środa, 30 kwietnia 2014

*** Rozdział XIV

Dodaję rozdział szybciej, ponieważ wyjeżdżam na majówkę i z pewnością wtedy nic nie napiszę, bo internetu nie będzie :c Mam nadzieję, że nie jest aż taki zły, gdyż pisałam go totalnie bez pomysłu i absolutnie żadnej weny..
Miłego czytania;*

   Zająłem się nowym szkicem, który jest zamówiony przez stałego klienta. Skupiłem się na nim bardzo i nawet nie zauważyłem, że znów ktoś wszedł do środka. Poczułem jak ktoś obejmuje mnie w pasie. Uśmiechnąłem się pod nosem, lecz nie przerywałem.
-Daj mi kluczyki i pojadę po twoje rzeczy- Szepnął mi do ucha.
   Bez słowa wyciągnąłem z kieszeni klucze od mojego domu i podałem mu.
-W sypialni, na piętrze jest szafa- Musnąłem jego usta.
-Za niedługo przyjadę po ciebie- Powiedział słodko i wyszedł.
   Gdy wyszedł, Hannah spojrzała pytająco na mnie. Gdy tylko skończyła obsługiwać ostatniego na dziś klienta, podeszła do mnie.
-Już mieszkacie razem?- zaśmiała się.
-Nie...Gee wykorzystuje to, że jego córka prosi mnie bym został na noc, a on dobrze wie, że dziecku nie odmówię..- Westchnąłem.
-Sprytnie...Ale jeśli Bandit cię o to prosi, to zaszczyt. Ona naprawdę jest nieufna wobec ludzi- Powiedziała z uśmiechem.
   Również odpowiedziałem uśmiechem. Wciąż nie rozumiem co Bandit we mnie widzi. Nie rozumiem też, dlaczego Gerard akurat wybrał mnie, jako swój wyjątek. Jestem zwykłym człowiekiem. Nie wnoszę do życia innych nic szczególnego, a jednak mam bliskich, na których mogę liczyć.
   Po godzinie przyjechał do studio  i usiadł obok mnie. Objął mnie w pasie i zaczął całować po szyi.
-Gerard, jestem w pracy!- Zaśmiałem się.
-Ale już za pół godziny kończysz...- Szepnął.
-No właśnie! Za pół godziny, a nie teraz... Muszę to skończyć, to jest ważne..-Powiedziałem nie przerywając.
-Mogę?- Spojrzał na kartkę i ołówek w mojej ręce.
-A proszę bardzo...-Westchnąłem i podałem mu to.
   On zaczął rysunek. Każdy jego ruch był niezwykle precyzyjny i pewny. Pomysły na bieżąco przychodziły mu do głowy. Byłem wręcz zaskoczony jego umiejętnościami. Na końcu spojrzał na rysunek i podał go mnie.
-Czy jesteś już wolny?- Zapytał.
-Jeju, Gee..To jest niesamowite..-Powiedziałem, patrząc na jego dzieło.
-To nie odpowiedź na moje pytanie...- Zaśmiał się.
-Tak, jestem już wolny..-Pocałowałem go w policzek.
   On bez zastanowienia zabrał mnie do samochodu i pojechał pod jakiś dom. Wyszedł z pojazdu i mi pomógł. Nie miałem pojęcia gdzie jesteśmy. Rozejrzałem się, ale byłem pewien, że wcześniej tutaj nie byłem. Czarnowłosy zapukał do drzwi. W nich stanęła starsza kobieta. Teraz już wiedziałem o co chodzi. To jego mama.
   Gerard od razu przedstawił mnie miłej kobiecie. Nie powiedział jej jednak kim jestem. Przekroczyliśmy próg domu, a na mnie rzuciła się Bandit, co zdziwiło Donnę, że dziewczynka jest do mnie tak nastawiona pozytywnie.
   Długo tam nie byliśmy. Gerard dosłownie wziął córkę i kilka minut później wyszliśmy. Od razu poszliśmy do samochodu. Pojechaliśmy do jego mieszkania. Były tam już moje rzeczy. Otworzyłem walizkę i zaśmiałem się.
-Gerard! Robisz sobie żarty, tak?- Podszedłem do niego.
-Ależ nie... wziąłem tylko najpotrzebniejsze rzeczy..- Uśmiechnął się.
-Bokserki!? TYLKO bokserki!? Gee!- Oburzyłem się.
-Najchętniej nie brałbym ich, ale stwierdziłem, że jakoś je wytrzymam - Powiedział i poszedł do kuchni.
   Westchnąłem i usiadłem na kanapie w salonie. Zamknąłem oczy, a po chwili poczułem na swoich ustach ciepły, delikatny pocałunek. Natychmiast go odwzajemniłem.
-Bandit czeka..- Szepnął za mną Czarnowłosy.
   Od razu wstałem i poszedłem do jej pokoju. Zagrałem jej do snu, podobnie jak wczoraj, a potem od razu udałem się do łazienki. Ściągnąłem z siebie koszulkę, aż usłyszałem pukanie do drzwi. Otworzyłem je i do środka wszedł Gerard, od razu wpijając się namiętnie w moje usta. Nie przerywając odnalazł ręką zamek w drzwiach i przekręcił go. Teraz jestem sam na sam w łazience, zamknięty, ze swoim chłopakiem. Zaczął błądzić dłońmi po moim nagim torsie. Ja od razu zacząłem rozpinać pasek jego spodni. Gdy tylko mi się to udało, zsunąłem w niego spodnie wraz z bokserkami i zacząłem pieścić jego pośladki. Czułem jak jego serce szybko bije.On też szybko pozbył się moich spodni. Po niedługiej chwili obaj staliśmy całkiem nadzy, w swoich objęciach. Czułem jak jego zwinne palce wędrują powoli do mojej męskości. Gdy jego dłoń znalazła się na moim podbrzuszu, przeszedł mnie lekki dreszczyk podniecenia i cichutko westchnąłem. Powoli zaprowadziłem nas pod prysznic. On przyparł mnie do ściany i odkręcił wodę. Ciepła woda dodatkowo ogrzewała nasze rozgrzane ciała. Zaczął się lekko ocierać o mnie, a moje jęki z każdym razem nasilały się.

3 komentarze:

  1. brawa i wielkie uszanowania dla niesamowitej autorki
    tak, z każdym nowym postem brakuje mi komplementów, jak już kiedyś wspominałam
    świetny rozdział, a ja życzę weny i mile spędzonej majówki
    do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam cię <3
    "-Nie...Gee wykorzystuje to, że jego córka prosi mnie bym został na noc, a on dobrze wie, że dziecku nie odmówię..- Westchnąłem." - a jakby Gee poprosił to byś odmówił? ^^ oj Franki ;)
    "-Najchętniej nie brałbym ich, ale stwierdziłem, że jakoś je wytrzymam - Powiedział i poszedł do kuchni." - Gee, ty świntuchu.. xD
    Czekam z nieierpliwością na ciąg dalszy <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba zachorowałam na jaciećkurźwapierdzielęzarazorgazmudostanębiczewyjednejapitole.
    [tak, to choroba zaraźliwa]
    No.....Jak zajebiście. Myślałam, że się opluję, jak przeczytałam to o tych bokserkach.
    XD XD XD
    Życzę miłej majówki i czekam na następny. ♥

    OdpowiedzUsuń