środa, 22 stycznia 2014

# VIII Rozdział

Przepraszam, że tak długo czekałam z tym rozdziałem, ale wyjechałam na ferie i nie miałam warunków *pokoju wyłącznie dla siebie* żeby go dokończyć. Wreszcie w nocy jestem sama ;-; Dodatkowo chciałabym napisać, że uwielbiam wasze komentarze :) Takie są miłe i konkretne opinie pokazują mi na czym mam się skupić:* Dziękuję^^
Miłego czytania <3

   Robiło się już chłodno. Postanowiłem wrócić do domu. Właściwie nie wiedziałem co tam zastanę. Jakby tego było mało czekała mnie rozmowa z Gerardem. Teraz przynajmniej będę wiedzieć z kim rozmawiam. Otworzyłem drzwi domu, a na szyję od razu rzuciła mi się mama. Wyrwałem się z uścisku i zamknąłem się szybko w pokoju. Nie zwracałem uwagi na pukanie do drzwi. Ignorowałem to i byłem ciekaw czy Gerard jest już dostępny. Włączyłem laptopa i położyłem się z nim na łóżku. Włączyłem odpowiednią stronę i napisałem do niego. Tak zaczęła się nasza wieczorna rozmowa. Nie przejmowaliśmy się za bardzo zakazem, który postawił Gerardowi brat. Dopóki nie wie, że ze sobą rozmawiamy, to jest dobrze.
   Nasza rozmowa zeszła na temat naszego życia prywatnego, a konkretnie tego jak się obchodzą z nami kiedy znają naszą orientację. Okazało się, że jego rodzice tolerują. Nawet troszkę nie przeszkadza im to, jednak Mikey wstydzi się go przez to. Uważa, że jest w stanie poderwać lub naprowadzić na 'złą' drogę jego kolegów, dlatego nikogo nie przyprowadzał do domu. Ja byłem jednym z nielicznych.
   Zastanawiałem się czy mnie też się będzie teraz tak wstydził. Wszyscy i tak wiedzą już, że jestem inny. Czy teraz nie będzie się do mnie przyznawać? Nie wiem jak to będzie. Mam nadzieję, że nic między nami się nie zmieni, a jego stosunek do brata polepszy się.
   Gdy zrobiło się późno, pożegnaliśmy się i położyłem się spać. Zasnąłem bez problemu. Czułem się tak przyjemnie po rozmowie z nim. O wiele lepiej mi się z nim rozmawiało, wiedząc kim jest.

   No tak. Skończył się długi weekend i czas do szkoły. Zebrałem wszystkie potrzebne rzeczy do plecaka i ubrałem się. Po chwili byłem gotowy do wyjścia. Szybko wymknąłem się z domu by uniknąć spotkania z rodzicami. Nie miałem ochoty z nimi rozmawiać, a już tym bardziej rano. W uszach miałem słuchawki i wolno doszedłem do szkoły. Lekcje rozpoczynała matematyka. Nudziłem się na niej jak cholera. Przeminęło kilka równie nudnych lekcji i w końcu czas na historię. Byłem ciekaw czy Gerard tego dnia zdecyduje się przyjść do szkoły.
   Wchodząc do sali byłem pierwszy. Usiadłem w ławce gdzie zawsze i powoli zaczęli się wszyscy schodzić. Zadzwonił dzwonek a do sali przyszedł Gee. Z uśmiechem powędrował na koniec klasy i usiadł obok mnie witając się. Oczywiście nie mieliśmy zamiaru słuchać nauczyciela. Pisaliśmy do siebie liściki. Jak sobie o tym pomyślę, to można odnieść wrażenie, że jest to przesłodzone. Wtedy jakoś myślałem tylko o tym, że on siedzi obok mnie i możemy ze sobą rozmawiać. Takich spotkań nikt nie może nam zabronić, ponieważ na lekcji historii będziemy widzieć się za każdym razem.
   Lekcja skończyła się dość szybko. Nagle zadzwonił dzwonek i wszyscy powoli opuszczali klasę. Musieliśmy się już pożegnać. Nie chciałem by to tak zawsze wyglądało. Z nim jestem cały czas uśmiechnięty. Zapominam o wszystkim i liczy się w tej chwili tylko on. 
   To była moja ostatnia lekcja i poszedłem pod szkołę by poczekać na Mikey'a. Wyszedł zaraz po mnie i poszliśmy do jego domu. Zaprowadził mnie do swojego pokoju, a Gerard kończył dziś lekcje nieco później.
-Mikey..dlaczego tak izolujesz mnie od swojego brata?-zapytałem po chwili.
-Powiedział ci coś?- Zdziwił się.
-A co miał mi powiedzieć? Nie rozmawiałem z nim- Skłamałem.
-To dobrze. Nie ważne.-Powiedział cicho.
-Nie ważne? Nie rozumiem o co ci chodzi. Jest jakiś niebezpieczny czy coś? Odnoszę wrażenie, że coś ukrywasz i ma to związek ze mną- Brałem go pod włos.
-Po prostu lepiej będzie jak nie będzie się do ciebie zbliżał.-Odpowiedział stanowczo.
-Lepiej dla kogo? Mógłbyś mnie już nie okłamywać? Powiedz mi prawdę- Stanąłem tuż przed nim.
   On się wyraźnie schował. Tak jakby... Się bał tego co zrobię? Może on myśli, że ja się w nim zakochałem czy coś podobnego. Tak jakby odczuwał wstręt przed kontaktem z chłopakiem. Gdy tylko to zauważyłem natychmiast się cofnąłem o krok.
-Powiesz mi to sam czy mam pójść do Gerarda i on mi powie..?- Powiedziałem przerywając ciszę w pokoju. Oboje usłyszeliśmy, że jego brat wrócił do domu.
-Tylko nie idź do niego... Niech ci będzie. Powiem o co chodzi.- Wciąż na mnie nie patrzał- Mój brat nie ma żadnych skrupułów. Podrywa każdego faceta, który tylko napatoczy mu się na drogę. To, że jest gejem to wynika chyba samo z siebie. Nie raz przyprowadzał tu swoich chłopaczków i był z nimi po jakiś tydzień. Najdłużej był pół roku z chłopakiem, który go zostawił i wyjechał gdzieś daleko. Nie mają ze sobą kontaktu a Gerard zamknął się w sobie i odstawia różne dziwne numery. Po prostu nie chcę by ciebie też omotał. Znam go dobrze i na pewno lepiej od ciebie. Dla niego mój przyjaciel to świetny 'obiekt' do podrywu.
   Nie wiedziałem co powiedzieć. Właściwie to co mówi Mikey ma w tej chwili ogromne znaczenie. Czyżbym faktycznie był dla niego tylko jakimś tam obiektem do krótkiej zabawy? Nie wyglądał mi na takiego chłopaka. Raczej na takiego, który jest nieśmiały, delikatny, miły i godny zaufania. Nie wiem czy warto sprawdzać jaki jest. Wszystko by się zgadzało. To dlatego był dla mnie taki miły.
-Dlaczego uważasz, że mógłby akurat wybrać mnie?- Zapytałem w końcu.
-Frank... Ja widzę jak on ciebie patrzy. Od razu widzę, że coś knuje. Wiedział, że przyjdziesz na noc i specjalnie czekał pod drzwiami żeby otworzyć. To nie był przypadek.- Spojrzał na mnie.
-Ale ja chyba też mam coś do powiedzenia, prawda? Żeby mnie uwieść musiałby mi się podobać!
-A nie podoba ci się?- Podparł się o biurko.
   Zacząłem się zastanawiać co właściwie mam powiedzieć. Wbiłem wzrok w podłogę.
-Nie chcę byś z takim draniem przeżył swój pierwszy raz. Bo on właśnie do tego dąży. Nie wiem czy mu się udaje, bo to mnie nie obchodzi, ale... -Mówił.
-Mikey..- Przerwałem mu- Ale ja już miałem swój pierwszy raz i nawet go nie pamiętam, więc co do tego świętoszkiem nie jestem...
-Jak to miałeś? Co chcesz przez to powiedzieć?- Zapytał spokojnie.
-To jest teraz nie ważne. Po prostu... Dziękuję, że mi to wszystko powiedziałeś. Może nie wpakuję się w kolejne bagno- Odpowiedziałem i usiadłem na łóżku.
   Obaj na jakiś czas zamilkliśmy. Za każdym razem kiedy chciałem coś powiedzieć, to nie potrafiłem. Miałem w głowie tysiące myśli i nie wiem, które z braci mówi prawdę.

2 komentarze:

  1. Teraz na buzi mam takie wielkie :OOO ! Gerard nie może traktować Frania jak jedną przygodę! Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie! Ale nie może się też pokłócić z Mikey'em, no bo przecież są przyjaciółmi :OOOOOOOOO No dobra, nie rozpisuję się za bardzo, bo i tak nic z tego nie będę miała, tylko znowu cały dzień będę chodzić z głową w chmurach!
    Życzę wenki, pozdrawiam i do następnego :DD

    OdpowiedzUsuń
  2. Gee nie może się bawić Frankiem ;___; no chociaż...
    zrobisz tak, jak Ci wena podpowie ^^ życzę Ci jej z całego serca. Rozdział oczywiście świetny :D

    OdpowiedzUsuń