W te wakacje tracę poczucie czasu. Eh, kiedy minęły już te dwa tygodnie... no cóż. Napisałam kolejny rozdział! Rozważałam zakończenie tego opowiadania, ale postanowiłam, że przeciągnę jeszcze kilka rozdziałów;*
Miłego czytania♥
-Będziemy tutaj leżeć całą noc?-Szepnąłem z uśmiechem w jego ucho.
-Z tobą mogę wieczność- Odszepnął i przekręcił się w moją stronę.
-Pieprzony romantyk-Pocałowałem go lekko.
-Ciekawe kto mnie tak wypieprzył- Uśmiechnął się zadziornie.
-Głupek!-Zaśmiałem się i lekko uderzyłem go w ramię. Na moich policzkach można było dostrzec delikatne rumieńce. On lekko pocałował mnie w jeden z nich.
-Wyglądasz uroczo-Szepnął po tym-Wstajemy się ubrać?-Uśmiechnął się.
Ja tylko pokiwałem głową w geście potwierdzenia i wstałem. Zakrywając się, odnalazłem swoje bokserki i włożyłem je na siebie. Gerard zrobił to samo i podszedł do mnie. Ubrał na mnie moją bluzkę i pocałował lekko.
-kocham cię"-szepnął mi do ucha, po czym poszedł ubrać się do końca.
Uśmiechnąłem się pod nosem. Te słowa za każdym razem wywoływały u mnie taką samą reakcję. Po chwili zaczął dzwonić mój telefon.
-Halo?-Odebrałem
-Nie obudziłem cię?- Usłyszałem głos Jareda.
-Nie... jeszcze nie spałem. Coś się stało?-Usiadłem na trawie, a obok mnie usiadł Gerard. Oparłem o niego głowę.
-Gdzie ty jesteś?-zapytał zdziwiony.
-Na polanie z Gee...-Odpowiedziałem od razu.
-To wiele wyjaśnia-Powiedział nieco rozbawiony.- Chcieliśmy z Hannah zaprosić was jutro do nas na kolację!
-Uuu, a cóż to za okazja?-zapytałem.
-Bez okazji. Wpadniecie?
-Oczywiście. Dziękujemy za zaproszenie. W takim razie do jutra!-Powiedziałem wesoło.
-Do jutra, Frankie-Powiedzial równie miło i rozłączył się.
Odłożyłem telefon i wtuliłem się w czarnowłosego chłopaka. Powiedziałem mu o zaproszeniu. Ucieszył się tak samo jak ja. Po jakimś czasie niebo zaczęło się przejaśniać i siedząc w tym miejscu, mieliśmy okazję obejrzeć wschód słońca. Było tak romantycznie... jak w jakiejś beznadziejnej komedii. Jednak, gdy to się przeżyje z tą ukochaną osobą, można poczuć się wyjątkowo. Wreszcie nad ranem zebraliśmy wszystko i poszliśmy do samochodu. Na początku musieliśmy pojechać do jego mamy po Bandit. Zabraliśmy ją na lody i spędziliśmy miło razem cały dzień we troje. Dziewczynka była już bardzo dobrze przyzwyczajona do mojej obecności i mojego związku z jej tatą. Cieszyło mnie to.
Wieczorem znów pojechała do babci, a ja z Gee poszliśmy przygotować się na kolację u naszych przyjaciół. Ubraliśmy się tak jak zwykle, nic nadzwyczajnego. Mój chłopak jak zwykle wyglądał zniewalająco. Wreszcie wyszliśmy gotowi z domu i pojechaliśmy w stronę mieszkania Hannah. Mieszkała ona w wysokim wieżowcu. Wydawałoby się, że wszystko będzie nowoczesne, a wręcz przeciwnie. Ta kobieta ma doskonały gust i wyczucie. Jej mieszkanie nie jest przepełnione, a jednak niezwykle przytulne. Po wejściu tam po raz pierwszy czułem się swobodnie. Wszystko było jasne i wyglądało na delikatne. Za każdym razem mam takie same odczucia, nawet w tej chwili. Wszedłem z Gerardem do środka i usiedliśmy przy niewielkim jadalnianym stole, będącym obok sporych okien z pięknym widokiem na miasto. Hannah podała nam kolację, którą sama dla nas przygotowała. Cały wieczór minął nam w bardzo miłej atmosferze. Po tym stwierdziliśmy, że mamy ochotę się zabawić. W tym celu Jared zadzwonił do znajomych, Hannah posprzątała po kolacji, a ja z Gerardem pojechaliśmy do sklepu po jakiś alkohol i przekąski. Zajęło nam to sporo czasu, bo kolejki supermarketach się nie kończą. Zrobiliśmy naprawdę duże zapasy i nie było nawet możliwości by czegoś zabrakło. Wróciliśmy do mieszkania kobiety i przygotowaliśmy resztę razem. Po jakimś czasie zaczęli schodzić się do nas znajomi. Nie sądziłem nawet, że przyjdzie aż tak dużo osób, zwłaszcza, że zostali poinformowani o imprezie w ostatniej chwili. Muzyka była włączona na cały regulator, alkohol się lał, a wszyscy zebrani tańczyli i śpiewali. Nie było nawet jednej osoby, która by siedziała. Gerard nie odchodził ode mnie na krok, lecz alkohol robił swoje. W niemal każdym kącie można było zobaczyć całujące się pary. Zaczęło to wszystko przypominać dyskotekę. Powoli przestawaliśmy kontrolować to co się dzieje. W pewnym momencie mi urwał się film, ale bawiłem się dalej.
Witam na blogu poświęconym wyłącznie dla Frerardów ;) Mile widziane wszelkie poprawy i propozycje w komentarzach ;) Rozdziały będą się pojawiać w zależności od chęci i weny Dżełałda *___*
środa, 16 lipca 2014
wtorek, 1 lipca 2014
*** Rozdział XXI
Nooo witam! I kto tu wrócił? Wasz Dżełałd! Tak strasznie przepraszam, że długo czekaliście, ale brak weny, koniec szkoły, koncert, urodziny....To wszystko jakoś nie pomagało mi pisać *-* Dlatego na przeprosiny napisałam taki rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba. ;)
Miłego czytania♥
Porozmawiałem z Jaredem jeszcze na ten temat. Po dwóch godzinach przyjechał po mnie Gerard. O dziwo w samochodzie nie było jego córki. Zdziwiło mnie to, ale nie zadawałem zbędnych pytań. Wsiadłem do środka.
-Wiedziałeś, że Hannah jest w ciąży?- Zapytałem.
-Co?!- Zdziwiony spojrzał na mnie.
-No to co słyszałeś... Dowiedziałem się dzisiaj, że zaliczyli wpadkę i będą mieć dziecko- Powiedziałem.
-Nic nie mówiła...Wow, nie spodziewałbym się tego po nich- Odpalił samochód.
-Ja również!-Zaśmiałem się.- Czemu jedziesz w tę stronę? Do domu jedzie się w przeciwną...
-Bo nie jedziemy do domu. Zabieram cię dziś na kolację- Powiedział.
Uśmiechnąłem się pod nosem i nie pytałem o nic więcej. Gerard zabrał mnie na kolację, gdzie przez cały czas podstępnie się uśmiechał. Zjedliśmy wspólnie posiłek, a potem czarnowłosy zabrał mnie wraz z szampanem do samochodu. Ignorował moje pytania. Zawiózł nas na piękną polanę, której dzisiejsza noc dodawała uroku. Tam posadził mnie na kocu, nalał nam do kieliszków szampana. Po pewnym czasie wpił się namiętnie w moje usta, siadając okrakiem na mnie. Uśmiechnąłem się pod wpływem tego i odwzajemniłem pocałunek, odkładając na bok kieliszek. Położyłem dłonie na jego biodrach i spojrzałem w jego oczy.
-Jedziemy do Japonii-Szepnął w moje usta.
I ja wtedy zamilknąłem. Nigdy nawet nie myślałem, że będę miał szansę znaleźć się w tym pięknym miejscu. Kiedy Gerard wypowiedział te słowa, miałem wrażenie, że się przesłyszałem. Wiedziałem, że planuje dla nas wycieczkę, ale to przerosło moje oczekiwania.
-Cieszysz się?- Szepnął muskając moje usta.
-Nawet nie wiesz jak bardzo! Jesteś cudowny- Zacząłem go bardziej całować, wsuwając język w jego usta.
On się na to tylko cicho zaśmiał i oddał mi się w całości. Położyłem go na kocu, a sam położyłem się na nim. Błądziłem dłońmi po jego ciele, wsuwając je po chwili po jego koszulkę. Ściągnąłem ją z niego. Przejechałem dłonią po jego niezbyt umięśnionej klacie, którą tak bardzo uwielbiałem. Czułem jak drży pod wpływem każdego mojego dotyku. Okropnie podobało mi się, że tak na mnie reaguje. W jego oczach, w słabym blasku księżyca widziałem narastające podniecenie. Niewyraźnie szeptał moje imię, kiedy zacząłem całować jego szyję, bawiąc się zapięciem jego spodni. Przyssałem się do jego szyi, zostawiając malinkę. Naznaczyłem go tej nocy. Czułem, że mogę z nim zrobić co chcę i nie zamierzałem zaprzepaścić takiej okazji. Pochyliłem się nad jego twarzą i czułem na swoich ustach jego przyspieszony i przerywany oddech. Jego oczy były zamglone, a serce waliło jak szalone. Położyłem dłoń na jego policzku i zacząłem muskać jego wargi, zamykając oczy. Lekko naparłem swoim kroczem na jego, równie podniecone. Cicho westchnął w moje usta, przez co się uśmiechnąłem. Poczułem jak kładzie dłonie na moich pośladkach i zaczyna je masować. Już nie mogłem dłużej wytrzymać. Rozpiąłem jego spodnie i zsunąłem je z niego wraz z bokserkami. W ten sposób mój mężczyzna leżał całkiem nagi. Zrobiłem to samo ze swoimi ubraniami. Ponownie wpiłem się w jego usta, lecz już bardziej namiętnie, a ręką delikatnie masowałem jego członka. Pojękiwał, starając się odwzajemniać pocałunki. Następnie zjechałem nieco niżej i drażniłem palcem jego wejście. Polizałem jednego palce na jego oczach i wsunąłem go w niego, cały czas patrząc na jego twarz. Nie potrafię wyrazić tego uczucia, gdy patrzy się na swojego kochanka w takim stanie. To zbyt piękne. Nie ma nawet porównania. Zacząłem nim poruszać. Słyszałem jak wypowiada tylko ciche, pojedyncze słowa. Gdy poczułem, że jest gotowy, wysunąłem z niego palec, rozszerzyłem jego nogi, które dałem sobie na ramiona. Położyłem ręce na jego biodrach i powoli w niego wszedłem, starając się nie sprawić chłopakowi żadnego bólu. Poruszał się wraz ze mną, dając nam mnóstwo przyjemności. Zacząłem się już męczyć, ale nie miałem zamiaru przerywać. Wreszcie z niego wydobył się głośny jęk i jego ciało wygięło się lekko w łuk. Ja po chwili również osiągnąłem szczyt i wysunąłem się z niego. Opadłem na niego delikatnie. Nasze przyspieszone oddechy się pokrywały. Żaden z nas nic nie mówił. Ta chwila nie potrzebowała słów.
Miłego czytania♥
Porozmawiałem z Jaredem jeszcze na ten temat. Po dwóch godzinach przyjechał po mnie Gerard. O dziwo w samochodzie nie było jego córki. Zdziwiło mnie to, ale nie zadawałem zbędnych pytań. Wsiadłem do środka.
-Wiedziałeś, że Hannah jest w ciąży?- Zapytałem.
-Co?!- Zdziwiony spojrzał na mnie.
-No to co słyszałeś... Dowiedziałem się dzisiaj, że zaliczyli wpadkę i będą mieć dziecko- Powiedziałem.
-Nic nie mówiła...Wow, nie spodziewałbym się tego po nich- Odpalił samochód.
-Ja również!-Zaśmiałem się.- Czemu jedziesz w tę stronę? Do domu jedzie się w przeciwną...
-Bo nie jedziemy do domu. Zabieram cię dziś na kolację- Powiedział.
Uśmiechnąłem się pod nosem i nie pytałem o nic więcej. Gerard zabrał mnie na kolację, gdzie przez cały czas podstępnie się uśmiechał. Zjedliśmy wspólnie posiłek, a potem czarnowłosy zabrał mnie wraz z szampanem do samochodu. Ignorował moje pytania. Zawiózł nas na piękną polanę, której dzisiejsza noc dodawała uroku. Tam posadził mnie na kocu, nalał nam do kieliszków szampana. Po pewnym czasie wpił się namiętnie w moje usta, siadając okrakiem na mnie. Uśmiechnąłem się pod wpływem tego i odwzajemniłem pocałunek, odkładając na bok kieliszek. Położyłem dłonie na jego biodrach i spojrzałem w jego oczy.
-Jedziemy do Japonii-Szepnął w moje usta.
I ja wtedy zamilknąłem. Nigdy nawet nie myślałem, że będę miał szansę znaleźć się w tym pięknym miejscu. Kiedy Gerard wypowiedział te słowa, miałem wrażenie, że się przesłyszałem. Wiedziałem, że planuje dla nas wycieczkę, ale to przerosło moje oczekiwania.
-Cieszysz się?- Szepnął muskając moje usta.
-Nawet nie wiesz jak bardzo! Jesteś cudowny- Zacząłem go bardziej całować, wsuwając język w jego usta.
On się na to tylko cicho zaśmiał i oddał mi się w całości. Położyłem go na kocu, a sam położyłem się na nim. Błądziłem dłońmi po jego ciele, wsuwając je po chwili po jego koszulkę. Ściągnąłem ją z niego. Przejechałem dłonią po jego niezbyt umięśnionej klacie, którą tak bardzo uwielbiałem. Czułem jak drży pod wpływem każdego mojego dotyku. Okropnie podobało mi się, że tak na mnie reaguje. W jego oczach, w słabym blasku księżyca widziałem narastające podniecenie. Niewyraźnie szeptał moje imię, kiedy zacząłem całować jego szyję, bawiąc się zapięciem jego spodni. Przyssałem się do jego szyi, zostawiając malinkę. Naznaczyłem go tej nocy. Czułem, że mogę z nim zrobić co chcę i nie zamierzałem zaprzepaścić takiej okazji. Pochyliłem się nad jego twarzą i czułem na swoich ustach jego przyspieszony i przerywany oddech. Jego oczy były zamglone, a serce waliło jak szalone. Położyłem dłoń na jego policzku i zacząłem muskać jego wargi, zamykając oczy. Lekko naparłem swoim kroczem na jego, równie podniecone. Cicho westchnął w moje usta, przez co się uśmiechnąłem. Poczułem jak kładzie dłonie na moich pośladkach i zaczyna je masować. Już nie mogłem dłużej wytrzymać. Rozpiąłem jego spodnie i zsunąłem je z niego wraz z bokserkami. W ten sposób mój mężczyzna leżał całkiem nagi. Zrobiłem to samo ze swoimi ubraniami. Ponownie wpiłem się w jego usta, lecz już bardziej namiętnie, a ręką delikatnie masowałem jego członka. Pojękiwał, starając się odwzajemniać pocałunki. Następnie zjechałem nieco niżej i drażniłem palcem jego wejście. Polizałem jednego palce na jego oczach i wsunąłem go w niego, cały czas patrząc na jego twarz. Nie potrafię wyrazić tego uczucia, gdy patrzy się na swojego kochanka w takim stanie. To zbyt piękne. Nie ma nawet porównania. Zacząłem nim poruszać. Słyszałem jak wypowiada tylko ciche, pojedyncze słowa. Gdy poczułem, że jest gotowy, wysunąłem z niego palec, rozszerzyłem jego nogi, które dałem sobie na ramiona. Położyłem ręce na jego biodrach i powoli w niego wszedłem, starając się nie sprawić chłopakowi żadnego bólu. Poruszał się wraz ze mną, dając nam mnóstwo przyjemności. Zacząłem się już męczyć, ale nie miałem zamiaru przerywać. Wreszcie z niego wydobył się głośny jęk i jego ciało wygięło się lekko w łuk. Ja po chwili również osiągnąłem szczyt i wysunąłem się z niego. Opadłem na niego delikatnie. Nasze przyspieszone oddechy się pokrywały. Żaden z nas nic nie mówił. Ta chwila nie potrzebowała słów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)