sobota, 15 marca 2014

*** Rozdział III

Ten rozdział dedykuję pewnej osobie z aska @Juliutka. 
Specjalnie dla Was na 22 marca piszę One Shota, więc tego dnia zapraszam do czytania. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Miłego Czytania:*

   Nad ranem obudził mnie budzik. Przeważnie stoi na szafce nocnej obok łóżka, lecz najwyraźniej nie tym razem. Nie mogłem go znaleźć, dlatego dość szybko podniosłem się z łóżka. Jakimś cudem budzik leżał na podłodze. Wyłączyłem go i już rozbudzony poszedłem do łazienki, uprzednio wybierając sobie ubrania. Wszedłem pod prysznic, wysuszyłem i wyprostowałem włosy. Oczy podkreśliłem lekko czarną kredką, ubrałem czarne, obcisłe rurki oraz szarą koszulkę. Do tego trampki i byłem już gotowy do wyjścia.
   Wyszedłem z domu i ruszyłem w stronę mojego miejsca pracy. Dzisiaj jeszcze ta nowa pracownica... Mam nadzieje, że nie będę musiał jej wszystkiego kilka razy powtarzać. Na szczęście jeśli ta dziewczyna okaże się w końcu odpowiednia, to ja będę miał mniej godzin pracy.
   Szedłem dość szybko, by nie spóźnić się. Wszedłem do studio, zrobiłem kawę i czekałem na nową pracownicę. Wreszcie weszła niska, chuda kobieta. Miała duże, piękne oczy. Wyglądała tak delikatnie, lecz na jej skórze dostrzegłem naprawdę pokaźną liczbę tatuaży. Niepewnie podeszła bliżej mnie i po chwili się miło uśmiechnęła.
-Witaj, Hannah* jestem- Podała mi rękę, a ja ją uścisnąłem lekko.
-Witaj... Ja jestem Frank. To ty jesteś tą nową tatuażystką?- Zapytałem z uśmiechem.
-Tak... Strasznie się stresuje- Powiedziała.
-Nie masz czym. Chcesz może kawę zanim zaczniemy? Mamy pół godziny do otwarcia.
-Z chęcią- Odparła i usiadła na przeciwko mnie.
   Zrobiłem dla niej kawę i podałem jej. Przez ten czas normalnie ze sobą rozmawialiśmy. Dokładnie tak, jakbyśmy znali się od dawna. Okazało się, że całkiem dużo nas łączy. W końcu nadeszła godzina otwarcia. Dość szybko zjawił się pierwszy klient. Powiedziałem Hannah, żeby tego dnia się nie stresowała, a wyłącznie obserwowała jak wygląda praca u nas. Akurat mężczyzna, który przyszedł do nas na tatuaż nie był zdecydowany co chce. Och, jak ja nienawidzę takich klientów. Nie wiedzą po co przyszli, czego chcą. To sprawia, że nawet nie wiem co im zaproponować. W końcu zdecydował się na nagą kobietę, na połowę pleców. Typowy facet. Goła baba i od razu oczy mu się świecą. Przygotowałem szkic i przeszedłem z klientem na fotel. Tam przez długi czas go tatuowałem. W końcu nie mógł już wytrzymać bólu i poprosił bym jutro dokończył jego tatuaż. Ja się oczywiście zgodziłem. Bardzo często ludzie nie wytrzymują bólu przy takich dużych i szczegółowych tatuażach. Zapisałem go na jutro rano, a potem pożegnał się i wyszedł.
-Podziwiam ten twój spokój!- Powiedziała z uśmiechem Hannah, podchodząc do mnie.
-Dlaczego?- Odwzajemniłem uśmiech i wstałem z fotela.
-No bo... W ogóle się nie boisz, że coś pójdzie nie tak. Podchodzisz do tego tak lekko, nawet wiedząc że ja patrzę ci na ręce.
-A czego mam się bać? Mam to tak wyćwiczone, że po prostu wiem, że wyjdzie tak jak chce klient. W tej pracy trzeba być stanowczym i nie pozwolić sobie wejść na głowę, bo na pewno to wykorzystają. Muszą widzieć, że wiesz co robisz.- Powiedziałem.
-Mam nadzieję, że przy tobie się tego nauczę- Zaśmiała się.
-Na pewno się nauczysz! Będziesz świetna w tej pracy.. Czuję to- Uśmiechnąłem się.
-Dziękuję- Odpowiedziała nieśmiało.
   Tego dnia nie było aż tak wielu ludzi. Przyszli się jedynie zapisywać na dane daty i zrobiłem pewnej kobiecie mały napis na podbrzuszu. Dawno nie było tak spokojnego dnia. Wreszcie czas naszej pracy dobiegł końca. Wszystko razem posprzątaliśmy i wyłączyliśmy, aż do salonu wbiegła mała, słodka dziewczynka i od razu przytuliła się do kobiety. Ona z uśmiechem wzięła dziecko na ręce.
-Masz córkę?- Zapytałem uśmiechając się.
-Nie... To córka mojego przyjaciela. Dzisiaj miał po mnie przyjechać, ale jak widać Bandit mu uciekła po drodze- Zaśmiała się.
-Bandit... Ciekawe imię- Odparłem i spojrzałem na przeuroczą dziewczynkę.
-A ona znowu mi uciekła!- Usłyszałem w drzwiach.Gdy podniosłem wzrok, natychamist mnie zatkało.- Witam!- Podszedł do nas.
-Dzień dobry... My się już chyba znamy- Uśmiechnąłem się do mężczyzny.
-No właśnie! To z pana przyjacielem podpisywałem umowę, prawda?- Zapytał.
-Tak, dokładnie. A teraz ja zatrudniłem pana przyjaciółkę- Zaśmiałem się.
-Gerard! Czy ty już każdego w tym mieście znasz?- Zaśmiała się kobieta i postawiła dziewczynkę na podłogę.
-Taką mam pracę- Również się zaśmiał.- Pewnie będziemy się widywać częściej, dlatego może przejdźmy na 'Ty'- zaproponował.
-Och, oczywiście- Uśmiechnąłem się.- Mów mi Frank- Podałem mu rękę.
-A mi mów Gerard- Uścisnął moją dłoń
   Nie mogłem uwierzyć w to, że on sam zaproponował byśmy mówili sobie po imieniu. Podczas rozmowy z nim byłem cały czas spięty. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafiłem się wyluzować przy nim. Nie chciałem wyjść na głupka i próbowałem się pokazać z jak najlepszej strony. W końcu on ze swoją córką i przyjaciółką wyszedł z salonu, a ja niedługo po nich, zamykając drzwi na klucz.
   Dopiero teraz, idąc do domu, uświadomiłem sobie, że ja nie mam u niego najmniejszych szans. Ma córkę, a to oznacza, że on woli kobiety i zapewne takową ma. Czułem się dziwnie w tym momencie. Przy nim mam... Motylki w brzuchu, serce mi szybko bije, nogi są jak z waty. Nawet bycie poważnym przy nim mi nie wychodzi. Jestem pewien, że gdyby kazał mi skończyć w ogień, zrobiłbym to. Przy nim nie myślę racjonalnie.
   W końcu doszedłem do domu. Nie byłem w ogóle zmęczony. Targały mną emocje. Byłem szczęśliwy i jednocześnie rozdarty. Co mi z tego, że będę go nawet często widzieć, skoro nie mam u niego szans. Nie mam pojęcia co zrobić.
   Na myśl przychodził mi tylko Jared. Tylko jemu mogłem o tym powiedzieć. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem. Szybko odszukałem w kieszeni telefon i wybrałem numer mojego przyjaciela. Usłyszałem sygnał i czekałem aż odbierze.
-Hej, Frankie- Powiedział od razu.
-Cześć! Mógłbym do ciebie na chwilę wpaść? Nie wiem co mam zrobić w pewnej sytuacji...
-To może ja do ciebie przyjdę? Akurat wracam ze sklepu i jestem niedaleko.
-Dobra, czekam. Dziękuję- Powiedziałem i rozłączyłem się.
   Wiedziałem, że na niego mogę liczyć. Choćby nie wiem co się działo, on zawsze znajdzie dla mnie czas. Właśnie na tym polega prawdziwa przyjaźń. Wreszcie usłyszałem pukanie do drzwi, więc wstałem z kanapy i poszedłem otworzyć.
-Mów co się dzieje- Wszedł wyraźnie zmartwiony Jared. Usiedliśmy razem w salonie.
-Ej, nie martw się. Nic się nie stało. Po prostu... Pamiętasz tego Gerarda? Tego z którym podpisywałeś kontrakt...- Zapytałem
-Tego, w którym się zauroczyłeś?- Uśmiechnął się.- Tak, pamiętam. A co z nim?
-No bo on..Okazał się być przyjacielem dziewczyny, którą dziś przyjąłem do pracy. No i kazał mi mówić sobie po imieniu, ale...Okazało się, że on ma córkę. To znaczy..On z tą córką przyszedł. Mam mieszane uczucia co do niego. Nie wiem co mam teraz zrobić..- Westchnąłem.
-Nie spodziewałbym się, że ten mężczyzna może mieć dziecko..Nie wygląda na takiego. No, ale..To faktycznie skomplikowana sytuacja. Może na początku pozwól na to, by cię poznał? Nic na siłę. Zachowuj się przy nim zwyczajnie i niech cię pozna lepiej- Powiedział.
-To jak się przy nim zachowuję, to samo ze mnie wychodzi... Nie potrafię być przy nim normalny.
-Spróbuj. Nie myśl o nim, jak o chłopaku do zdobycia, tylko jako o zwykłym znajomym. Może to pomoże.
   Po tym jak Jared poszedł, przemyślałem to co mówił. Może ma rację. Nie potrzebnie robię sobie nadzieję. Jak na razie powinienem się skupić na poznaniu go i na niczym więcej. Jeśli coś ma się rozwinąć, to rozwinie się w odpowiednim czasie, w swoim tempie. Jestem zdania, że losowi nie trzeba pomagać.

-------------------------
*Hannah Snowdon 
http://images6.fanpop.com/image/photos/36500000/Alternative-image-alternative-36505630-500-500.jpg Tak ona wygląda.

6 komentarzy:

  1. Dziękuje jeszcze raz za dedykację :*
    Czekam na 4 rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww!<3 No w końcu go napisałaś!^^ Genialny! Uwielbiam, twoje pomysły i sposób w jakim to wszystko piszesz;3 Po prostu cudo! Czekam na 4 rozdział i wyczekiwanego One Shota:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeeej!
    Gerard, Bandit, Hannah...No, ciekawie, ciekawie.
    Fajny rozdział.
    No i czekam na shota :DDDD
    PS Czemu mam Nyan Cat'a na kursorze myszki na twoim blogu o.O XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, wszyscy mają Nyan Cat'a♥ Takiego ustawiłam♥
      *on jest taki...dziwny^^*

      Usuń
    2. Hahaha, Nyan Cat zawsze spoko ^.^
      Ale na początu jak zobaczyłam go na kursorze to sobie myślałam "Tu wcale nie ma Nyan Cat'a. Tam wcale go nie ma...Kurwa, jestem chora psychicznie." XD

      Usuń
  4. Ja taka spozniona ;-; cudny rozdzial, ciekawi mnie watek Frerarda...hm...bede czekac. Jak zawsze zycze Ci weny<3

    OdpowiedzUsuń