niedziela, 4 maja 2014

*** Rozdział XVI

Wróciłam z majówki i dodaję obiecany rozdział! Znów szybciej dzięki mojej przyjaciółce, która sprawdziła błędy <3 Mam nadzieję, że się spodoba:*
Miłego czytania!:)

   Otworzyłem ponownie oczy i ujrzałem jego twarz. Wyglądał marnie. Jakby całą noc płakał i nie spał. Miał podkrążone oczy. Jego bladą twarz zdobiły kruczoczarne włosy, w lekkim nieładzie. Jak dla mnie wyglądał jak ideał. Mój ideał.
-Co tu robisz?-Zapytałem oschle.
-Frankie, ja cię bardzo przepraszam! Błagam, wybacz mi!-Powiedział od razu.
-Wyjdź.-Odwróciłem wzrok.
-Ale skarbie, ja bardzo..-Mówił, lecz przerwałem mu.
-Mam ci to kurwa przeliterować!? Wyjdź! Nie chcę Cię widzieć!- Krzyknąłem.
   On zszokowany moim zachowaniem powoli wstał i bez słowa wyszedł. Nie czułem się nawet winny temu co się stało. Sam sobie to zrobił. Nie mam zamiaru teraz rozmawiać z nim. Jestem zawiedziony, że tak łatwo przyszło mu całowanie innej kobiety po półrocznym związku ze mną. Doskonale wiedział, że obserwuję go, a on nie protestował przy tym cholernym pocałunku!
   Usiadłem na łóżku i schowałem twarz w dłoniach. Chciało mi się płakać, ale byłem tak obolały, że nie miałem sił na to. Po jakimś czasie wzięto mnie na badania. Cały dzień znów przespałem. Gerard wielokrotnie starał się ze mną tego dnia skontaktować. Całe czas odrzucałem, bądź ignorowałem jego połączenia.
   Wieczorem do sali, w której leżałem, wszedł lekarz. Stanął przy moim łóżku popatrzył na mnie.
-Czy pan jest niepoważny? Jak można wyjść spocony na minusową temperaturę na dwór w samej bluzie!? Troszkę pana tutaj potrzymamy.- powiedział.
-Troszkę, czyli?-Zapytałem niepewnie.
-Czyli minimum półtora tygodnia.-Powiedział i wyszedł.
   Usiadłem na łóżku i zamarłem. Nie wiem jak mam tyle czasu tutaj wytrzymać. Od razu wstałem i wziąłem z półki telefon. Wybrałem numer do Jareda. Minęło kilka sygnałów a on nie odbierał.
-Frank, proszę, posłuchaj mnie- Odebrał wreszcie telefon. Lecz to nie był mój przyjaciel. To był Gerard.
-Dlaczego masz telefon Jareda!?- Zapytałem.
-Jestem u niego, ale nie ważne. Proszę, porozmawiaj ze mną...Franiu...-Mówił błagalnym tonem.
-Daj mi go do telefonu.-Powiedziałem stanowczo.
-Wysłuchaj mnie...-Mówił dalej.
-Powiedziałem, żebyś dał mi Jareda do telefonu. Jak chcesz pogadać, to przyjdź jutro. Teraz nie mam ochoty.-Powiedziałem, zamykając oczy. W tle słyszałem szepty.
-Halo?-Odezwał się wreszcie przyjaciel.
-Co on u ciebie robi, do cholery!? Prosiłem cię, żebyś nie mówił mu gdzie jestem, a teraz namawiasz go na rozmowę ze mną?!- Zacząłem.
-Przepraszam, ale tak nie może być. Kiedy wychodzisz? Wiesz już coś?-Zaczął wypytywać.
-Za półtora tygodnia, albo i dłużej...- Westchnąłem.
-Boże, jak długo... Jutro przyjadę, obiecuję.. Teraz połóż się i prześpij. Miłych snów- powiedział.
-Dziękuję, do jutra...- Odpowiedziałem i rozłączyłem się.
   Położyłem się w łóżku. Nie umiałem zasnąć. Ta cała sytuacja z Gerardem nie daje mi spokoju. Czuję się coraz gorzej. Mam wrażenie, że te leki, które mi tutaj podają, mocno mnie otumaniają. Jestem teraz dziwnie spokojny, lecz rozdarty od środka. Ten idiota zwykłym pocałunkiem zranił mnie bardziej niż kiedykolwiek. Nigdy się nie czułem tak jak teraz. Jak szmata. Nic nie warta szmata.
   Sam już miałem dosyć swoich myśli. Włożyłem słuchawki do uszu i włączyłem cichutko muzykę. Zasnąłem niedługo później.
   Obudził mnie lekarz. Miałem mieć badania i podane leki. Byłem praktycznie nieprzytomny. Miałem wysoką gorączkę, przez co moje policzki nabrały niezdrowego różowego koloru. Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem tak chory. Lekarz stwierdził, że na razie muszę spać. Problem w tym, że ja nie jestem zmęczony. Nie chcę spać. Potrzebuję porozmawiać z przyjacielem.
   Położyłem się na boku, tyłem do drzwi. Spojrzałem przez okno, znajdujące się przede mną. Obserwowałem goniące się ptaki na drzewie. Była całkiem ładna pogoda. Zapatrzyłem się na okno, ale w pewnym momencie poczułem, że ktoś mnie obserwuje. Nie odezwałem się. Udawałem, że nie wiem, że ktoś jest w tym pomieszczeniu, prócz mnie. Zamknąłem oczy i cichutko westchnąłem. Doskonale wiedziałem kto na mnie patrzy.

1 komentarz:

  1. przepraszam, ale komentarz będzie szybki bo mnie gonią ;-;
    cudny rozdział, odczucia Frania - niesamowite i prawidłowe
    z utęsknieniem czekam na kolejny, weny <3

    OdpowiedzUsuń