No więc zaczynam:) Pierwszy rozdział nie bardzo przypomina Frerarda, lecz już za niedługo wszystko się wyjaśni :* Miłego czytania :>
Frank ^^
Obudziłem się i wszystko było jak zwykle. Szare nudne, pozbawione kolorów i szczęścia życie.Tylko muzyka przytrzymywała mnie przy życiu oraz mój przyjaciel Phill. Tylko on mnie potrafił zrozumieć i zaakceptować moją odmienność. Tak, jestem gejem. Nikt tego nie tolerował oprócz niego. Nawet jego dziewczyna robi mu wyrzuty że się ze mną widuje. Uważa że to może mieć na niego zły wpływ. Najwyraźniej boi się że mogę się w nim zakochać, albo co najgorsze się z nim przespać. Nic nie rozumie, ale tacy bywają już ludzie. Nietolerancyjni i zapatrzeni w siebie.
Wstałem zaspany z łóżka i leniwie podreptałem do kuchni. Zagotowałem wodę na kawę i podszedłem to lodówki w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. Lodówka była prawie że pusta, więc postanowiłem zrobić sobie moją ulubioną kanapkę z masłem. Zalałem wrzątkiem kawę i usiadłem przy stoliku w jadalni, spokojnie spożywając śniadanie. Jak zwykle nie miałem co ze sobą zrobić. Nie miałem pracy, gdyż z wykształcenia byłem psychologiem, a gdzie by zatrudnili psychologa który sam sobie nie potrafi poradzić ze swoim życiem?! Czuję się niechciany, odrzucony. Właściwie nie wiem po co żyję. Wciąż mam cichą nadzieję że wszystko się ułoży, ale ta nadzieja z każdym dniem maleje.
Po zjedzeniu śniadania przypomniało mi się że obiecałem zadzwonić do Phill'a. Na śmierć o tym zapomniałem! Szybko zacząłem szukać telefonu. Zaraz wybrałem numer do przyjaciela i cierpliwie czekałem aż odbierze.
-Halo?-usłyszałem
-Phill? Przepraszam że wczoraj nie zadzwoniłem. Zupełnie o tym zapomniałem i....- tu mi przerwał
-Będę u ciebie za 15 min...okej?- powiedział. Nie czekając na odpowiedź rozłączył się.
Nie wiedziałem czego się spodziewać. Był tak dziwnie poważny, ale w jego głosie słyszałem szczęście i radość jednocześnie. Spojrzałem na moje mieszkanie, a potem na siebie. Sam się wystraszyłem. Przecież on nie może mnie zobaczyć w takim stanie! Szybko wbiegłem do łazienki i ogarnąłem się. Zaraz potem pozbierałem wszystkie walające się po mieszkaniu brudne ubrania i zaniosłem do sypialni, a brudne naczynia zaniosłem do zlewu. Mieszkanie wyglądało w miarę dobrze. Nagle rozległo się głośne pukanie do drzwi. Byłem pewien że to Phill, więc krzyknąłem że drzwi są otwarte. Po chwili do mojego mieszkania wpadł szczęśliwy przyjaciel. Przytulił mnie i ucałował w policzek. Nie miałem pojęcia jak na to zareagować więc spytałem po prostu.
-Co się stało?
-Oświadczyłem się! Oświadczyłem się Ally!-odparł uradowany.
Ally to była jego dziewczyna, no ale teraz to już chyba narzeczona. Był z nią już ok. 5 lat, więc to bardzo fajnie że w końcu postanowił zrobić krok do przodu. On miał dla kogo żyć i ktoś go kochał, nie to co mnie...No ale koniec użalania się nad sobą.
-To cudownie! Gratulację!- Odpowiedziałem równie szczęśliwy!- Nie sądziłem że w końcu odważysz się to zrobić!
-Ja też! Ale uznałem że to już ten czas. To kobieta, z którą chcę spędzić resztę swojego życia-Mówił
Rozmawialiśmy tak jeszcze jakiś czas. Poprosił mnie bym zorganizował mu wieczór kawalerski. Nie spodziewałem się! Od razu się zgodziłem! Imprezy to takie moje drugie życie, bo nie mam co innego ze sobą zrobić. Na pewno wyjdzie idealnie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz