Niespodziewałam się, że napiszę ten rozdział w czasie świąt. A jednak noc jest od pisania Frerardów, zdecydowanie. Bardzo Wam dziękuję za te komentarze. Byłam przygotowana na najgorsze, a nie było nawet złego słowa. Jesteście kochani ;)
Miłego czytania;*
W wejściu stanął Jared z Hannah. Uśmiechali się do nas, lecz nic nie mówili.
-Frank, mogę cię prosić na słówko?- Zapytał przyjaciel.
Pokiwałem głową i poszedłem z nim do salonu. Stanęliśmy pod ścianą.
-Ej, ja byłem pewien, że ty jeszcze nigdy wcześniej nikogo nie pieprzyłeś..- Powiedział od razu.
-No bo to prawda....ale o co chodzi?- Zapytałem.
-Chodzi o dzisiaj, a mianowicie o to, że to niewiarygodne, że będąc niedoświadczonym potrafisz robić niesamowite rzeczy- Zaśmiał się cicho.
-Skąd wiesz co robiliśmy?- Zarumieniłem się.
-Głuchy by was usłyszał.- Stwierdził i położył dłoń na moim policzku.- Nie wstydź się,...- Szepnął i podniósł moją głowę, bym spojrzał mu w oczy.- Wychodzi na to, że jesteś świetny.
-Widzę to, Jay!- Usłyszałem głos Gerarda z kuchni, a przyjaciel zabrał rękę z mojego policzka. Zaśmiałem się pod nosem.
-Jak będziesz trochę zazdrosny, to się nic nie stanie- Zaśmiał się Jared wchodząc ze mną do kuchni, trzymając mnie za rękę.
Czarnowłosy posłał mu tylko zabójcze spojrzenie. To wystarczyło, by Jared puścił moją rękę. Usiadł obok dziewczyny, a ja z Gerardem na przeciwko. Zjedliśmy śniadanie i spojrzałem na zegarek. O tej godzinie powinniśmy jeść już właściwie obiad.
-Za dwie godziny muszę iść do parku...- Powiedziałem do Gerarda, gdy zostaliśmy sami w pomieszczeniu.
-Co? Dlaczego?-Zdziwił się.
-Bo jest niedzielne popołudnie... Traktuję to jak obowiązek, bo dzieci przychodzą zawsze...- Powiedziałem patrząc w podłogę.
-Nie dziwię się, że przychodzą... Kto by nie chciał posłuchać kiedy na gitarze gra taki aniołek- Powiedział i objął mnie.
-Daleko jest stąd do mnie, do domu?- Spojrzałem mu w oczy.
-Troszkę...ale zawiozę cię. Pod warunkiem, że mogę popatrzeć- Powiedział.
-Dziękuję. Jasne, że możesz- Uśmiechnąłem się.
Cała nasza czwórka wyszła z domu, gdyż Jared też musiał pojechać do siebie, by się przebrać. Odnosiłem wrażenie, że on jest w związku z Hannah, ale nie przyznaje się. Chodzi z nią wszędzie, dobrze się bawi, budzi się obok niej po imprezie. To daje mi do myślenia. Jednak poczekam, aż przyjaciel sam powie mi jaka jest prawda. Nie chcę naciskać.
Gerard powiózł mnie pod dom. Ja poszedłem do środka, a on pojechał do mamy po swoją córkę. Poszedłem w stronę sypialni i otworzyłem swoją szafę. Wybrałem jeansowe rurki, czarną koszulkę i chustkę na szyi. Ogarnąłem w łazience włosy, podmalowałem oczy. Przy wyjściu ubrałem na nogi glany i spakowałem gitarę do pokrowca. Wyszedłem z domu. Gdy zamykałem drzwi, zatrąbił za mną samochód. Szybko się odwróciłem. To Gerard. Miał przyjechać od razu do parku. Uśmiechnąłem się i podszedłem do samochodu.
-Co ty tutaj robisz?-Zapytałem przez otwarte okno.
-Wsiadaj i jedziemy powiedział miło.
Wsiadłem do środka i przywitałem się z małą Bandit. Czarnowłosy cały czas na mnie spoglądał, uśmiechając się przy tym.
-Wyglądasz cudownie, wiesz?- Powiedział wreszcie.
-Dziękuję- Uśmiechnąłem się nieśmiało.
On zaparkował samochód i wyszliśmy wszyscy. Wziąłem gitarę na plecy, a dziewczynka od razu chwyciła mnie za rękę. Całą drogę w wyznaczone miejsce mocno mnie trzymała i opowiadała różne rzeczy. Była takim uroczym dzieckiem.
Wreszcie doszliśmy na miejsce, a tam siedział już Jared z Hannah na ławce. W pewnym momencie pocałował ją.
-Teraz my wam przerwiemy ten piękny pocałunek- Zaśmiałem się podchodząc bliżej.
Jared się tylko uśmiechnął pod nosem i oderwali się od siebie. Znów wraz z dziećmi usiedliśmy w kółeczku, jak zawsze. Bandit usiadła obok mnie. Odkąd wyszliśmy z samochodu nie odstępuje mnie na krok. Zacząłem grać, a Jared śpiewać wraz z dziećmi. Oczywiście wszyscy cały czas się śmialiśmy. Traktuję to nawet jako rozrywkę dla samego siebie, ponieważ bardzo lubię spędzać w ten sposób wolny czas.
Po prawie dwóch godzinach pożegnaliśmy dzieci. Bandit mnie tak przytuliła, że byłem zmuszony wziąć ją na ręce. Podeszliśmy do swoich drugich połówek, a ja mając na rękach dziewczynkę.
-Zabieram Frania dzisiaj do domu na noc! Zagra mi do snu- Powiedziała do Gerarda i wtuliła się we mnie.
-To jest bardzo dobry pomysł. .. Franio chyba nie odmówi, prawda?- Uśmiechnął się do mnie.
-Nie mogę odmówić- Powiedziałem słodko.
-Tylko pamiętaj, że jutro masz pracę- Zaśmiała się Hannah.
-Osobiście go odwiozę- Powiedział Gerard.
Poszliśmy do samochodu. Zapiąłem z tyłu Bandit pasami i usiadłem z przodu. Gerard od razu, bez wahania pojechał pod swój dom. Byłem pewien, że z tym graniem do snu, to żart, a jednak nie. Weszliśmy do jego mieszkania, a dziewczynka poszła się wykąpać. Czarnowłosy złapał mnie za rękę i zaprowadził do salonu.
-Powiedz mi, co ty zrobiłeś mojej córce- Zaśmiał się.
-Ale o co chodzi?-Zmieszałem się,
-Ona cię uwielbia! Zna cię tak krótko, a ona ci opowiada wszystko. Nie ufa tak łatwo ludziom, a tobie od razu... Masz w sobie coś takiego przyciągającego...- Powiedział obejmując mnie.
-Gerard, ale ja nic nie zrobiłem... Nie wiem dlaczego tak na mnie reaguje..- Powiedziałem.
-Dzięki niej mam ciebie na noc- Musnął moje usta.
Po chwili usłyszeliśmy jak Bandit woła mnie do pomocy. Gee się zaśmiał i sam poszedł. Zastanawiało mnie, skąd u niej tyle zaufania do mnie. Przecież ja nic nie zrobiłem w stosunku do niej.Ta mała, drobna dziewczynka jest cudowna. Po tatusiu, z całą pewnością.
awww jak słodko <3 mała Bandit tak ufa Franiowi :3 a ja (psychiczna fanka Twojego bloga) czekałam z zegarkiem w ręku na kolejny rozdział
OdpowiedzUsuńopłacało się
magia, niesamowitość, esencja Frerardowości <3
podziwiam i czekam na kolejny (chyba Cie tym zamęczam)
do następnego <3
Kuźwa, kuźwa, kuźwa, kuźwa, kuuuuuuźwaaaa!
OdpowiedzUsuńSpóźniłam się, prawda ;ccccc Przeeeeeeepraszam Cię słonko, noooooo!
Wybacz, że nie zaglądnęłam na bloga, ale sama spędziłam kilka dni na zajmowaniu się własnym blogiem więc...Zapomniałam, że coś dodałaś.
Mogłabym się teraz zabić za tą moją niepamięć o tym opowiadaniu, noooooo!
Dobra, to ja może przejdę do rozdziału.
Pierwsze co zauważyłam to to, że chyba pomyliłaś się w rozdziale, czyli zamiast "Rozdział XII" dałaś "Rozdział XI", a jedenastka już była.
Tak tylko mówię [tak wiem, czepiam się o gówno].
Noooo, ale rozdział nieziemski.
Jak usłyszałam, że Jared i Hannah ich słyszeli, toooooo....Hah, morda mi się uśmiała.
Nawet nie wiem, czy to poprawnie piszę XDDDDDD
Nooo, ale Bandit taka słodziutka. Teraz sobie wyobrażam takiego Frania i Gredzia jako tatusiów. [chyba moja poprawność językowa została zakłócona]
Noo, to ja już kończę. Jeszcze raz przepraszam, ale wybaczysz mi prawdaaaa? [plooosi na kolankach i daje bukiecik czerwonych róż]
To papatki ;***
O dziekuje za poprawę! Nawet nie zauważyłam :/ *już poprawione^^*
UsuńMoja poprawność językowa pewnie jest zakłócana przez cały czas! (Mam wrażenie, że w tym zdaniu też)
Znaj mą łaskę, wybaczam;** Kochana jesteś! ♥