczę- Powiedział wujek.
  Pożegnaliśmy się ze wszystkimi. Nie wiadomo po co, skoro i tak jutro wszyscy znowu się spotykamy na ceremonii.
  Pojechaliśmy na mały parking przy samej plaży. O dziwo wuj kazał nam już wychodzić z samochodu. Poszliśmy za nim, zabierając walizki z bagażnika. Zaprowadził nas do niewielkiego domku, leżącego na samej plaży. Wokół niego był niski płotek i kilka drzew.
-To jest wasz dom. Byłem pewien Gerardzie, że przyjedziesz z dziewczyną i chciałem, by było romantycznie, a teraz pewnie będzie wam dziwnie tak spać razem, w jednym pokoju. Ale nie martwcie się. Są przynajmniej dwa łóżka i..- Mówił wujek.
  Spojrzałem na Franka i jego wzrok mówił sam za siebie. Oboje uważaliśmy, że warto powiedzieć wujkowi, że Frank to mój chłopak. Zaraz potem oddalił się, wędrował wzdłuż plaży.
-Dziękuję- Przerwałem mu- To na prawdę trafione i najlepsze co mogłeś dla nas przygotować!
-Ale jak to? Nie ma żadnego problemu?- Zapytał zdziwiony.
-Ależ skąd! Miło będzie pobyć wraz ze swoim chłopakiem w tak cudownym miejscu!- uśmiechnąłem się.
-Chłopakiem? Tak się teraz przyjaciół nazywa?- zaśmiał się myśląc, że żartuję.
-Nie! Frank i ja jesteśmy od jakiegoś czasu razem. Lepiej będzie jak na razie nie powiesz tego nikomu. Nie chcę, by pochopnie oceniano Franka- Powiedziałem.
-No nieźle mnie zaskoczyłeś młody! Ja też myślę, że lepiej będzie jak nikt się nie dowie o was. Wszystko w swoim czasie. Do jutra w takim razie- Wręczył mi kluczyki i uśmiechnął się.
-Do jutra! Jeszcze raz bardzo ci za wszystko dziękuję- Powiedziałem, odwzajemniając uśmiech.
  Wujek się oddalił, a ja podbiegłem do spacerującego wzdłuż plaży Franka.
-Spójrz tylko. Mamy cały dom dla siebie, plażę..własną plażę- Powiedział Frank.
-To cudowne!- Odpowiedziałem.
-Wciąż jestem zmęczony. Chodźmy się położyć na piasku przy domku!- zaproponował, a właściwie narzucił Frank.
-Świetny pomysł- Powiedziałem.
  Nawet nie wchodząc jeszcze do domu, położyliśmy się na na plaży.

Frank

  Drobny piasek, powiew ciepłego wiatru w cieniu...ach, czego chcieć więcej. Miałem wrażenie, jakby coś łaskotało mnie w twarz. Otworzyłem oczy i spostrzegłem, że robi się już ciemno. Długo musiałem spać. Gerard leżał obok mnie, gładząc mnie listkiem po twarzy.
-No nareszcie się obudziłeś! Z nudów tu bez ciebie umieram.- Powiedział Gerd.
  Oparłem go całego na ziemię i położyłem się na nim.
-A co takiego chciałbyś robić ze mną, a nie możesz tego robić sam?- Zapytałem. On w odpowiedzi pocałował mnie.
-Na przykład to- Powiedział Gee, mając na myśli pocałunek.
-Tylko tyle?- Zapytałem, doskonale wiedząc do czego zmierza czarnowłosy- A czy może mój kotek nie miałby ochoty na małą zabawę?
-Twój kotek zawsze ma ochotę na to co masz teraz na myśli- Odpowiedział, wsuwając swoją rękę pod moją koszulkę.-Ale przygotowałem dla nas kolację! Chodźmy zanim wystygnie.
(Tu zaczynają pisać dziewczyny*Kris i Marta*)
  Hiszpania, wieczór i tylko my dwaj. Właśnie jedliśmy kolację, Gerard się postarał. Dbał o mnie jak nikt inny. Nigdy się tak nie czułem. Patrzył mi w oczy, gdy tylko podniosłem głowę znad talerza. Ta jego słodka, delikatna twarzyczka...‎ Gerard i ja popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Taka słodka chwila, taka romantyczna...W końcu go pocałowałem. Nie mogłem się powstrzymać, tak słodko na mnie patrzył.
-Kochanie, ta kolacja była świetna- Powiedziałem uśmiechając się.
  Cieszyło mnie to, że był teraz ze mną. Tylko tego mi było trzeba. Wstałem od stołu, gdy on to zrobił. Podszedł do mnie powoli, patrząc w oczy.
-Frankie skarbie... Kocham cię- Powiedział Gee i mnie pocałował.
   Był to cudowny pocałunek, długi i romantyczny. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie, pociągnąłem go do naszej sypialni. Nie mogłem się opanować, to przez niego, działał na mnie jak narkotyk. Rzuciłem go na łóżko, a potem sam się na nim położyłem. Zaczęło się tylko od niewinnych pocałunków, jednak potem zdjąłem z niego koszulkę. Miał taką seksowną klatę. Nie mogłem nacieszyć się jego ciałem. Ciągle chciałem go więcej i więcej. I wreszcie go mam. Tylko my. Nikt nie mógł nam tego zepsuć. Powoli rozpinałem jego spodnie, Gerard nie został w tyle, zrzucił ze mnie koszulę, potem zajął się paskiem od spodni. Uśmiechnąłem się.
  Nagle zadzwonił telefon, to wszystko popsuło, cały romantyczny nastrój, jednak kiedy tylko Gerard pogadał wróciliśmy do tego co zaczęliśmy.
-Zdradzasz mnie?- Spytałem dla żartu, ale gdy usiadł mi na biodrach, zaraz zapomniałem, że coś nam przeszkodziło.
  Kontynuował rozpinanie moich spodni, aż pozbył się ich na dobre. Uśmiechnąłem się szerzej, on także. Po chwili nasze usta złączyły się w długim, namiętnym pocałunku. Gee wiedział co lubię. Obmacywał mnie jak pedofil, jednak podobało mi się to. Taaak, zdecydowanie chciałbym być gwałcony przez kogoś takiego. Dłońmi błądziłem po jego nagich plecach i brzuchu. Jego ciało kusiło mnie coraz bardziej, nie mogłem już wytrzymać, jednak jemu mogłem dać się tak męczyć nawet kilka godzin. Ale chciałem mieć go tylko dla siebie. Chciałem stać się z nim jednością tutaj, teraz..I tak się też stało. Najpierw poczułem ból, jednak potem było mi zajebiście dobrze. 
-Gee, nie przestawaj...- Wyjęczałem.
  Złapałem w dłonie poduszkę i przycisnąłem ją do swojej twarzy, by nie jęczeć zbyt głośno. Jednak nie mogłem. Dźwięki rokoszy było słychać w całym pokoju. Z ust Gerarda też niekiedy wydał się przytłumiony jęk. Widać, że było mu cholernie dobrze. Tak ja i mnie.Nagle poczułem, że dochodzę. Gee chyba też to poczuł, bo przyspieszył. Doszliśmy prawie w tym samym czasie...Opadł na mnie bez sił. Oboje oddychaliśmy szybko, a nasze serca nie trzymały się jednego rytmu. Mocno go przytuliłem.
(I tu znów piszę ja..)
-Co powiesz na małe szaleństwo?- Zapytałem.
-Hmmm...co masz na myśli?-Zapytał Gerard.
-Może pójdziemy teraz wykąpać się w oceanie przed domem..nago?-Zaproponowałem.
-A postarasz się?- Wymruczał.
-Śmiesz twierdzić, że kiedyś się nie postarałem?- Zapytałem z oburzeniem.
-Nie złość się tak, to żart. Jesteś w tym najlepszy- Zaśmiał się Gee.
  Oboje wyszliśmy nago z domku i szybko wbiegliśmy do wody. Próbowałem przytulić Gerarda, lecz on zanurkował i zaczął się bawić pod wodą moim przyrodzeniem. Starałem się nie krzyczeć, ale się nie udało. Z każdym kolejnym uściśnięciem czarnowłosego pod wodą, wydawałem z siebie coraz głośniejsze odgłosy. W końcu wynurzył się, by zaczerpnąć powietrza.
-Wiesz, że twoje jęki słychać pod wodą?- Zaśmiał się.
  Rzuciłem się na niego, tak że razem wpadliśmy pod wodę.
-Widzisz jak na mnie działasz!- odpowiedziałem, zaraz potem wpijając się w jego jędrne usta.
  Wypłynęliśmy na brzeg i położyliśmy się razem na piasku. Złapaliśmy się za ręce i leżeliśmy tak przez jakiś czas w milczeniu, obserwując gwiazdy. Niebo było wyjątkowo gwieździste tej nocy.
  Zrobiło nam się już chłodno. W końcu to już noc i dopiero wyszliśmy z lodowatej wody. Poszliśmy do domku. Gerard pchnął mnie na łóżko i położył się na mnie. Do jego ucha szepnąłem tylko krótkie "kocham Cię". Potem przykryłem go kołdrą. Zasnęliśmy dość szybko po tych jakże upojnych chwilach. Nie zapomnę tego. Nigdy.