Rozdział jest szybciej niż przypuszczałam :3 Dziękuję za komentarze :) Miłego czytania^^
Mikey na mój widok miło się uśmiechnął. Bez słowa zaprowadził mnie do góry, do swojego pokoju. Usiadłem na rozłożonym już łóżku, a on usiadł na krześle, na przeciwko mnie.
-O co tym razem się pokłóciliście..?- Zapytał chłopak.
-To nie ważne. Oni po prostu mnie nie tolerują, bo powiedziałem im prawdę. Pomimo tego, że byłem z nimi szczery, oni i tak uważają, że jest inaczej.- Powiedziałem smutno.
-Ale czego w tobie nie tolerują? Przecież coś musi być na rzeczy...- Drążył.
-Naprawdę nie ważne, Mikey- Starałem się skończyć ten temat.
-Nie ważne?! Jesteśmy przyjaciółmi. Powinieneś mi zaufać! Skoro pokłóciłeś się o to z rodzicami, to musi być to coś poważnego.- Nie zamierzał odpuścić.
-No dobrze... Nie chciałem ci tego mówić, żebyś mnie nie znienawidził....- Zacząłem.- Pamiętasz jak mówiłeś o tych plotkach dotyczących mnie? O tym, że jestem gejem?
-No pamiętam- Wyglądało na to, że wciąż nic nie podejrzewa.
-To jest prawda. O to się właśnie pokłóciłem. Rodzice uważają, że tak nie jest. Nie przyjmują tego do wiadomości.- Wbiłem wzrok w podłogę.
On patrzył na mnie ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Nie wiedziałem co zrobić, powiedzieć. Czekałem aż on zrobi pierwszy krok.
-Dlaczego mi od razu nie powiedziałeś?- Zaczął wreszcie.
-Jakoś bałem się, że tego nie zaakceptujesz... Prawie nikt nie akceptuje- Odparłem.
-Ale..Ja akceptuję. - Powiedział niepewnie i przytulił mnie.
Jakoś zdziwiło mnie trochę jego zachowanie. Przecież nigdy się nie przytulaliśmy, a teraz dowiedział się, że lubię chłopców. Miałem mu zadać jedno pytanie z mojej strony, które już jakiś czas mnie dręczy. Niestety on gdy tylko mnie puścił, wyszedł na chwilę z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Po chwili wrócił nieco zdenerwowany. Nie chciał powiedzieć o co chodzi, ale był u brata. Właśnie tego miało dotyczyć moje pytanie, ale może postaram się czegoś jutro dowiedzieć.
Mikey zostawił mnie w pokoju pod pretekstem, że powinienem odpocząć. Ja już nic nie rozumiem. Po tym jak się dowiedział prawdy zachowuje się jakoś dziwnie, ale mówi, że to toleruje.
Położyłem się i zamknąłem oczy. Próbowałem zasnąć, ale to nie dawało mi spokoju. Wstałem i poszedłem na dół do kuchni, napić się. Akurat trafiłem na kłótnię Mikey'a z bratem. Jak tylko się pojawiłem, od razu ucichli. Udawali, że nic się nie stało. Napiłem się i wróciłem do góry. Nie miałem ochoty na kłótnie z nimi o tej godzinie.
Kiedy przerwałem im kłótnię, zdążyłem usłyszeć tylko 'Nawet nie próbuj go tknąć'. Mówił to Mikey. Co to miało znaczyć? O kogo chodzi? Teraz to na pewno muszę z nim o tym porozmawiać.
Leżąc tak w łóżku, bawiłem się telefonem. Nie chciało mi się spać. Rodzice nawet nie próbowali się ze mną skontaktować. Dla mnie to właściwe dobrze. Nie potrzebuję ich nędznych wyżaleń jaki to jestem okrutny, że nie daję im szansy.
Gdy otworzyłem oczy, Mikey siedział przy mnie w pokoju. Było już rano. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. On siedział odwrócony bokiem do mnie i nie zauważył, że się obudziłem.
-Mikey?- Zapytałem zaspany.
-O cześć Frankie... Jak się spało?- Mówił jakby nic się nie stało.
-No dobrze... Ale od wczoraj dręczy mnie jedna sprawa...- Postanowiłem nie zwlekać i zapytać od razu, kiedy tylko nadarzyła się okazja.
-A jaka?- Wciąż nie wiedział o co chodzi.
-Co jest pomiędzy tobą a Gerardem?- Zacząłem.
-To... Nie ma znaczenia. Po prostu musiałem sobie z nim wyjaśnić kilka spraw.- Spuścił głowę od razu wstał z krzesła podchodząc do okna.
-Mi każesz sobie zaufać i wszystko mówić, a sam przede mną coś ukrywasz. To nie jest w porządku.- Ciągnąłem.
-Mówię, że to nie jest ważne. Odpuść sobie!- Wyszedł.
Opadłem na poduszkę i nie wiedziałem co robić. Przecież nie mogę odpuścić. Dowiem się o co chodzi. Muszę się dowiedzieć.
Wstałem i poszedłem do łazienki się ogarnąć. Wychodząc z niej ujrzałem Gerarda. Bez wahania do niego podszedłem, naiwnie wierząc, że może on mi coś powie. Bez słowa zaprosił mnie do pokoju. Nic się nie zmieniło. W pokoju wciąż były zasłonięte rolety. Panowała tam ciemność. Była zapalona mała lampka na stoliku. Czułem się dziwnie w tym miejscu. Dziwnie spokojnie i przyjemnie.
Świetny rozdział! Nie mogę się doczekać następnego!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :))