Wybaczcie, że tyle czekaliście na rozdział, ale brak weny i chęci mnie dopadł. Teraz piszę to tylko dlatego, że już miałam dużo pytań w tej sprawie :) Miło jest wiedzieć, że tyle osób czyta co piszę! ^.^
Miłego czytania! <3
Obudził mnie standardowo budzik. Nawet nie wiem kiedy usnąłem. Wszystkie myśli mnie przytłaczały, a najbardziej byłem wkurzony na siebie, że nie potrafię nic zrobić z zaistniałą sytuacją. Przed oczami miałem tylko jego. Czarnowłosego mężczyznę o bladej cerze, drobnych ustach i nosku. Liczył się w tym momencie tylko on, a ja nie mogłem zrobić nic, by się jakoś do niego zbliżyć. Do tej pory uważałem, że moje życie nie jest złe, ale chyba zmieniam zdanie. Mam obok siebie kogoś wyjątkowego, a on sobie z tego nie zdaje sprawy. Nie mogę mu tego powiedzieć i to mnie chyba najbardziej boli.
Przez te głupie rozmyślania prawie spóźniłem się do pracy. Po wejściu do budynku zrobiłem sobie kawę, a chwilę potem przyszła Hannah. Dzisiaj wreszcie pokaże mi co potrafi. Wydaje się być bardzo rozsądna, dlatego nie boję się powierzyć jej klientów, zresztą i tak pewnie nie zdołałbym dzisiaj nikogo obsłużyć. Myślami jestem gdzieś indziej i to mogłoby się źle skończyć.
-Wszystko w porządku?- Zapytała dziewczyna, siadając obok mnie również z kawą.
-Tak, tak... Zamyśliłem się...- Odpowiedziałem wyrywając się z zamyśleń.
-Mam do ciebie pytanie...- Powiedziała.
-Jakie?- Spojrzałem na nią.
-Bo z tego co mówiłeś, za 3 dni ma być konwent tatuaży...- Zaczęła.
-No tak. Mamy wytatuować ludzi, przyjdą też inni tatuażyści. Wszystko jest zaplanowane- Powiedziałem obojętnie.
-Tak, to wiem... Chodzi o to, czy mogę kogoś przyprowadzić?
-Oczywiście, że tak. Może przyjść każdy, jeśli tylko jest pełnoletni. Sam też zabieram przyjaciela, chociaż on jeszcze o tym nie wie...- Uśmiechnąłem się.
-O! to dobrze, dziękuję- Powiedziała miło i napiła się kawy.
Niedługo później przyszedł umówiony klient i trzeba było zabierać się do pracy. Hannah rozmawiała z nim na temat nowego rysunku na jego ciele, szkicując przy okazji. Ja w tym czasie przygotowywałem jej miejsce pracy. Gdy zaczęła nie chciałem patrzeć jej na ręce, by się nie speszyła. Ewidentnie potrafiła posługiwać się wszystkimi przyrządami i to mi wystarczyło, by stwierdzić, że będzie świetna. Ma wprawę w rękach, niewątpliwie. Zerkałem na nią co jakiś czas, aż wreszcie skończyła. Muszę przyznać, że wyszło jej to rewelacyjnie, a klient był zadowolony. On zapłacił i wyszedł. Podszedłem do drobnej, zestresowanej kobiety.
-Poszło ci naprawdę świetnie. Zostajesz tu na stałe.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Naprawdę zatrudniasz mnie już po pierwszym tatuażu?- Zdziwiła się.
-Mam pewność, że wiesz co robisz, potrafisz się posługiwać wszystkim, skupiasz się na ważnych szczegółach i widzę, że kochasz to co robisz.- Powiedziałem, a ona się lekko zarumieniła.
-Dziękuję...Nie spodziewałam się tego- Odparła zawstydzona.
Dałem jej do podpisania umowę, która składała się z zaledwie kilku kartek. Przeczytała ją i podpisała. Od tej chwili stała się nową tatuażystką w tym salonie. Teraz naraziłem się na częste spotkania z jej przyjacielem. Z jednej strony cieszyłem się z tego, lecz z drugiej wolałbym go unikać, by nie zrobić czegoś głupiego.
Zbliżała się godzina zamknięcia, a Hannah jeszcze kończyła obsługiwać ostatniego klienta. Do salonu jeszcze ktoś wszedł. Uniosłem wzrok zza biurka, które stało tuż przy drzwiach i zaparło mi dech w piersiach. Tam stał uśmiechnięty, czarnowłosy mężczyzna, o którym cały czas myślę.
-Witam, Hannah jeszcze pracuje?- Podszedł do mnie.
-Witam. Już kończy ostatnie poprawki- Powiedziałem miło- Możesz tutaj zaczekać.
-Dziękuję- Usiadł na przeciwko.- Co ma takiego być za trzy dni, że ona się tak stresuje?
-Konwent tatuaży- Uśmiechnąłem się- Nie powinna się stresować, bo jest świetna i na pewno wyjdzie wszystko idealnie.
-Będzie tatuować na pokaz? To się nie dziwię, że się stresuje...- zaśmiał się.
-Nie ma czego... Takie coś to standard w tej pracy- Powiedziałem z uśmiechem.
Spojrzałem w jego oczy i bardzo szybko tego żałowałem. Były piękne, koloru ciemnobrązowego. Jego twarz była ozdobiona ciągłym uśmiechem. Gdy się uśmiechał, na jego policzkach robiły się niewielkie dołeczki, co sprawiało, że wyglądał jeszcze bardziej delikatnie. Miałem ochotę pocałować te jego małe usteczka, lecz nie mogłem. Skarciłem się w myślach za to, co chcę zrobić. Przecież to przyjaciel mojej nowej znajomej z pracy. Znam go zaledwie kilka dni, a w mojej głowie siedzi tylko on.
-Już jestem gotowa, kochany- Powiedziała Hannah, całując go w policzek, powodując tym samym, że wylądowałem z powrotem na Ziemi.
Pożegnali się ze mną, a potem poszli do samochodu. Wciąż byłem oszołomiony jego urodą i zachowaniem. Jak dla mnie-ideał. Czas chyba jednak podjąć jakieś kroki i przestać się zastanawiać, bo w sumie co mi szkodzi? Jeśli mu nie powiem, to nigdy nie będzie świadomy tego, co do niego czuję, a jeśli mu powiem i uzna mnie za szaleńca, to najwyżej będzie mnie unikać. Sam nie jestem pewien co do swoich uczuć, ale takie ukrywanie się nic nie da. Oczywiście, nie powiem mu tego wprost. Zacznę nawiązywać do takich tematów, by lepiej go poznać.
Zamknąłem pomieszczenie i wróciłem wolnym krokiem do domu. Nie miałem ochoty już na nic, więc wziąłem tylko krótki prysznic i położyłem się do łóżka. Te myśli wciąż nie chciały wyjść z mojej głowy, do czasu aż pogrążyłem się w śnie.
*3 dni później*
Przez ostatnie trzy dni nie umiałem się zebrać w sobie, by zagadać do chłopaka. Przychodził codziennie po swoją przyjaciółkę do pracy i mogłem tylko podziwiać jego piękno. Myślałem, że z czasem mi przejdzie to zauroczenie, a to tylko się pogłębia. Już nawet stojąc obok niego, ciężko mi nie myśleć o tym, że chyba się w nim zakochałem.
Nagle ktoś zapukał do moich drzwi, gdy wyszedłem już gotowy z łazienki. Zszedłem na dół po schodach i otworzyłem. Tam stał gotowy do wyjścia Jared.
-Hej! Już jesteś gotowy?- Zapytał.
-Cześć! Tak, możemy iść..- Odparłem i zamknąłem drzwi, uprzednio zabierając z domu telefon.
Wsiedliśmy obaj do samochodu i wyruszyliśmy na konwent. Po długich namowach, udało mi się przekonać przyjaciela, by pojechał tam ze mną. Był uparty i twierdził, że on się nie nadaje do tego typu miejsc, mimo że był ciekaw jak to wszystko wygląda.
Dojechaliśmy na miejsce, a tam było już dość sporo ludzi. San sam konwent miał zaczynać się dopiero za godzinę. Zaprowadziłem Jareda do naszego studio, bo tam musiałem przygotować do zabrania wszystko co będzie potrzebne. On rozglądał się. O dziwo nigdy jeszcze w sumie nie był w mojej pracy. Przychodził po mnie czasem, ale nie wchodził dalej niż przed drzwi.Teraz ma okazje zobaczyć jak to wszystko wygląda naprawdę. Ja byłem już właściwie gotowy, a po chwili weszła Hannah, lecz nie sama.
fajnie że wróciłaś :D z każdym kolejnym postem brakuję mi komplementów...to bardzo źle z mojej strony ;__;
OdpowiedzUsuńhm...chyba się domyślam z kim przyszła Hannah ^^ jeju, intrygujące to opowiadanie *-* weny Ci życzę i mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny <3
Kurźwa!!!!!!!
OdpowiedzUsuńNo jak, jak to kobito!!!!!!!!! Tera ty mi to kończysz, no co ty!!!!!!!
Ja już mam deprechę, a przez to, że nic nie dodawałaś, to w ogóle już chciałam wyskoczyć z piątego piętra... >_<
Kocham to opowiadanie. Proszę, proszę, dodawaj kolejny rozdział szybko, bo zwariuję!!!!
No dobra, przepraszam, nie powinnam mieć do ciebie żalu :<
Życzę mnóstwa weny, żebyś szybko dodała kolejne rozdziały!!!!!! <3333333