Widzę, że czekacie już na moment kiedy to się pocałują. Nie dziwi mnie to! Ale tak bardzo lubię was trzymać w niepewności;* Mam w głowie plan wydarzeń, a wolno go realizuje. Znów wolny dzień od szkoły i staram się coś napisać ;)
Cały czas czułem jego wzrok na sobie. Ja swoją uwagę poświęciłem kawie, by nie rozpłynąć się znów w jego oczach. Wreszcie podniosłem do niego głowę. Był uśmiechnięty. Ukazywał szereg swoich drobnych ząbków.
-Chcesz mi coś powiedzieć?- Zapytał wreszcie.
Pierwsze pytanie z jego strony, a mi już odjęło mowę. Oczywiście, że chcę mu coś powiedzieć. Tylko nie wiem jak! Boję się.
-Przejdziemy się?- Szybko zmieniłem temat.
On się cichutko zaśmiał widząc moje zakłopotanie i zgodził się. Zapłaciliśmy i wyszliśmy z kawiarni. Na dworze było o tej godzinie przyjemnie chłodno. Wolnym krokiem udaliśmy się w stronę parku. Nie było tam nawet żywej duszy, co mnie zdziwiło, ponieważ to idealna pogoda na spacer. Byliśmy tylko my. Niespodziewanie on się zatrzymał. Stanął w miejscu i patrzał na mnie.
-Och...czyli to jednak ja muszę być pierwszy- Powiedział z uroczym uśmiechem na twarzy.
Zanim zdążyłem o cokolwiek zapytać poczułem na swoim policzku jego delikatne usta.
-wybacz..najpierw chciałem sprawdzić twoją reakcję na to- uśmiechnął się, po czym musnął moje usta. Odruchowo zamknąłem oczy i delektowałem się słodyczą jego ust. Położył ręce na moich ramionach i nie przerywał. W końcu odwzajemniłem pocałunek. Jedną dłoń niepewnie położyłem na jego policzku. Po niedługim czasie, oderwał się.
-Czy teraz możesz mi w końcu powiedzieć jaki jest powód, że jesteś myślami nieobecny?- Zapytał. Ze zdziwieniem spojrzałem na niego, dotykając swoich ust. Nie mogłem uwierzyć w to co się właśnie stało.
-Bo ja... ja...Nie wiem co powiedzieć...- Powiedziałem cicho.
-To nic nie mów... Wyglądasz uroczo, kiedy się rumienisz- uśmiechnął się.- Odprowadzić cię?
-Nie..To znaczy... Poradzę sobie...-Zdobyłem się na lekki uśmiech.- Dziękuję.
-Do zobaczenia, Frankie- Szepnął i poszedł w stronę samochodu.
Szybkim krokiem wróciłem do domu. Zaraz po przyjściu usiadłem na kanapie i oparłem głowę o poduszkę. Dopiero teraz dochodzi do mnie to, co się stało przed kilkoma minutami. Przypominając sobie to wszystko w głowie, mimowolnie się uśmiechnąłem. Wziąłem telefon do ręki napisałem do Jareda smsa, by do mnie przyszedł. Zjawił się dość szybko i od razu usiadł obok mnie, widząc w jakim stanie jestem.
-Co się stało?- Zapytał z przerażeniem w głosie. Nie dziwię mu się. Jest już wieczór, jestem po spotkaniu z Gerardem i bez wyjaśnień proszę go o przyjście.
-Pocałował mnie- Szepnąłem.- Gerard mnie pocałował- Powiedziałem już pewniej i podniosłem głowę, uśmiechając się.
-Co? Jak to się stało?- Zdziwił się.
-Z kawiarni poszliśmy do parku. W pewnym momencie on się zatrzymał... Najpierw pocałował mnie w policzek, a potem w usta... A potem się rozeszliśmy..-Powiedziałem.
Opowiadając to, nawet nie mogłem w to wierzyć. To nierealne. To nie mogło się zdarzyć. Przecież on miał żonę, ma z nią dziecko... skąd to nagle zachowanie w stosunku do mnie!?
-Poważnie!? To gratuluję ci! Wreszcie się oboje ogarneliście!- Uśmiechnął się.
-Myślisz, że dla niego to coś znaczyło? Może tylko chciał mnie sprawdzić, czy coś...
-Nie było mnie przy tym, więc nie wiem jak to wyglądało... Ale zwykle facet nie całuje drugiego faceta tak... ot tak. On nawet nie wygląda na osobę, która bawi się ludźmi..- Powiedział spokojnie.
-Jezu, dziękuję Ci, że przyszedłeś- Przytuliłem go z tych emocji.
-Nie ma problemu... Wiesz, że jutro mam z nim spotkanie?- Zaśmiał się.
-To nie dawaj po sobie poznać, że coś wiesz!- Również się zaśmiałem.
Po zaledwie godzinie przyjaciel wrócił do domu, a ja poszedłem do łóżka. Nie wyobrażam sobie jutro znów się z nim po tym zobaczyć. Właściwie nic na ten temat dalej nie wiem. Nie wiem czy to było z uczuciem, czy aby mnie sprawdzić. Pewnie nie trudno jest się domyślić, że jestem gejem i mógł to wyczuć.
Włożyłem sobie do uszu słuchawki i starałem sie zasnąć. Wreszcie upragniony sen przyszedł. Całą noc siły mi się dziwne sny. Nawet nie wiem jak je interpretować, lecz o dziwo, podobały mi się.
Gdy tylko się obudziłem, poszedłem do łazienki, wziąć prysznic. Miałem bardzo dobry humor. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Zaraz po śniadaniu wyszedłem do pracy. Tam już była Hannah. Usiadłem obok niej z kawą.
-ooo...Już dawno nie byłeś taki wesoły!- Zaśmiała się.- Jaki jest powód twojego uśmiechu?
-Tak bez powodu- Spojrzałem na nią.
-A już myślałam, że to przez niego, ale skoro tak uważasz...-Powiedziała przywracając kolejną kartkę w gazecie, którą właśnie przegląda.
-Przez kogo?- Zapytałem.
-No przez Gerarda... Wiedziałam o tych zamiarach przed tobą- Zaśmiała się cicho.
-Dobra, masz rację... to przez niego!- Powiedziałem.- A mogę cię o coś zapytać?
-Chodzi o jego żonę, tak?- Spojrzała na mnie.
-No po części tak...- Powiedziałem nieśmiało.
-Sam z nim porozmawiaj na ten temat... Ode mnie się niczego nie dowiesz- Uśmiechnęła się i wróciła do czytania.
Westchnąłem, ale uśmiech wciąż nie schodził z mojej twarzy, co wyraźnie rozbawiło Hannah.
-A Jared...on kogoś ma?- Zapytała wreszcie.
-Jesteś pierwsza, która nie próbowała go od razu po poznaniu przelecieć. Masz duże szanse u niego- Zaśmiałem się.
Ona również się Zaśmiała i nie pytała o nic więcej. Później przyszedł umówiony klinet. Kobieta się nim zajęła, a ja zajmowałem się dzisiaj sprawami papierkowymi, których szczerze nienawidzę. Dzień mijał w zaskakująco szybkim tempie. Gdy już mieliśmy zamykać, do studio ktoś wszedł...
przepraszam że nie skomentowałam poprzedniego (poprawię się xD)
OdpowiedzUsuńcóż mogę napisać...TAK, NA TO TAK DŁUGO CZEKAŁA TWOJA WIERNA PSYCHOFANKA XD
wszystko ma taki gładki przebieg...będę czekać na kolejne xD
obyś miała więcej czasu wolnego :D
weny <3
JA PITOLE W DUPE JEŻA KOCHANY BOZIU JA CIEŻ KUŹWAŻ KOCHAM!!!
OdpowiedzUsuńHahahahaha, nie skomentuję tego, co napisałam, ale tylko te słowa wyrażają moje emocje w tej chwili.
ONI SIĘ LIZALI, NO ONI SIĘ KUŹWA LIZALI!!!!!!!!!!!
Boże, kocham Cię za to!!! No i za to, że tak szybko to dodałaś! Ja chcem więcej, niiiioooooo!!!!! </3
Kocham ten rozdział!! Aż się chyba z nim ożenię.
Ale nie zmienię swojego zdania, mówiąc, że dalej czekam na erotykę. (zbereźna ja)
To ja już kończę.
Ale pamiętaj
.
.
.
.
.
.
.
.
.
O SEKSIE!!!!! :DDDDDDD
PS Nie wiem czemu, ale usunęli mój poprzedni komentarz. A to świnie jedne!!!