piątek, 23 maja 2014

*** Rozdział XIX

Pisaliście mi tak miłe rzeczy, że nawet nie mam serca, by przerwać pisanie. Będę dodawać jak zwykle, lecz ten rozdział daję wcześniej, gdyż jutro na tydzień wyjeżdżam do Paryża i nie będzie na pewno nic dodawane;* Dziękuję, że czytacie. Dziękuję za miłe słowa. Bez was nic by tutaj nie było. Awww♥
Miłego czytania;*

   Usiadłem na kanapie, na przeciwko Hannah, a Gerard popatrzał na mnie i uśmiechnął się.  Nie wiem dlaczego, ale zawsze pociągałem go w mokrych włosach i delikatną kreską na oczach. Uważał, że wtedy wyglądam niewinnie i delikatnie, a gdy do tego się rumienie, to całkiem jest to nie do opisania. Mógłbym się z nim sprzeczać, ale zauważyłem, że nie ma to najmniejszego sensu.
   Omówili z kobietą pewne sprawy, a potem ona wyszła. Czarnowłosy bez zastanowienia podszedł do mnie i usiadł obok. Wziął moją dłoń w swoją i delikatnie ją pocałował, patrząc w moje oczy. Uśmiechnąłem się lekko.
-Pozwolisz mi wrócić do domu?- Szepnąłem.
-Absolutnie. Mam ciebie w swoim domu. Taka okazja często się nie zdarza. Nigdzie cię nie wypuszczam!-Odpowiedział.
-To ja może obiad zrobię- Powiedziałem i wstałem udając się do kuchni.
   Tam przygotowałem wszystko, co było mi potrzebne i zacząłem gotować. Akurat kroiłem ogórka do sałatki,  aż poczułem, że ktoś obejmuje mnie od tyłu. Delikatnie zjechał ręką do przodu i brutalnie podniósł do góry, chwytając moją męskość w ręce. Zamknąłem oczy i odłożyłem nóż, a on zaczął szybciej poruszać ręką.
-G-gerad- Jęknąłem, trzymając się blatu.
-Tak?- Szepnął podniecająco do mojego ucha.
-Co ty robisz?-Ledwo wydusiłem z siebie, a on lekko ścisnął.
-Chyba widać- Mruknął.
   W tamtym momencie już całkiem oddałem mu się.  Pojękiwałem cicho, do czasu aż mnie puścił. Odwrócił mnie w swoją stronę.
-Wyjeżdżamy...na tydzień...sami we dwoje. Co ty na to?-Zapytał.
-Ale jak to? Gdzie? Kiedy?- Zacząłem pytać.
-Najpierw chcę wiedzieć czy zgadzasz się na to- szepnął.
   Na chwilę zamilknąłem. Z jednej strony bardzo tego chcę, z drugiej strony nic nie wiem. Nie mam pojęcia czy zgodzić się w ciemno. Właściwie nic mi nie szkodzi. Przyjemniej miło spędzony czas we dwoje gdziekolwiek on planuje jechać.
-Dobra, zgadzam się-Odpowiedzialem.
   Chciałem powiedzieć coś więcej, lecz on wpił się namiętnie w moje usta. Złapał za moje pośladki i przyciągnął mnie do siebie. Westchnąłem cicho, gdy nasze krocza się zetknęły. Czułem jego podniecone krocze przez spodnie i uśmiechnąłem się lekko. Spojrzałem w jego oczu i w tym czasie rozpinałem jego pasek.
-Tato? Gdzie moja książka o tych chorych kotkach?- Usłyszeliśmy nagle.
   Gerard oderwał się ode mnie i spojrzał na nią,  szybko zapinając pasek.
-Jest na półce,  nad łóżkiem.-Odpowiedział zdezorientowany, a dziewczynka tam poszła.
   Zaśmiałem się i spojrzałem na niego.
-chyba nie jest nam to pisane jak na razie...ktoś drugi raz nam przerywa-Powiedziałem uroczo.
-Do trzech razy sztuka- Powiedział i wyszedł z kuchni.
   Skończyłem robić obiad i zjedliśmy wspólnie. Gee ani słowem nie wspomniał o tym, co planuje. Nie wiedziałem czego się po nim spodziewać. Nieobliczalny stał się w ostatnim czasie. Bardzo podoba mi się to. Czuję się przez niego kochany i co więcej pożądany.
   Zaraz po skończonym obiedzie, wybraliśmy się wszyscy na lody. Usiedliśmy w trójkę na ławce w parku. Czułem się jakby w ogóle między nami wcześniej nie było kłótni. Cały czas śmialiśmy się, wygłupialiśmy... Czuliśmy się bardzo dobrze w swoim towarzystwie. Chciałbym, aby tak właśnie było zawsze. Szczerze, miło i z zaufaniem. Takie życie to marzenie. Jak to się mówi 'W życiu liczą się tylko chwile'. Oto właśnie jedna z tych chwil, która jest warta zapamiętania. Tylko ja, Gerard i Bandit. Mała rodzina.
   Po powrocie do domu wszyscy zmęczeni położyliśmy się do łóżka. Dziewczynka w swoim pokoju, a ja wraz z czarnowłosym w sypialni. Przytuliłem się do niego i niemalże od razu zasnąłem. Bicie jego serca było uspokajające, kojące. Czułem się bezpiecznie w jego ramionach. Wiem, że mnie nie skrzywdzi i ze strony innych również na to nie pozwoli. Czuję miłość. Czuję, że to właśnie on jest moją połówką. Lekarstwem na wszystko. Niesamowite uczucie, którego nie da się opisać.

1 komentarz:

  1. Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww *O*
    Kocham Cię kobito, noooo! ♥
    I tak bardzo się cieszę, że nas nie zostawisz!!!
    *psytula*
    Oki, no jak zwykle: GENIALNE!
    Kuźwa, czemu ciągle ktoś im przeszkadza, jak oni się chcą kochać, no czemu, nooo? ;c
    [typowa wypowiedź zboczeńca]
    Oki, to ja chciałabym ci jeszcze życzyć mile spędzonego czasu w Paryżu, no i mnóstwa weny jak wrócisz ♥

    OdpowiedzUsuń