Miłego czytania:*
Zauważyłem młodego mężczyznę, na oko niewiele starszego ode mnie, a może nawet w moim wieku. Miał czarne, proste włosy. W momencie kiedy podeszliśmy do stolika, on wstał i podał nam rękę. Przedstawił się jako Gerard Way. Kiedy się do nas uśmiechnął, zrobiło mi się miękko pod nogami. Jego śliczne brązowe oczy patrzące w moją osobę sprawiły, że przeszedł mnie lekki dreszczyk. Nie rozumiałem w sumie dlaczego tak na niego zareagowałem. Zaraz potem usiedliśmy i każdy z nas dostał kieliszek wina.
-Niestety sam producent nie mógł dzisiaj przyjechać, dlatego ja jestem w zastępstwie.- Zaczął mężczyzna., wyciągając jakieś papiery.
Ja nawet go nie słuchałem. Byłem w niego wpatrzony jak w obrazek. On podał dokumenty do podpisania mojemu przyjacielowi i wyjaśnił co i gdzie ma podpisać, oczywiście zaraz po tym jak przeczyta umowę. Miał taki uroczy głos i piękny uśmiech. W skupieniu się mu przyglądałem, nie zastanawiając się nad niczym.
-Wszystko w porządku?- Zapytał w końcu wybijając mnie z rozmyśleń na temat jego wyglądu.
-T-tak- Odpowiedziałem od razu się prostując i przenosząc wzrok na umowę przyjaciela, który właśnie ją podpisywał.
Nadzwyczaj szybko biło moje serce, a oddech był nieco przyspieszony. Czułem się dziwnie, jak jeszcze nigdy wcześniej. Takie uczucie było mi zupełnie obce i nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Po godzinie wstałem z Jaredem, pożegnaliśmy się z chłopakiem i poszliśmy do mojego domu. Ten wieczór mieliśmy spędzić razem, ponieważ mamy sobotni wieczór. Na dworze było jeszcze dosyć jasno jak to zwykle bywa w lato i tej godzinie. Szliśmy wolno w kierunku mojego domu, przez park.
-Ej, co to było dzisiaj na kolacji?- Uśmiechnął się przyjaciel.
-Ale co?- Nie zrozumiałem o co chodzi.
-Zachowywałeś się co najmniej dziwnie w stosunku do tego Gerarda. Cały czas na niego patrzałeś, a gdy cię o coś pytał to łamał ci się głos- Zauważył Jared.
-E no w sumie sam nie wiem. Nie mam pojęcia co mi się stało, ale na sam jego widok zrobiło mi się tak jakoś dziwnie. Kiedy na mnie spojrzał tymi swoimi oczami to przeszedł mnie dreszcz. Nie rozumiem co to miało być- Westchnąłem.
-Może to z mojej strony zabrzmi niedorzecznie, ale wyglądało to tak jakby on ci się podobał- Powiedział.
-Obawiam się niestety, że możesz mieć rację- Powiedziałem wyciągając klucze, by otworzyć drzwi do domu.
Weszliśmy do domu i po ściągnięciu butów poszliśmy do salonu. Zdecydowaliśmy się obejrzeć razem film. Wzięliśmy napoje i zrobiliśmy popcorn. Usiedliśmy wygodnie na kanapie i oglądaliśmy. Pod koniec filmu Jay zasnął, a ja zaraz po nim.
Obudził mnie zapach wydobywający się z kuchni. Otworzyłem zaspane oczy i poszedłem za zapachem. Stanąłem w drzwiach, a tam właśnie Jared robił śniadanie. Nie zauważył mnie, dlatego cały czas stałem i przyglądałem się mu. Akurat robił naleśniki. Stał w samych spodniach, bez koszulki ukazując swoje zgrabne i umięśnione ciało.
-Witaj, kocie- Zaśmiałem się siadając na krześle, przy stole.
-O, Frankie.. Przestraszyłeś mnie!- Uśmiechnął się w moją stronę i podał mi naleśniki z czekoladą.
Z uśmiechem zacząłem jeść. Muszę przyznać, że wyszły mu świetnie. To kolejna rzecz, którą doskonale potrafi wykonywać. No po prostu ideał. Na miejscu tych wszystkich dziewczyn, już dawno bym się nim na poważnie zainteresował. Ma wszystko co kobiecie potrzebne.
Po skończonym śniadaniu poszliśmy na spacer. Zazwyczaj niedzielę spędzamy wspólnie w standardowy sposób. Zwykle na początku idziemy na spacer, potem na lody, a następnie do dzieci, do parku. Tak, może to wydaje się dziwne, ale bardzo lubimy spędzać czas z dzieciakami. Chodzimy akurat do parku, ponieważ tam zawsze po południu na nas czekają. Bawimy się z nimi przez jakiś czas, ale również angażujemy się w muzykę. Ja zabieram tam gitarę, a Jared śpiewa. Dzieci, które są z nami zawsze, zwykle dołączają się do śpiewu, ale te nowe uważnie słuchają. Ich rodzice przyzwyczaili się już do nas. Chciałbym mieć kiedyś chociaż jedno swoje dziecko. To tylko marzenie. Nie mam szczęścia do miłości. Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni.
Po dniu jak zwykle pełnym wrażeń wróciliśmy do swoich domów. Był już wieczór, więc po kąpieli od razu poszedłem się położyć. Jutro czeka mnie praca i mam zapoznać z naszym studio nową pracownicę. Czeka mnie długi dzień, więc muszę się wyspać.
Położyłem się na moim dużym, miękkim łóżku pod kołdrę i włożyłem słuchawki do uszu. Ciężko mi zasnąć bez muzyki, kiedy jestem sam. Ona wypełnia mi tą pustkę. Wsłuchuję się wtedy w teksty piosenek i momentalnie zasypiam.
tak żem czuł z tym Gerardem ;___; no nie ma co gadać, rozdział mega, lecz krótki :<
OdpowiedzUsuńna miesiąc rozstaję się z moim kochanym Maikoiem (komputer) idzie do naprawy. Więc mogę się trochę opóźnić z komentowaniem Twoich postów, za co z góry przepraszam. Weny życzę, czekam na kolejny zaczepisty rozdział :3
Nie masz za co przepraszać! I tak bardzo dziękuję za komentarze! <3 i te wszystkie miłe słowa^^
Usuń*nie przeżyłabym miesiąc bez komputera! współczuje!*
Ojeju! Piękne opowiadanie!<3 wciągnełam sie^^ Na początku ta niepewność czy będzie z Jaredem...a tu prosze Gerard! Hah, życzę weny i czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały:*
OdpowiedzUsuńWiedziałam! Jeeej, to musiało być słodkie jak Franek się tak gapił na Gerarda.
OdpowiedzUsuńCudoooo!
Czekam na następny. :-*