piątek, 4 kwietnia 2014

*** Rozdział V

Napisałam to szybciej ze względu na te komentarze...Tak mi się miło zrobiło! Dziękuję za to wszytko. Gdy byłam w kościele, na rekolekcjach dostałam weny 0.o
Miłego czytania:*

   Tuż za kobietą wszedł Gerard. Mogłem się spodziewać, że go ze sobą weźmie. Teraz to będę okropnie zestresowany, by wyszło tak, jakbym chciał. Gdy Jared zobaczył moją reakcję, już wiedział, że nie będzie tak łatwo odciągnąć mnie od tego chłopaka. Znał mnie na tyle dobrze, by zauważyć moją reakcję na niego. Oni do nas podeszli.
-Hej! To jest Jared- Przedstawiłem go Hannah. *wybaczcie, nie umiem odmieniać tego imienia*- A wy już się znacie...- Powiedziałem patrząc na Gerarda.
-Miło mi- Dziewczyna podała rękę Jaredowi zahipnotyzowana jego oczami, na co się uśmiechnąłem pod nosem.- Czy to jest kolejna osoba którą znasz?- Zaśmiała się znów zerkając na Gerarda.
-Mówiłem już..Taka praca. Kiedy się poznaliśmy, byli razem- Odpowiedział z uśmiechem.
   Razem z Hannah poszliśmy po nasze rzeczy, by rozłożyć je na dworze, w miejscu, gdzie będziemy tatuować ludzi. Po chwili gotowi wróciliśmy i poszliśmy na wyznaczone miejsce. Gerard kręcił się gdzieś, a Jared adorował moją pracownicę. Chciało mi się wręcz z tego śmiać. On nigdy pierwszy sam do kobiet nie podchodzi, bo zwyczajnie nie jest żadną zainteresowany. To z pewnością nie jest typ mężczyzny, który lubi się bawić uczuciami innych. Cały czas z nią rozmawiał. Dzięki temu nabrałem odwagi, by porozmawiać z Gerardem. On stał oparty o bramki, więc podszedłem do niego.
-A ty chciałbyś jakiś tatuaż?- Zapytałem z uśmiechem stając obok niego.
-O nie, nie.. Ja się cholernie boję igieł!- Odpowiedział również uśmiechając się, jak zwykle.
-Naprawdę boisz się? W życiu bym tak o tobie nie powiedział...
-Od dziecka się tego boję...Podobają mi się tatuaże, ale nigdy się do nich nie przekonam.- Spojrzał na mnie.
-A jeśli zrobię to ja i obiecam, że będę delikatny? Jakiś mały, przykładowo na... podbrzuszu! Będzie praktycznie niewidoczny..- Oparłem się obok niego.
-Ale to jest igła... Nie możesz mi obiecać, że nie będzie bolało...- Wyraźnie się przekonywał.
-Ależ mogę. Lata wprawy i wiem, jak się obchodzić delikatnie z klientami.- Uśmiechnąłem się.
-Okej, ale jeśli będzie bolało, to pożałujesz!- Zaśmiał się.
-A co mi zrobisz?- Również się zaśmiałem.
-Naślę na ciebie moją córkę i nie da ci spokoju- Uroczo na mnie popatrzał.
-Przykro mi, ale bardzo lubię dzieci i nawet w prawie każdą niedzielę zajmuję się nimi z Jaredem w parku.
-Poważnie? A co robicie?- Zainteresował się.
-Ja gram na gitarze, a Jared śpiewa wraz z nimi. Uczą się nowych piosenek i takie tam...
-Osobiście to sprawdzę..- Powiedział tajemniczo.
   Uśmiechnąłem się pod nosem. Gerard najwyraźniej chce do nas wtedy przyjść. Na samą myśl o tym, robi mi się gorąco. Obaj patrzeliśmy przed siebie na zbierającą się grupkę ludzi. Niedługo potem zaczęła się zabawa, a jak dla mnie i Hannah ciężka praca. Wreszcie zrobiłem swoje, a moja współpracownica już też kończyła. Wtedy zawołałem Gerarda, by do mnie podszedł. On niepewnie usiadł w fotelu.
-No więc, Gee... Co byś takiego chciał?- Zapytałem.
-Ale ja się boję, że to będzie strasznie boleć..- Znów zaczął, na co ja się zaśmiałem.
-Mów co chcesz, bo zaraz ci wytatuuję różowego jednorożca!- Wciąż się śmiałem.
-O nie! Lepiej nie!- Troszkę się wyluzował.- Chcę napis 'Very Much Alive'.
-A czemu akurat to?- Zdziwiłem się.
-To ważne dla mnie słowa...Może kiedyś powiem ci coś więcej.- Uśmiechnął się
-W porządku. Będzie jak chcesz-odwzajemniłem uśmiech i zacząłem szkic, który mam mi pomóc. Chciałem by tatuaż na jego podbrzuszu był idealny. O cholera! Dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego, gdzie mu zaproponowałem tatuaż. On zsunie trochę przy mnie spodnie. Na samą myśl zrobiło mi się słabo, jednak szybko się otrząsnąłem i skończyłem szkic. Pokazałem mu go i wydawał się być zachwycony efektem. Położył się i przygotował do tego. Ja również byłem już gotowy i odwróciłem się w jego stronę. Serce mi zamarło na widok tego odkrytego skrawka ciała. Odbiłem wzór tatuażu i przejechałem po nim dłonią.
-Rozluźnij się trochę. Przecież obiecuję, że będę delikatny- Zaśmiałem się.
-Trzymam cię za słowo- Powiedział cicho, zamykając oczy i rozluźniając lekko ciało.
   Jego skóra była tak bardzo delikatna. Usiadłem w sumie między jego nogami, by mieć lepszy dostęp do tego miejsca. Zanim zacząłem spojrzałem jeszcze w stronę Jareda, który uśmiechnięty na mnie patrzał. Byłem zadowolony z takiego obrotu sprawy. Wreszcie spojrzałem na odsłonięte miejsce chłopaka i zacząłem. On zacisnął powieki, lecz nawet nie pisnął. Przez cały ten czas grzecznie leżał, do czasu gdy skończyłem.
-No i koniec- Powiedziałem uroczo ściągając rękawiczki.
   On niepewnie otworzył oczy i spojrzał na mnie, ja pokazałem mu napis w lusterku.
-Było warto- Stwierdził z uśmiechem.
   Cieszyłem się, że mu się spodobało i nie płakał mi z bólu podczas tatuażu. Dzielnie to wytrzymał. Opatrzyłem jego nowy przybytek i pozwoliłem mu już z powrotem naciągnąć do końca spodnie. Konwent dobiegał powoli końca. Hannah była niemało zdziwiona, że namówiłem jej przyjaciela na tatuaż. Ona go dobrze znała i wiedziała, że nie tak łatwo go do czegoś przekonać, jednak mnie udało się to bardzo szybko. Po następnych dwóch godzinach zaczęliśmy się zbierać. Zanieśliśmy wszystko do studio i zamknęliśmy wszystko. Wreszcie pożegnaliśmy się i rozeszliśmy do swoich samochodów. Patrzałem za samochodem, który odjeżdżał z moją miłością.
-Frank! W porządku?- Zapytał Jared wybijając mnie z zamyśleń.
-Tak, tak... Strasznie męczący dzień- Westchnąłem. 
   Nie pytał o nic więcej na razie. Było widać po mnie, że w tym momencie z niczego mu się nie zwierzę. Przez całą drogę milczałem, patrząc w okno. Myślałem cały czas o tym czarnowłosym chłopaku. Byłem bliżej niego, niż kiedykolwiek. Podobało mi się, że granica między nami małymi kroczkami się zmniejsza i, że nie jest do mnie wrogo nastawiony. Otwierał się przede mną, a ja nie naciskałem. Jestem ciekaw co za historia kryje się za słowami z jego tatuażu. Może kiedyś się tego dowiem.
   Wreszcie dojechaliśmy pod mój dom. Ustaliliśmy z Jaredem, że zostaje on u mnie na noc. Poszedłem do łazienki wziąć długą kąpiel, a w tym czasie przyjaciel robił dla nas kolację. Rozebrałem się i wszedłem do wanny pełnej gorącej wody. Cała łazienka aż zaparowała. Leżąc tak zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie, że ten mężczyzna właśnie przede mną stoi. Że jest tylko mój i tylko dla mnie. Ostatnio zauważyłem, że moja wyobraźnia nie jest do końca normalna. Powinienem sobie wybić z głowy Gerarda, ale nie potrafię, a zwłaszcza po dzisiejszym dniu.
   Gotowy już wyszedłem z łazienki od razu udając się w stronę kuchni. Siedział tam już Jared ze zrobioną kolacją. Byłem strasznie głodny. Przez cały dzień wszyscy zjedliśmy niewiele, gdyż było dużo klientów i nie było czasu. Następnie usiedliśmy w salonie. Myślami byłem gdzieś indziej. Już mnie zaczynał męczyć fakt, że nie myślę o niczym innym, tylko o nim. Długo w taki sposób nie pociągnę. Czas to załatwić, bo oszaleję. 

5 komentarzy:

  1. Jeeeeeeeeeeeeej!!!!!
    Kocham, kocham, kocham, kocham toooooooooooooooooo!
    Frank siedział Gerardowi między kolanami!!!!! (pisz więcej takich tekstów, to normalnie orgazmu dostane............maaaaaaatko, jakie to zbereźne XDDDDDDDD)
    Świetne!!!!!!!!!!!!
    No i fajnie, że tak wcześnie.
    Aaaaa...no i wiadomo:
    Na rekolekcjach można puścić wodzę fantazji....
    Dobra, ja już nic nie gadam ;x
    To papapapapapaapapa <333333333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu..kocham twoje komentarze, serio!
      Nie wiem czy powinnam, ale postaram się do tego orgazmu doprowadzić!

      Usuń
  2. boże hahahahah czy tylko ja tutaj mam wrażenie, że Frank miał na myśli coś więcej, używając sformułowania "Usiadłem w sumie między jego nogami, by mieć lepszy dostęp do tego miejsca." jeju przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać XD więcej takich scen proszę! XD czekam na kolejny ;__; <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, szczerze mówiąc zauważyłam dwuznaczność w tym, dopiero gdy to przytoczyłaś....
      *na życzenie- będzie więcej^^*

      Usuń