One Shot- Die Fast

Ten One Shot poświęcony/napisany został dla mojej najlepszej przyjaciółki, dlatego zapiszę tu kilka moich myśli, kierowanych prosto do niej. Od serca

"Mam taką osobę w życiu, dla której jestem w stanie zrobić wszystko, wybaczyć wiele, tęsknić z każdą godziną bez niej. Przy niej zawsze czuć się dobrze, a bez niej samotnie. Ufam bezgranicznie, nie boję się odrzucenia. Zna moje myśli i wie o mnie wszystko. Taką osobę, bez której nie wyobrażam sobie życia, a nawet siebie. Bez której nawet podstawowe czynności życiowe potrafią stracić sens. Taką osobą jesteś Ty. Bardzo Dziękuję Ci, że jesteś. Kocham Cię."
Co do One Shota...Dosyć psychopatyczny jak na mnie ;-; Miłego czytania.


   Dopiero rozpoczął się rok szkolny, a ja już leżę w szpitalu. Co ja robię ze swoim życiem?! Teraz, gdy śmierć była bardzo blisko, uświadomiłem sobie, że potrzebuję pomocy. Tylko u kogo jej szukać? Wszyscy się ode mnie odwrócili, a lekarze wiecznie wpychają we mnie jakieś leki i prowadzają na badania. Żadnej z ich strony pomocy psychicznej. Taka właśnie, by mi się teraz przydała.
  Z moich nadgarstków wciąż sączy się krew. Nawet nie zdawałem sobie sprawy jaki ból tym sprawiam najbliższym. Dopiero łzy matki przed drzwiami do mojego pokoju w szpitalu pokazały mi, że trzeba coś z tym zrobić. Leżąc w szpitalu starałem się myślami cofnąć nieco w przeszłość. Co skłoniło mnie do takich czynów. Co sprawiło, że zacząłem się okaleczać. To wszystko przez ojczyma.
  Moja matka rozwiodła się z ojcem kilka lat temu. Byłem jeszcze małym chłopcem. Ledwo pamiętam jego twarz. Mam tylko jakieś przebłyski w głowie. Szybko znalazła sobie pocieszenie po ojcu. Był to okropny dziad, który zawsze stawiał na swoim. Ona sama w pewnym czasie zaczęła się go bać. Na własne oczy nie raz widziałem jak ją bił. Jakby tego wszystkiego było mało, pewnej nocy gdy już zasypiałem, on wszedł do mojego pokoju, zamknął nas od środka i zrobił to. Zrobił mi największą krzywdę. Powtarzało się to kilkakrotnie. Później wyczułem kiedy mniej więcej mogę się go spodziewać. Od tamtego czasu się tnę. Matka dalej nic nie wie. To i tak by nic nie zmieniło. Wszystko duszę w sobie. W dodatku jestem gejem, a przez to pośmiewiskiem w szkole. Na początku cięcia były płytkie, niegroźne, a właściwie były to tylko drapnięcia, po których nie było nawet śladu. To mi nie wystarczało i spróbowałem mocniej. Łatwo szło. Ten ból był przyjemny, oczyszczał. Bynajmniej takie odnosiłem wrażenie.
  Po wszelkich badaniach i zatamowaniu wreszcie krwi, lekarze puścili mnie jak gdyby nigdy nic. Jako lekarze powinni się zainteresować dlaczego tak często u nich bywam z pociętymi rękami. Wszyscy mają mnie gdzieś. Nie chciałem wracać do domu. Boję się. Ja Gerard Way boję się.
  Noc wyjątkowo była spokojna. Ojczym leżał zalany w kuchni. Na całe szczęście. Ażeby się tak zachlał na śmierć i zostawił wreszcie mnie oraz matkę w końcu w spokoju. To było tylko marzenie. W rzeczywistości miał niesamowitą odporność i zdrowie. Sukinsyn jeden zniszczył nam życie.
  W drodze do szkoły chciałem tylko spokoju. Żeby mi nie dogadywano. Niestety nawet to  nie może się sprawdzić. Nie obeszło się bez wyzwisk. Mówią na mnie 'gej', albo 'emo', bo się tnę i noszę czarne ubrania i glany. Wchodząc do klasy spóźniony, nawet nikt mnie nie zauważył. Pani akurat przedstawiała klasie nowego ucznia. Nawet nie zwróciłem uwagi na niego.Często zmieniali się u nas uczniowie. To liceum. Tu cały czas ktoś się przenosi, albo po prostu rzuca szkołę po uzyskaniu pełnoletności.
  Na przerwie siedziałem jak zwykle sam, pod ścianą. Ku mojemu zaskoczeniu, podszedł do mnie nowy i zapytał czy może za mną usiąść. Zgodziłem się. Przedstawił się jako Frank. Zaintrygował mnie tym, że do mnie podszedł. Ludzie zwykle trzymają się ode mnie z daleka. Rozmawialiśmy ze sobą, miło całą przerwę. Wydawał się być bardzo fajny. Nie był ani trochę podobny do mnie. Optymista, niski, ubrany nieco weselej niż ja, ale miał w sobie to coś. Przeciwieństwa się przeciągają. Był tajemniczy i zainteresował mnie swoją osobą. Chciałbym go bliżej poznać.
  Po skończonych lekcjach poszedłem do domu. Na moje nieszczęście znowu trafiłem na kłótnie ojczyma z matką. Szybko pobiegłem do pokoju, by pozostać niezauważonym. Udało się. Zamiast odrabiać zadania domowe, wziąłem czystą kartkę i zacząłem kreślić na niej rysy twarzy Franka. Każdy szczegół, który pamiętam. Gdyby się tak nad tym zastanowić, to wygląda jakbym się w nim zakochał, a raczej zauroczył. Może i tak jest, ale nie chcę zagłębiać się w to uczucie, które nigdy nie jest odwzajemniane, ze względu na moją orientację.
  Rysunek wyszedł mi nie najgorzej. Pokazywał wszystko co chciałem. Powiesiłem go nad łóżkiem.Tam wieszam wszystkie moje 'dzieła'.
  Ta noc już nie była taka spokojna. Ojczym mnie odwiedził. Zrobił swoje i poszedł, a ja jak zwykle zatapiam swój żal i smutek we własnej krwi. Po prostu wziąłem żyletkę i żywo pociągnąłem nią kilka razy po rękach, zostawiając krwawe, głębokie rany. Potem owinąłem ręce w bandaż i poszedłem spać. Tak to wszystko zwykle wygląda. To niezwykle mi w tej sytuacji pomagało. 
  Znów straciłem mnóstwo krwi. Rano obudziłem się w szpitalu. Matka nie wiedziała co ma ze mną zrobić. Zastanawiała się co zrobiła nie tak. Obwiniała się za wszystko choć nie zna przyczyny. Po części to jest jej wina. 'Droga mamusiu, sprowadziłaś weterana do domu'. Chciałbym jej tak kiedyś powiedzieć.
  Po tygodniu wreszcie wypuszczono mnie ze szpitala. Dwa razy nawet odwiedził mnie Frank. To takie miłe z jego strony. 
  Rano. Znów trzeba iść do szkoły. Dochodziłem już pod budynek szkoły, gdy nagle zauważyłem grupkę nastolatków, szarpiących jakiegoś chłopaka. Okazał się nim Frank. Krzyczeli na niego 'pedał', 'gej', 'niepotrzebna ciota'. Robiło mi się przykro widząc to, gdyż sam jestem tak upokarzany, ale nikt nigdy nie reaguje. Ja postanowiłem coś w tej sytuacji zrobić. Podszedłem do nich i i próbowałem go od nich odciągnąć. "Jemu possij. On na pewno nie będzie miał nic przeciwko" powiedział jeden z chłopaków do Franka, wskazując na mnie. Przyzwyczajałem się już powoli do tego, że mnie obrażają i nikt mnie nie toleruje, bo jestem inny, ale nie pozwolę by obrażano Franka. Zamachnąłem się i z całej siły, z pięści uderzyłem w nos chłopaka, który nas obraził. Jego znajomi okazali się być tchórzami i wszyscy zwiali. Podszedłem do leżącego na trawie Franka i zapytałem czy wszystko z nim w porządku. Odparł, że tak i podziękował za pomoc. Dla mnie to było naturalne żeby mu pomóc. Po tej całej sytuacji nie mieliśmy ochoty iść do szkoły, dlatego zabrałem go w miejsce, gdzie zawsze chodzę na wagary. Jest to niewielkie jezioro, wśród drzew. Właściwie nikt tam nie chodzi.
  Usiedliśmy pod jednym z drzew i rozmawialiśmy, aż nagle on zauważył moje bandaże na rękach. W szpitalu o nic nie pytał, lecz teraz nie wyglądało na to, że miałby nic na ten temat nie powiedzieć. Gdy zauważyłem, że wciąż patrzy się na moje ręce, zakryłem je rękawami kurtki.
-Dlaczego to robisz?- Zapytał.
-Skaleczyłem się po prostu.
-Myślisz, że jestem taki głupi? Że nie wiem dlaczego leżałeś w szpitalu? Powiedz, dlaczego się tniesz?- Frank nie dawał za wygraną.
-Nic ci do tego.- Odparłem.
-Miałem wrażenie, że jesteśmy przyjaciółmi. Jak widać myliłem się. Nie chcesz mi powiedzieć tak ważnej rzeczy- Wstał i zarzucił torbę na plecy.
-Frank. Przepraszam. Usiądź tu, obok mnie- Powiedziałem- To nie tak, że nie chcę ci powiedzieć. Po prostu nie wiem jak, ale tak cholernie potrzebuję się komuś wygadać. Komuś, kto mnie wysłucha.
-No więc słucham. Dlaczego się tniesz?- Usiadł obok.
-Głównym powodem jest mój ojczym. On mnie po nocach molestuje, bije moją matkę. Po drugie jestem wyśmiewany w szkole, bo jestem gejem.- Łzy napłynęły mi to oczu i chcąc ukryć to przed przyjacielem, zakryłem twarz dłońmi i skuliłem się. On bez słowa objął mnie ramieniem i przytulił. Zrobiło mi się tak przyjemnie. Niesamowite uczucie, którego nigdy wcześniej jeszcze nie doznałem.
-Czy mogę ci jakoś pomóc? Może chciałbyś u mnie zostać tej nocy?- Zapytał.
-Na prawdę? Znamy się nie długo...- Powiedziałem.
-Zaprzyjaźniliśmy się. Trzeba sobie pomagać, a przy okazji lepiej się poznamy.- Mówił Frank.
-Jeju...To by było wspaniałe. Dziękuję.
  Siedzieliśmy tak jeszcze, aż do godziny, o której miały kończyć się lekcje. Potem poszliśmy do domu Franka. Mieszkał niedaleko. Miał bardzo ładny, duży dom, z ogromnym ogrodem. Wchodząc do domu bardzo ciepło przywitała nas jego mama. Natychmiast zgodziła się bym został na noc. Była bardzo miła i uśmiechnięta. U mnie w domu raczej nie spotykany widok. 
  Frank zaprowadził mnie do swojego pokoju na piętrze. Był bardzo duży i ładny, schludny, zadbany, przyjemny. Jego mama zapukała do drzwi i przyniosła nam ciasteczka. Podziękowaliśmy i znów zostaliśmy sam na sam. Serce zaczęło mi mocniej bić, gdy patrzał mi w oczy i pod wpływem chwili pocałowałem go, a on mnie nie odepchnął.
-Jeju....Tak bardzo cię przepraszam. Poniosło mnie- Powiedziałem.
-Nie, spoko. Nic się nie stało. Swoją drogą fajnie całujesz.- Uśmiechnął się.
-To ma znaczyć, że też jesteś gejem?- Zapytałem.
-Tak. Dlatego na mnie dzisiaj naskoczyli- Odpowiedział.
*To mój pierwszy przyjaciel w życiu, a ja tak po prostu się w nim zakochałem. Mamy dopiero po siedemnaście lat, a ja już myślę jakby to fajnie byłoby się z nim przespać. Strasznie to puszczalskie z mojej strony, gdyż znamy się zaledwie tydzień*
  Nadeszła pora snu. Rozłożyłem sobie śpiwór na podłodze, a Frank położył się na łóżku. Leżąc tak, przy zgaszonym świetle, blisko Franka myślałem tylko o tym, by położyć się obok niego i go przytulić, ale on mógł pomyśleć by sobie, że jestem jakimś psychopatą. Niech zostanie tak, jak jest.
***********
1 rok później

  Mamy już od jakiegoś czasu skończone osiemnaście lat. Rzuciliśmy szkołę, gdyż za bardzo nam dokuczano, szykanowano nas. Nie dało się tak normalnie funkcjonować.
  Z Frankiem od pół roku jesteśmy razem. Z domu wyprowadziłem się od razu po uzyskaniu pełnoletności, by być daleko od ojczyma.Mieszkam sam, w małej kawalerce. Frank bardzo często u mnie przebywa, a nawet bywa, że u mnie nocuje. Niestety jakiś czas temu mój ojczym dowiedział się jakimś cudem gdzie mieszkam i od nie dawna zaczął mnie nachodzić. Zwykle pod wpływem alkoholu. W moim życiu nic prócz Franka nie ma sensu. Tylko on jest dla mnie ważny. Mam ochotę ze sobą skończyć raz na zawsze. Wszystkim będzie lepiej beze mnie.
  Wszystkie wspomnienia wracają. Nie umiem tak funkcjonować. Jestem za słaby.
  Pewnego dnia pękłem. Za dużo wszystkiego na głowie. Z niczym nie daję sobie rady.
***
  Dzisiaj odbył się pogrzeb mojego chłopaka Gerarda Way'a. Wchodząc do jego mieszkania, znalazłem go wykrwawionego w wannie, na ręce miał wycięty napis 'Tylko Frank'. Obok niego leżał list:
"Nie chciałem tak kończyć. To otoczenie mnie o tego zmusiło. Jedyna osoba, która nie jest niczemu winna to Frank. To jedyna osoba, która była dla mnie na prawdę bardzo ważna i sprawiła, że byłem na tym świecie rok dłużej. Żeby było jasne. To wszystko przez ojczyma. Droga mamusiu, sprowadziłaś do domu weterana. Życie jest trudne. Jestem tchórzem, który chce zakończyć je szybko. Nie mam wyboru. Dzięki Frankowi na jakiś czas mogłem wszystko zapomnieć. 
Kocham Cię Franke. Bardzo Cię kocham i przepraszam za wszystko!"
  Nie miałem pojęcia, że on wciąż się tnie. Jak ja przy bliskich kontaktach z nim mogłem tego nie zauważyć. Może gdybym w porę to zauważył, byłaby jeszcze jakaś szansa. Nie skończyło się by to tak tragicznie. Nie wybaczę sobie tego. Nigdy.
  >Ja Ciebie też kocham Gee. Bardzo Cię kocham. Życie bez ciebie to nie życie. Nie ma sensu. Za nie długo się spotkamy. Będziemy żyć wiecznie. Już na zawsze razem.<
***
  Frank zrobił tak jak powiedział. Jego ciało znalazła matka, nie długo po samobójstwie Gerarda. Zrobił to w dokładnie taki sam sposób, a na ręce wyciął sobie 'Tylko Gerard'.
  Teraz leżą pochowani razem, co było pomysłem matki Franka, która wiedziała jak bardzo się kochali. Ona była najbliżej tego związku. Na ich grobie napisane jest "Już na zawsze razem". 

1 komentarz:

  1. ja...płaczę. I nie mogę przestać. To jest po prostu piękne, aż brak mi określeń. Liczę na to że napiszesz jeszcze coś, bo masz do tego wielki talent.

    OdpowiedzUsuń