I już powróciłam do dodawania rozdziału w większym odstępie czasu. Znów się zacznie szkoła i nie będę mogła siedzieć do nocy, by pisać Frerardy ://
Miłego Czytania*-*
Zaraz po tym jak Bandit się wykąpała i ubrała, przebiegła do salonu, w którym właśnie siedziałem. Chwyciła mnie za rękę i bez słowa, ale z uśmiechem, zaprowadziła mnie do swojego pokoju. Był całkiem duży i cały różowy. Było wiele plakatów z księżniczkami, naklejki z motylkami. Czułem się zabawnie w takim miejscu. Jej łóżko stało pod ścianą, na przeciwko małego okna. Położyła się w nim i kazała mi usiąść obok niej. Dała mi do ręki moją gitarę, którą przyniosła do pokoju wcześniej. Uśmiechnęła się uroczo i popatrzyła na mnie.
-więc co byś chciała?- Zapytałem.
-Znasz zespół Green Day?-Zapytała wesoło.
-Oczywiście. Uwielbiam go...- Uśmiechnąłem się.
-To chcę "21 Guns"-Ułożyła się do snu.
Uśmiechnąłem się w duchu. Taka mała dziewczynka, a słucha takiej samej muzyki co ja. Zamknąłem oczy i zacząłem grać, a po chwili dołączyłem bardzo cichutki wokal. Co jakiś czas zerkałem na nią. Miała zamknięte oczka i cały czas była uśmiechnięta. Gdy skończyłem, pocałowałem ją w główkę i cichutko wyszedłem z jej pokoju, zamykając za sobą drzwi. Tuż przy nich stał Gerard.
-A co ty tutaj robisz?-Zapytałem zdziwiony.
-Słucham jak grasz...-Uśmiechnął się.
-Jak mogłeś mnie podsłuchiwać!-Zaśmiałem się.
-Zbyt pięknie grasz, żebym tak sobie odpuścił- Powiedział i podszedł bliżej mnie.
Niespodziewanie wziął mnie na ręce, na co ja zareagowałem cichym śmiechem. Objąłem go wokół szyi, a on zaniósł mnie do swojej sypialni. Położył mnie na łóżku, a sam usiadł na mnie okrakiem. Chwycił moje nadgarstki i przytrzymał je tuż przy mojej głowie. Pocałował lekko moje usta i spojrzał w oczy. Delikatnie napierał swoim ciałem na moje krocze. Gdy się poruszył cichutko westchnąłem, przymykając oczy. Wciąż trzymając moje ręce, zaczął całować moją szyję. Odchyliłem głowę w tył powoli oddychając.
-Jesteś piękny- szepnął.
Uśmiechnąłem się i otworzyłem oczy. Spojrzałem na niego, a on złączył nasze noski.
-Nie wiem co ty ze mną robisz... Kiedy jestem przy tobie, mam ochotę cię cały czas całować, przytulać, kochać... Wyglądasz tak niewinnie i delikatnie...- Mówił cichutko.
-Gee..- Zacząłem, ale on uciszył mnie pocałunkiem.
Natychmiast Zamknąłem oczy i delektowałem się słodyczą jego ust. Po chwili wsunął język w moje usta, a ja zrobiłem to samo. Nasze języki ocierały się o siebie, podobnie jak krocza. W pewnym momencie cicho jęknąłem w jego usta, przez co on się uśmiechnął. Po chwili się oderwał i spojrzał na mnie.
-Idziemy spać, bo jutro obiecałem odwieźć cię do pracy...- Uśmiechnął się, puszczając moje ręce.
Położyliśmy się razem w jednym łóżku. Od razu wtuliłem się w mojego ukochanego. Pocałowałem go na dobranoc i Zamknąłem oczy, po chwili zasypiając.
Rano obudził mnie ten okropny budzik. Gerard też się wtedy obudził i od razu mnie do siebie przytulił. Pocałował mnie delikatnie w policzek i po chwili wstał.
-Fraankie...Wstawaj!- Rzucił we mnie poduszką.
-Nie chcę iść do pracy- Mruknąłem.
-Ja też idę do pracy za dwie godziny... Później przyjadę do ciebie, obiecuję-Powiedział i poszedł do łazienki.
Leniwie wstałem. Po niedługim czasie byliśmy gotowi. Ja poszedłem obudzić Bandit. Na mój widok wstała od razu i poprosiła mnie o wybranie jej ubrań. Wybrałem jej sukienkę i coś do tego, a ona zachwycona szybko się w to przebrała, a potem razem poszliśmy do kuchni. Ona usiadła przy stole i razem jedliśmy śniadanie.
-Będziesz dzisiaj wieczorem znowu u nas, Franiu?- Zapytała dziewczynka i błagalnym wzrokiem spojrzała na mnie i Gerarda.
-Będzie dzisiaj.- Powiedział stanowczo czarnowłosy zanim zdążyłem coś powiedzieć.
Spojrzałem pytająco na niego, a on się tylko uśmiechnął. Po zjedzonym śniadaniu poszliśmy wszyscy do samochodu. Najpierw Gerard zawiózł dziecko do przedszkola, a potem pojechaliśmy w stronę studio.
-Dzisiaj po pracy pojedziemy do ciebie, weźmiesz kilka swoich rzeczy i jedziemy do mnie, hm?-Zapytał nie spuszczając z oczu ulicy.
-Dzisiaj śpię w domu...- Powiedziałem stanowczo.
-Tak, tak-Zaśmiał się.
Już nie miałem zamiaru się sprzeczać, bo akurat pojechaliśmy pod budynek. Pocałowałem Gerarda w policzek na pożegnanie i wyszedłem do pracy, po czym on również pojechał do swojej. Przywitałem się z Hannah i po krótkim czasie przyszedł pierwszy klient, którego przyjąłem ja. Dzień mijał dość szybko. Sam obsłużyłem dwóch klientów, a potem usiadłem za biurkiem i robiłem nowe szkice.
jak ślicznie <3 zabijasz mnie swoimi Frerardami :3
OdpowiedzUsuńeh...ja też nienawidzę tego dźwięku budzika. Za każdym razem kiedy budzę się z jego małą pomocą mam ochotę wyrzucić go za okno, by przeszła po nim kawaleria wojskowa i rozjechał go czołg...no nieważne.
życzę weny i powodzenia w rzeźni, zwanej również szkołą
do następnego <3
Cudoooooo!
OdpowiedzUsuńNo jak słodko. I te pocałunki i to wszystko, noooo!
A Bandit ma zajebisty gust muzyczny :3
No to dzisiaj taki krótki komentarz, bo zaraz lecę do Obi ;>
Papa ;*
Piszesz cudownie, że aż brak mi słów.. ^^
OdpowiedzUsuń"Rano obudził mnie ten okropny budzik." - jak ja tego nie lubię. Pjona Franiu ^^ mój budzik też jest okropny.. -,-'
"-Dzisiaj śpię w domu...- Powiedziałem stanowczo." - tak, tak Franiu.. oczywiście.. powiem Ci, Frank, że ani nie będziesz w domu, ani nie będziesz spał tej nocy.. tak myślę..
Rozdział genialny.. pozdrawiam c;