A no właśnie. Chcę wam przekazać ważną wiadomość, o której niektórzy już wiedzą. Planuję w najbliższym czasie zakończyć to opowiadanie i zacząć nowe, ale przysięgam, że zakończenie będzie :)
Miłego czytania:*
*2 miesiące później*
Z Gerardem bardzo się zżyliśmy i spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, aczkolwiek znajduję też czas dla Mikey'ego. To mój najlepszy przyjaciel i zwierzam mu się z dosłownie wszystkiego.Ostatnio w moim życiu miała miejsce dziwna sytuacja:
Z Oliverem zwykle spotykałem się raz na tydzień. Lubiliśmy swoją obecność. Zwykle przesiadywaliśmy na kawie w kawiarni gdzie za pierwszym razem. Tego jednego dnia, a było to wczorajszego wieczoru, siedzieliśmy dłużej i zrobiło się już późno. Wtedy zaproponował mi bym przyszedł do niego, ponieważ jego dom był bliżej. Nie widziałem w tym nic szczególnie dziwnego, dlatego zgodziłem się. Niestety tuż po wejściu, gdy tylko zamknął drzwi, objął mnie od tyłu i zaczął całować po szyi. Po mimo moich protestów on nie przerywał. Odwrócił mnie w swoją stronę i chciał pocałować mnie w usta, jednak w porę to przerwałem. Wyrwałem się z jego objęć i odszedłem na kilka kroków. On znów podszedł i złapał mnie za pasek od spodni. Próbował go rozpiąć i włożyć dłoń do środka spodni, a ja starałem się od niego uciec. Wreszcie udało mi się go od siebie odciągnąć i nerwowo otworzyłem zamek w drzwiach. Szybko wybiegłem z jego domu i zatrzymałem się dopiero w parku. Było już ciemno i bardzo zimno. Przez moje zdenerwowanie i to jak szybko biegłem, nie mogłem nabrać oddechu, dlatego usiadłem na ławce. Wtedy rozładował mi się także telefon. W oddali zauważyłem grupkę pijanych chłopaków, idących w moją stronę. Nie ukrywam, że wystraszyłem się i to mocno, zwłaszcza, że nie było na dworze żywej duszy, a telefon się rozładował. Wstałem z ławki i szybkim krokiem ruszyłem w stronę domu. Po cichu wszedłem do domu, tak by nikogo nie obudzić, rozebrałem się i poszedłem się położyć, zapominając o naładowaniu telefonu. Z tych emocji natychmiastowo zasnąłem.
Właśnie przed chwilą się obudziłem i niepokój wrócił. Jak Oliver mógł się tak wobec mnie zachować. Myślałem, że mogę mu ufać, a on zwyczajnie potraktował mnie jak jakąś dziwkę. Serce biło mi bardzo szybko, gdy tylko pomyślałem o całym wczorajszym zajściu. Usiadłem w rogu łóżka i skuliłem się. Głowę schowałem w swoich kolanach. Nagle usłyszałem, że ktoś wchodzi do mojego pokoju, więc podniosłem głowę.
-Kochanie, co ci jest?- usiadł obok mnie Gerard.
-Co ty tu robisz?- Zdziwiłem się i dopiero teraz poczułem, że mam mokrą twarz od łez.
-Miałeś wyłączony od wczoraj telefon i martwiłem się o ciebie. Wszystko w porządku?- Zapytał z troską w głosie, ocierając moje oczy.
-Tak, w porządku- Odpowiedziałem.
-To dlaczego płaczesz? Co się stało?- Przytulił mnie do siebie.
Od razu gdy byłem w jego objęciach, rozluźniłem się i wtuliłem się w niego bardziej. Przy nim czułem się bezpiecznie, jednak sytuacja w poprzedniego wieczoru cały czas siedziała w mojej głowie. Nie wiedziałem co mam powiedzieć mojemu chłopakowi, który właśnie oczekuje wyjaśnień i powodu dlaczego płaczę. On na chwilę zaprzestał pytań, widząc, że nie mam ochoty rozmawiać. Objął mnie i głaskał po głowie. Powoli się uspokajałem. Zaczął mi nucić jedną z moich ulubionych, spokojnych piosenek cichutko do ucha. Przez to już całkiem się uspokoiłem. Wyprostowałem się i spojrzałem mu w oczy, po czym z powrotem swój wzrok przeniosłem na pościel.
-Już lepiej? Teraz możesz mi powiedzieć co się stało?- Zapytał.
Pokiwałem twierdząco głową w odpowiedzi i zamknąłem oczy, by przemyśleć od czego zacząć. Wziąłem głęboki oddech i opowiedziałem mu całe to zdarzenie ze szczegółami. Bałem się, kiedy po zakończeniu mojego monologu on nic nie mówił.
-Gee...Powiedz coś- Powiedziałem patrząc mu w oczy.
-Nie daruję mu tego. Przysięgam- Powiedział przez zęby.
-Nie rób nic głupiego. Po prostu daruj sobie- Odpowiedziałem i przytuliłem go.
-Widzę do jakiego stanu cię doprowadził i nie pozwolę żeby ktoś oprócz mnie cię całował- Powiedział stanowczo.
-Kocham cię- Wtuliłem się znowu w niego.
Gerard był ze mną, aż do godziny obiadowej a potem wyszedł do domu. Poczułem ulgę, że mogłem mu to powiedzieć, ale bałem się, że zrobi coś głupiego, co jak się potem okazało, słusznie się bałem.
Podczas jedzenia wieczorem kolacji zadzwonił do mnie nieznany numer. Odebrałem i okazała się to mama Gerarda. Byłem przerażony. Nie chciała mi nic powiedzieć przez telefon, tylko powiedziała, że przyjedzie po mnie za 15 minut i mam być gotowy. Szybko, nie mówiąc nic rodzicom, zebrałem się i stanąłem pod domem nerwowo wyczekując jego matki. Gdy tylko podjechała, ja wsiadłem.
-Co się stało?- Zapytałem od razu.
-Jedziemy odebrać naszego Gerdzia z komisariatu- Westchnęła.
-Z komisariatu?! Co on zrobił?!- Przeraziłem się.
-Policjant powiedział mi tylko tyle, że zatrzymali go za pobicie jakiegoś chłopaka. Ale wypuszczają go, bo złamał mu tylko nos i ma chłopak kilka siniaków... Nie wiem co mu strzeliło do głowy, żeby się rzucać na innych- Powiedziała.
Ja słuchałem uważnie i jeszcze bardziej się przeraziłem. Doskonale wiedziałem, że tym poszkodowanym chłopakiem jest Oli. Nie sądziłem, że Gerard naprawdę się zemści za to co ten chłopak mi zrobił. Po tym co usłyszałem odwróciłem głowę w stronę okna i nerwowo oddychałem.
-Wszystko w porządku, Frank?- Usłyszałem.
-Tak, a dlaczego pani pyta?- Spojrzałem na nią.
-Bo gdy ci powiedziałam o tym chłopaku, to się jakoś dziwnie zdenerwowałeś...wiesz coś o tym?
-Ten chłopak ma na imię Oliver. Poznałem go niedługo wcześniej przed Gerardem i wczoraj zrobił mi coś, czego Gerard jak widać nie potrafił zapomnieć, ale nie chciałbym o tym rozmawiać- Odpowiedziałem i znów spojrzałem w okno.
Jego mama wydawała się rozumieć całą sytuacje, przez co mi trochę ulżyło. Wreszcie dojechaliśmy na posterunek policji, gdzie zatrzymano Gerarda. Ona wyszła, by go odebrać, a ja wyszedłem z samochodu, ale zostałem przy pojeździe. Po kilku minutach bez słowa wyszli z budynku, a Gerard gdy tylko mnie zobaczył, od razu podbiegł mnie przytulić.
-Na szczęście skończyło się tylko na upomnieniu- Powiedziała do mnie jego matka, wchodząc do samochodu.
-Co ty jej powiedziałeś, że nie była zła?- Zapytał cicho Gerard, kiedy jeszcze staliśmy przy samochodzie.
-Powiedziałem jej prawdę, bez zbędnych szczegółów, ale to że ona nie jest zła, nie znaczy że ja też- Odparłem.
-Co? Jesteś na mnie zły?- Wyraźnie posmutniał.
-Wiesz jak ja się wystraszyłem, kiedy twoja mama powiedziała mi, że zatrzymała cię policja?! Oszalałeś do reszty?!
-Przepraszam, ale należało mu się to. Pewnie gdyby nie przyjechała policja to bym go zabił, więc ma ta kurwa szczęście.
-Dziękuję, że tak mnie bronisz, ale nie rób tego więcej, kochanie- Pocałowałem go w policzek i weszliśmy wreszcie do samochodu.
Całą drogę przegadaliśmy w trójkę, jakby nic się nie stało. Jego mama chyba zrozumiała tą sytuację i bardzo się z tego cieszę. Podwieźli mnie do domu. Moja mama również oczekiwała wyjaśnień i powiedziałem jej tylko o zatrzymaniu Gerarda i ogólnie pojętej przyczyny. Prawdę co tam się wydarzyło znam tylko ja, Oliver oraz Gerard i tak niech zostanie.
jak zawsze genialne ^^ to takie wciągające ;D
OdpowiedzUsuńOli to kurwa!!!!!!!! Zgadzam się z Gerardem!!!!!!
OdpowiedzUsuńCo za szmata, żeby napastować nam Frania?! Jak tak można!
Dobrze, że Gee mu napierdolił, bo inaczej chyba sama bym mu napierdoliła (nie pytaj się jak, sama nie wiem, ale kiedyś się dowiem!!!!)
Ciekawi mnie to, w jaki sposób zakończysz to opowiadanie. Naprawdę, nie mogę się doczekać!
No i ciekawi mnie, o czym teraz będziesz pisać. (będzie to Frerard, prawda?)
To ja lecę. Nie chcę Cię niepotrzebnie zanudzać moimi komciami więc...
Papatki :**
Tak, to będzie Frerard ;)
UsuńNie zanudzasz mnie swoimi komentarzami :* Bardzo ci dziękuję, że je tak rozwijasz! Czym dłuższy komentarz tym ciekawiej^^
trochę mi smutno że kończysz to opowiadanie, ale będę trzymać kciuki i liczyć, że będzie równie udane co to <3 genialny rozdział, Gee zachował się jak na mężczyznę przystało. Weny, czekam na kolejny <3
OdpowiedzUsuń