sobota, 26 października 2013

IX Rozdział

Wybaczcie, że tak późno kolejny rozdział, ale duuużo nauki w szkole i zadań domowych. Już mówię z góry, że następny rozdział będzie w czwartek...w Ieroween <3

UWAGA: JEST ZMIANA PUNKTU WIDZENIA. Tym razem Gerard a nie Frank.

Gerard

  Gdy tylko się obudziłem i zobaczyłem, że Frank śpi, wstałem po cichu, tak żeby go nie obudzić i poszedłem pod prysznic. Wychodząc spod niego, zdałem sobie sprawę, że zapomniałem wziąć ze sobą jakieś ubrania ze sobą do łazienki. Ubrania leżą jeszcze w walizce obok kanapy, na której spał teraz Frank.
  Zawinąłem się w ręcznik i wyszedłem z łazienki. Udałem się w kierunku walizki. Okazało się, że Frank już nie śpi.
-No,no ...Co to za piękne widoki z rana-uśmiechnął się Frank, patrząc na mnie.
-Zapomniałem wziąć ze sobą ubrań-powiedziałem, odwzajemniając uśmiech.
-To może nie ubieraj się i chodź tu do mnie?-zaproponował Frank, przybliżając mnie do siebie.
-Wybacz Franiu. Dzisiaj praca, ale wieczorem możemy nad tym pomyśleć...Jak będziesz grzeczny to się zastanowię-mówiłem.
  Pocałowałem Franka w czoło, wziąłem ubrania i poszedłem z powrotem do łazienki. Po wyjściu z łazienki, natychmiast zabrałem telefon, pożegnałem Franka i wyszedłem do pracy.
  
  Taaaak....Już za nie długo Frank ma urodziny. Fajnie byłoby przygotować dla niego jakąś niespodziankę. Z tego co mi wiadomo, to nie ma zbyt wielu znajomych. Ma tylko mnie i Phill'a. Może zabrać go na jakąś romantyczną kolację, a może z Phill'em wyjść razem do dyskoteki lub baru. Tyle pomysłów, ale który wybrać. Chociaż nie głupim pomysłem byłoby przygotować jakiś wyjątkowy prezent, a wieczór spędzić w domu, we dwoje.
  Gdy tak rozmyślałem, zamiast skupić się na pracy, nagle zadzwonił telefon. Byłem pewien, że to Frank, ale się pomyliłem.
-Halo?-powiedziałem, odbierając telefon.
-Gerd? W końcu mogę z tobą porozmawiać. Strasznie trudno jest się do ciebie dodzwonić. Jest taka sprawa... Za nie całe dwa tygodnie mam z żoną 25 rocznicę ślubu. Z tej okazji zaplanowaliśmy odnowić przysięgę małżeńską. Chcielibyśmy  żebyś do nas przyjechał i oczywiście dojazd, nocleg, itp. płacę ja. Ty tylko musisz załatwić sobie urlop w pracy i zgodzić się.
  Na chwilę zamilkłem. To był mój wujek. W dzieciństwie najbliższa mi osoba. Mieszka w Hiszpanii, więc to takie jakby wakacje. Jakżeby odmówić takiej propozycji. Ale jeszcze Frank...
-No jasne, że mógłbym przyjechać. To miło, że o mnie pamiętasz. Jest tylko jeden problem- odpowiedziałem.
-Jaki?-zapytał wujek.
-No więc..Czy mógłbym z kimś jeszcze przyjechać?
-Ooo! Widzę, że też kogoś masz! I nawet się nie pochwaliłeś. No jasne, że możesz z nią przyjechać. Przygotuję dla was wyjątkowe miejsce.- powiedział.
-Tylko, że to nie jest..-próbowałem się wtrącić
-Nie tłumacz mi się. Muszę już kończyć. Bilety jutro powinny się u ciebie pojawić. Dziękuję, że przyjedziesz. Pa.- rozłączył się.
 Cieszyłem się, że razem z Frankiem pojadę do Hiszpanii. Nie zdołałem tylko poinformować wuja, że nie przyjedzie ze mną dziewczyna, jak to sobie wyobraża. Może się troszkę zdziwić.
  W ten oto sposób już wiem, co zorganizuję na urodziny Franka. Kupię mu prezent (który jeszcze przemyślę), następnie zaproszę go na kolację do restauracji, a tam oznajmię mu, że jedziemy na 'wakacje' do Hiszpanii. To doskonały plan.
  Próbowałem sobie przypomnieć, czy Frank kiedyś wspominał o czymś, co chciałby dostać. Rzeczywiście było takie coś, o czym Frank od dłuższego czasu pragnął mieć. To było jego marzenie, a ja postanowiłem je spełnić.
  Wszystko już obmyślane i akurat skończyła mi się zmiana.
  
  Jest już wieczór. Szedłem przez park prowadzący do domu. Wchodząc do salonu ujrzałem Franka grającego na gitarze. Śpiewał coś i grał, przy tym zapisując na kartce pojedyncze nuty. Usiadłem przy nim i wsłuchiwałem się w jego dzieło. Spojrzał na mnie tylko i nie przestawał tworzyć. Wpadł w trans tworzenia. To było urocze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz