Pisaliście mi tak miłe rzeczy, że nawet nie mam serca, by przerwać pisanie. Będę dodawać jak zwykle, lecz ten rozdział daję wcześniej, gdyż jutro na tydzień wyjeżdżam do Paryża i nie będzie na pewno nic dodawane;* Dziękuję, że czytacie. Dziękuję za miłe słowa. Bez was nic by tutaj nie było. Awww♥
Miłego czytania;*
Usiadłem na kanapie, na przeciwko Hannah, a Gerard popatrzał na mnie i uśmiechnął się. Nie wiem dlaczego, ale zawsze pociągałem go w mokrych włosach i delikatną kreską na oczach. Uważał, że wtedy wyglądam niewinnie i delikatnie, a gdy do tego się rumienie, to całkiem jest to nie do opisania. Mógłbym się z nim sprzeczać, ale zauważyłem, że nie ma to najmniejszego sensu.
Omówili z kobietą pewne sprawy, a potem ona wyszła. Czarnowłosy bez zastanowienia podszedł do mnie i usiadł obok. Wziął moją dłoń w swoją i delikatnie ją pocałował, patrząc w moje oczy. Uśmiechnąłem się lekko.
-Pozwolisz mi wrócić do domu?- Szepnąłem.
-Absolutnie. Mam ciebie w swoim domu. Taka okazja często się nie zdarza. Nigdzie cię nie wypuszczam!-Odpowiedział.
-To ja może obiad zrobię- Powiedziałem i wstałem udając się do kuchni.
Tam przygotowałem wszystko, co było mi potrzebne i zacząłem gotować. Akurat kroiłem ogórka do sałatki, aż poczułem, że ktoś obejmuje mnie od tyłu. Delikatnie zjechał ręką do przodu i brutalnie podniósł do góry, chwytając moją męskość w ręce. Zamknąłem oczy i odłożyłem nóż, a on zaczął szybciej poruszać ręką.
-G-gerad- Jęknąłem, trzymając się blatu.
-Tak?- Szepnął podniecająco do mojego ucha.
-Co ty robisz?-Ledwo wydusiłem z siebie, a on lekko ścisnął.
-Chyba widać- Mruknął.
W tamtym momencie już całkiem oddałem mu się. Pojękiwałem cicho, do czasu aż mnie puścił. Odwrócił mnie w swoją stronę.
-Wyjeżdżamy...na tydzień...sami we dwoje. Co ty na to?-Zapytał.
-Ale jak to? Gdzie? Kiedy?- Zacząłem pytać.
-Najpierw chcę wiedzieć czy zgadzasz się na to- szepnął.
Na chwilę zamilknąłem. Z jednej strony bardzo tego chcę, z drugiej strony nic nie wiem. Nie mam pojęcia czy zgodzić się w ciemno. Właściwie nic mi nie szkodzi. Przyjemniej miło spędzony czas we dwoje gdziekolwiek on planuje jechać.
-Dobra, zgadzam się-Odpowiedzialem.
Chciałem powiedzieć coś więcej, lecz on wpił się namiętnie w moje usta. Złapał za moje pośladki i przyciągnął mnie do siebie. Westchnąłem cicho, gdy nasze krocza się zetknęły. Czułem jego podniecone krocze przez spodnie i uśmiechnąłem się lekko. Spojrzałem w jego oczu i w tym czasie rozpinałem jego pasek.
-Tato? Gdzie moja książka o tych chorych kotkach?- Usłyszeliśmy nagle.
Gerard oderwał się ode mnie i spojrzał na nią, szybko zapinając pasek.
-Jest na półce, nad łóżkiem.-Odpowiedział zdezorientowany, a dziewczynka tam poszła.
Zaśmiałem się i spojrzałem na niego.
-chyba nie jest nam to pisane jak na razie...ktoś drugi raz nam przerywa-Powiedziałem uroczo.
-Do trzech razy sztuka- Powiedział i wyszedł z kuchni.
Skończyłem robić obiad i zjedliśmy wspólnie. Gee ani słowem nie wspomniał o tym, co planuje. Nie wiedziałem czego się po nim spodziewać. Nieobliczalny stał się w ostatnim czasie. Bardzo podoba mi się to. Czuję się przez niego kochany i co więcej pożądany.
Zaraz po skończonym obiedzie, wybraliśmy się wszyscy na lody. Usiedliśmy w trójkę na ławce w parku. Czułem się jakby w ogóle między nami wcześniej nie było kłótni. Cały czas śmialiśmy się, wygłupialiśmy... Czuliśmy się bardzo dobrze w swoim towarzystwie. Chciałbym, aby tak właśnie było zawsze. Szczerze, miło i z zaufaniem. Takie życie to marzenie. Jak to się mówi 'W życiu liczą się tylko chwile'. Oto właśnie jedna z tych chwil, która jest warta zapamiętania. Tylko ja, Gerard i Bandit. Mała rodzina.
Po powrocie do domu wszyscy zmęczeni położyliśmy się do łóżka. Dziewczynka w swoim pokoju, a ja wraz z czarnowłosym w sypialni. Przytuliłem się do niego i niemalże od razu zasnąłem. Bicie jego serca było uspokajające, kojące. Czułem się bezpiecznie w jego ramionach. Wiem, że mnie nie skrzywdzi i ze strony innych również na to nie pozwoli. Czuję miłość. Czuję, że to właśnie on jest moją połówką. Lekarstwem na wszystko. Niesamowite uczucie, którego nie da się opisać.
Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww *O*
OdpowiedzUsuńKocham Cię kobito, noooo! ♥
I tak bardzo się cieszę, że nas nie zostawisz!!!
*psytula*
Oki, no jak zwykle: GENIALNE!
Kuźwa, czemu ciągle ktoś im przeszkadza, jak oni się chcą kochać, no czemu, nooo? ;c
[typowa wypowiedź zboczeńca]
Oki, to ja chciałabym ci jeszcze życzyć mile spędzonego czasu w Paryżu, no i mnóstwa weny jak wrócisz ♥