niedziela, 13 października 2013

VI Rozdział

Bardzo dziękuję wam, że czytacie to co tu piszę. Ta ilość wyświetleń jest dla mnie zaskakująco duża. No więc dodaję kolejny rozdział ;) Jutro może dodam następny, bo wolny poniedziałek <3 W tygodniu raczej czasu nie będzie :( Miłego czytania :D

Frank

    Gee mieszka u mnie już cztery dni. Niestety dziś oznajmił mi, że musi wyjechać na tydzień. Boże... co ja bez niego zrobię przez cały tydzień! No ale nie będę podcinał mu skrzydeł. Niech wyjedzie, załatwi to co ma załatwić i do mnie szybko wraca. Będę na niego niecierpliwie czekał.
  Wyszedłem na chwilę z domu się przejść. Czas bez niego okropnie się dłuży. Może powinienem zająć się szukaniem w końcu pracy. Nie mogę żyć cały czas za pieniądze, które przysyłają mi rodzice. Oni nawet nie wiedzą, że mam chłopaka. Z decyzją o podjęcie pracy poczekam chyba do powrotu Gee. Mój przyjaciel Phill wyjechał już jakiś czas temu za granicę. Cały czas mam z nim doskonały kontakt, a jednak brakuje mi go. Wraca za nie całe trzy miesiące. Jakoś wytrzymam. Muszę wytrzymać. Teraz przez cały tydzień będę sam. Och...nudy!
  Tak mijały dni. Codziennie rutyna. Wstać późno, pójść na spacer, pograć na gitarze i pójść spać. Chciałem, by ten czas szybko zleciał. Opróżniłem kilka szafek, żeby Gee mógł się rozpakować po przyjeździe  i wreszcie poczuć się jak w domu. Po pięciu dniach postanowiłem w końcu do niego zadzwonić. Wiedziałem, że nie mogę do niego dzwonić, ponieważ on wyjechał służbowo na jakieś spotkanie, ale już nie wytrzymywałem. Musiałem go usłyszeć.
-Mrrr kocie... Nawet nie wiesz jak ja za tobą tęsknie!- odezwał się miły, doskonale mi znany głos w słuchawce telefonu. 
-Witaj kochanie! Przepraszam, że dzwonię choć wiem, że jesteś zajęty, ale już nie mogłem wytrzymać i musiałem cię usłyszeć.- Odpowiedziałem.
-Akurat jestem w samochodzie. Sam nie wiem gdzie dokładnie teraz jedziemy, ale ważne jest to, że chwilkę żeby z tobą porozmawiać- mówił
-Haha...przy wszystkich powiedziałeś do mnie kocie?-zapytałem
-Tak. Jakoś zapomniałem, że tu wszyscy są. Olać ich. Okropnie za tobą tęsknie.
-Ja też za tobą bardzo tęsknie! Z nudów już zacząłem myśleć o podjęciu pracy, a jeszcze zacznę gadać sam do siebie!
-No lepiej nie! Już jutro o 20.00 będę w domku
-Ojej! Będziesz jeden dzień wcześniej?- zapytałem uradowany
-Tak. Postarałem się zrobić wszystko co miałem do zrobienia na tyle szybko, żeby wreszcie móc cię zobaczyć. No ale już dojechałem i muszę kończyć. Do jutra kochanie.- Powiedział Gee
-Paa! Będę niecierpliwie czekał!
  Po tej rozmowie byłem szczęśliwy jak mała dziewczynka , która dostała wymarzoną lalkę. Miałem ochotę skakać z radości. On przyjedzie o jeden dzień szybciej. To cudownie! Gdy się w miarę uspokoiłem, poszedłem pooglądać telewizję, a potem pograłem na gitarze. Trzeba jakoś wytrzymać do jutra... Mój kochany Gerard przyjedzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz