sobota, 19 kwietnia 2014

*** Rozdział XI

Chciałabym życzyć Wam Wesołych Świąt! Jestem kiepska w składaniu życzeń... Ale macie rozdział!! Taki prezent ode mnie na święta. Mam nadzieję, że nie jest tak źle... Szczerze, to aż się boję komentarzy. ^.^
Miłego czytania;**

*kilka dni później*
   Obudziłem się obok Gerarda. Przetarłem zaspane oczy i podniosłem się powoli. Odetchnąłem z ulgą, gdy zobaczyłem, że mam na sobie ubrania. Leżeliśmy obaj na kanapie w salonie, na przeciwnej kanapie leżał Jared z Hannah. Tylko... nie wiem gdzie jesteśmy. Nie poznaję tego miejsca i jestem pewien, że jeszcze tutaj nie byłem. Wszyscy spali w najlepsze, więc wstałem i najciszej jak potrafiłem przedostałem się do kuchni. Napiłem się wody i oparłem o kuchenny blat. Zamknąłem oczy i starałem się przypomnieć sobie co się wczoraj działo. Niestety, pustka w głowie.
-Co ty tak szybko wstałeś?- Usłyszałem ten cudowny głos.
-Gdzie jesteśmy?- spojrzałem na Gerarda niepewnie.
-U mnie w domu... Nie bój się- Zaśmiał się czarnowłosy i podszedł do mnie.
-Pamiętasz cokolwiek z wczoraj?- zapytałem.
-Wiesz... Podejrzewam, że tylko ja będę cokolwiek pamiętać. Oni się pewnie z łóżka podniosą po południu...-uśmiechnął się.
-A powiesz mi coś?
-Wyglądasz teraz tak uroczo..
-Gerard...wiesz, że chodzi mi o wczorajszy wieczór!
-No wiem, wiem... Wczoraj jak byliśmy w tym klubie, to zaczęliście pić drinki i takie tam. Wypiłem jakieś cztery razy mniej niż wy. Później zaprowadziłem was tutaj, bo Bandit i tak jest u babci. Posiedzieliśmy razem jakąś godzinę,  a potem my poszliśmy spać, a Jay z Hannah siedzieli dalej... Nic więcej się nie działo- Powiedział spokojnie.
-Dziękuję- Uśmiechnąłem się i przytuliłem go.
-Za co?- Zdziwił się.
-Za ten komplement, że wyglądam uroczo, oczywiście- Zaśmiałem się.
   On delikatnie pocałował mnie w usta. Zawiesiłem ręce na jego szyi, całując namiętniej. Jego ręce powędrowały wzdłuż mojego kręgosłupa, na pośladki. Cichutko westchnąłem w jego usta, gdy poczułem jak pieści delikatnie moje dolne partie ciała. Przybliżyłem się do niego bardziej, a on złapał mnie za pośladki i posadził na blacie. Oplotłem się nogami wokół jego bioder, a moje dłonie powędrowały pod jego koszulkę. Zrzuciłem ją z niego. Przejechałem dłonią po jego nagim torsie, odrywając się dopiero od jego ust. Spojrzałem mu w oczy. Nie tracąc kontaktu wzrokowego, zacząłem rozpinać pasek jego spodni. Gdy tylko mi się to udało, rozpiąłem jego rozporek. On nie stawiał żadnego oporu. Patrzał jedynie w moje oczy i poddawał się. W tym momencie nie myślałem o niczym takim jak wstyd. Nie przejmowałem się nawet tym, że nigdy jeszcze nie kochałem się z nikim. Nie mam żadnego doświadczenia, a nawet pomysłu co robić. Jego usta drżały. Również się bał.
   Zacząłem składać na jego torsie pocałunki,  a moje nogi wciąż były oplecione wokół jego bioder. Cichutko wzdychał. W końcu swoje ręce położył na moim pasku i zaczął go rozpinać. Utrudniałem mu to, nie zaprzestając pocałunków. Wreszcie mu się udało go rozpiąć. Ściągnąłem z siebie koszulkę. Wpił się namiętnie w moje usta, wysuwając język. Pieścił językiem moje podniebienie, a po chwili ja robiłem to samo. Nasze ciała były rozpalone i spragnione siebie nawzajem. Oboje się boimy, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz z drugim mężczyzną.
   Zsunął ze mnie spodnie, wraz z bokserkami z małą pomocą z mojej strony. Rozchylił bez wahania moje nogi, patrząc mi w oczy. Moje policzki zalały się rumieńcami, a serce biło niezwykle szybko. Położył dłonie po wewnętrznej stronie moich ud i zaczął całować moje ciało, powoli schodząc niżej. Klęknął przede mną i pocałował czubek mojej męskości, wywołując u mnie tym dreszczyk podniecenia. Błądził językiem po moich narządach. Odchyliłem głowę w tył i Zamknąłem oczy, a niedługo potem wziął moją męskość do ust. Idealnie radził sobie językiem. Rękami masował moje uda. Cichutko pojękiwałem, poddając się rozkoszy. Wreszcie on przestał, łapiąc za moje biodra. Przybliżył mnie maksymalnie do siebie, a ja to postanowiłem wykorzystać. Zsunąłem w dół jego spodnie oraz bokserki. Zszedłem z blatu, stając przed nim. Patrzał na mnie dosłownie z góry, bo był wyższy. Położyłem ręce na jego pośladkach, patrząc w jego oczy. Rękami sunąłem w dół,  a potem do góry. Zacząłem palcem drażnić jego wejście,  a swoją męskością ocierałem się o tę jego. Zaczął bardzo cichutko pojękiwać mi do ucha. Nie zaprzestając żadnych swoich ruchów, doprowadziłem go do ściany. Tam wpiłem mu się namiętnie w usta, dodatkowo. Po chwili obie swoje ręce położyłem na jego biodrach i obróciłem go plecami do mnie.
-Chcesz tego?- Szepnąłem mu do ucha.
-Ja możesz jeszcze pytać!? Jasne, że tak!-Niemalże krzyknął z oburzeniem.
   Cichutko się zaśmiałem i stanąłem za nim okrakiem. Pośliniłem jeden swój palec, Zamknąłem oczy i delikatnie go włożyłem w chłopaka. Był strasznie spięty. Jęknął cichutko, również zamykając oczy. Odczekałem chwilę, aż się rozluźni, po czym zacząłem ruszać palcem, wywołując u niego fale dźwięków rozkoszy. Gdy uznałem, że już jest gotowy, otworzyłem oczy i wyciągnąłem palec. Położyłem jedną rękę na jego męskości, a drugą na biodrze. Powoli w niego wszedłem, a tym razem jęk nie był już taki cichy. Czarnowłosy zacisnąć pięści na ścianie,  ciężko oddychając.
-Jeśli cię boli, to przestanę..-Szepnąłem.
-Frank, kurwa, nawet nie żartuj- jęknął.
   Pchnąłem lekko, robiąc mu dobrze ręką. Powtórzyłem tą czynność kilka razy, aż pchnięcia stawały się pewniejsze i silniejsze. Oboje nie potrafiliśmy opanować swoich jęków. To było takie przyjemne, że nawet nie potrafię tego opisać. Doszliśmy prawie jednocześnie. Zaraz po tym wyszedłem z niego i objąłem go od tyłu, próbując uspokoić oddech.
-Jesteś niesamowity-Szepnął Gerard.
-Pierwszy raz za sobą...- Zaśmiałem się cichutko.
-Co!?- Chłopak się odwrócił i spojrzał na mnie.
-Jesteś moim pierwszym, Gee- Uśmiechnąłem się.
   Po tych słowach on Wpił się w moje usta bez słowa. Całował namiętnie, wplątując palce w moje włosy. Delikatnie przy tym napierał na moje ciało. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, ale niestety. Niespodziewanie usłyszeliśmy głosy dochodzące z pokoju. W ekspresowym tempie ubraliśmy się,  a w ostatniej chwili do kuchni weszli oni.

3 komentarze:

  1. O Boże Boże!! Nie no! Nie wiem jak opisać co teraz czuje! No aż mnie zatkało! SUPER NO SUPER! ZARĄBISTE NA MAXA! TY PISZESZ TAK ŚWETNIE TE FRERARDY! JESTEŚ NAJLEPSZA! BRAK SŁÓW BRAK SŁÓW!!!!!!! JEZU JEZU NO NIE MOGE ZNALEŹĆ SŁOWA NA OPISANIE JAKIE TO ŚWIETNE!
    czekam na następny rozdział! koniecznie go szybko dodaj! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurwaaaaaaa!
    Orgazm, jakiż orgaaaaaaazm!!!!
    Czekałam na ten moment od początku tego opowiadania, od początku tego stulecia...od początku...mojego życia!!!
    Szeksz, dżragsz end rok end ról ! ::DDD
    No super ten szeks był. Aż mi miednica strzela.
    [nie pytaj...WTF mam w głowie]
    Tak więc...sex, sex, sexxxxx!!!
    Okeyyyy... Kończę już.
    To papatki.

    SEEEEEEEEEX <33333
    XDDD

    OdpowiedzUsuń
  3. jak ja kocham jak Ty to opisujesz ;-;
    jeju miazga po całości!
    weny i wesołych Frerardowych swiąt <3 :3

    OdpowiedzUsuń