Spojrzałem na zegarek. O cholera! To już jest tak późno!? Wstałem z łóżka i szybko ubrałem na siebie czarne, obcisłe rurki, koszulkę z GNR oraz pieszczochę na rękę. Włosy standardowo porozrzucane niedbale po całej głowie. Do całego stroju ubrałem glany. Bez zbędnego tłumaczenia się rodzicom wyszedłem z domu na umówione wczoraj spotkanie. Szedłem wolno do wybranej przez niego kawiarni.
Po wejściu od razu było czuć tech zapach świeżo parzonej kawy. Mmm... Ocknąłem się i nagle zauważyłem chłopaka. Już tam siedział. Czekał na mnie. Całkiem pewny siebie podszedłem do niego i usiadłem na przeciwko stolika, przy którym siedział.
-Witaj- Powiedział miło do mnie.
-No cześć...Tak właściwie to dlaczego chciałeś się ze mną spotkać?- Od razu zadałem najbardziej nurtujące mnie w tej chwili pytanie.
Zauważyłem, że Oliver się wyraźnie zmieszał. Jednak ja wciąż oczekiwałem odpowiedzi.
-Tak jakoś...- Odpowiedział niepewnie.
Lekko się uśmiechnąłem, gdy przyszła kelnerka. Była bardzo ładna i skąpo ubrana. Każdy facet się za nią oglądał. No oczywiście nie ja, z wiadomych powodów. Jednak zauważyłem, ze na Oliverze też nie zrobiła wrażenia. Oboje zamówiliśmy po kawie i zaczęliśmy rozmawiać. Temat kręcił się głównie wokół muzyki. Nie pytał o zbyt wiele. W pewnym momencie odniosłem wrażenie jakby ze mną flirtował. Może to było tylko błędne wrażenie. Może był tylko nadzwyczaj miły.
Po dwóch godzinach pożegnaliśmy się. Podobało mi się z nim. Nie wiem czego się po nim spodziewać i to mi się podoba.
Poszedłem do domu. Wszedłem do pokoju i dopiero po chwili zorientowałem się, że rodzice siedzą w moim pokoju i czekają na mnie. Z twarzy od razu zszedł mi uśmiech i chciałem wyjść z pokoju.
-Możesz z nami porozmawiać?- Zaczął ojciec.
-O czym znowu?! Już wam wszystko powiedziałem wczoraj.- Nawet nie odwróciłem się do nich.
-Dlaczego nie powiedziałeś nam, że jesteś gejem?!- Zapytał od razu.
Wziąłem głęboki oddech i odwróciłem się w ich stronę.
-Niby jak miałem to wam powiedzieć?! Wiem jaki jest wasz stosunek do 'pedałów'!!!!- Mówiłem próbując zachować spokój.
-Nie mów tak!- Mama zakryła twarz.
-To są wasze słowa. Dobrze wiedziałem, że nie zaakceptujecie tego. Wiedziałem, że jakbym przyprowadził do domu swojego chłopaka to byłaby awantura i na tym by się skończyło.- Poczułem ulgę wygarniając im to wszystko.
-Masz chłopaka?!- Zapytał zdziwiony ojciec, prawie że krzycząc.
-Nie mam i nie miałem. Już wam mówiłem, że byłem tylko dziwką na jedną przygodę.- Powiedziałem sucho.
-Licz się ze słowami! Nie byłeś żadną dziwką!- Powiedziała matka.
-Nie? Naprawdę? Czyli uważasz, że to normalne? Popierasz mnie w tym? W takim razie nie ma dla was znaczenia to, że jestem gejem?- Zacząłem wymieniać.
-Nie jesteś żadnym gejem! Jesteś jeszcze młody i sam nie wiesz kim jesteś- Powiedziała spokojnie.
-Czy ty siebie słyszysz? To jakiś żart?!- Zacząłem tracić cierpliwość.
-To nie żart! Wierzę, że jesteś normalny!- Mówiła.
-Że jestem normalny?! To, że lubię tą samą płeć sprawia, że jestem jakiś chory?! Wiedziałem, że z wami nie można rozmawiać normalnie.- Wyszedłem szybko z pokoju.
-Wracaj tu!- Usłyszałem za sobą.
Nie odwróciłem się. Bez zastanowienia wybiegłem z domu i jak się już nieco oddaliłem to zwolniłem. Dostałem się do parku. Robiło się ciemno. Usiadłem na jednej z ławek i zastanawiałem się co zrobić. Nagle zadzwonił mi telefon. Byłem pewien, że to rodzice i nie odbierałem. Nawet nie spojrzałem na wyświetlacz, żeby sprawdzić kto dzwoni. W końcu po 6 odrzuconych połączeniach odebrałem.
-Frank?! Dlaczego ty nie odbierasz telefonu!? W porządku?- Zapytał niespokojnie Mikey.
-Przepraszam. Myślałem, że to rodzice dzwonią. Nie chciałem z nimi rozmawiać..- Odpowiedziałem.
-Rodzice? To gdzie ty o tej godzinie jesteś?!- Nie zmieniał tonu.
-Właśnie usiadłem w parku...- Odpowiedziałem.
-Żartujesz, prawda? W parku o tej godzinie? To jest niebezpieczne, a w dodatku robi się zimno!
-Nie mam zamiaru wracać do domu...- Powiedziałem stanowczo.
-Poczekaj chwilę..- Powiedział do mnie. Słyszałem głos jego matki i jego. O coś ją pytał.- Przychodź do mnie- Powiedział w końcu do słuchawki.
-A-ale jak to?!- Zdziwiłem się.
-Tak to! Dzisiaj śpisz u mnie. Chodź już bo się robi ciemno- Mówił z troską w głosie.
Nie zdążyłem nic powiedzieć, a on się rozłączył. Postanowiłem pójść. W końcu i tak nie mam gdzie się zatrzymać. Powrót do domu odpadał. Nie mogłem tam wrócić. Przynajmniej nie dzisiaj.
Schowałem telefon do kieszeni i wolnym krokiem powędrowałem do domu przyjaciela. Zapukałem do drzwi. Otworzył je Gerard. Nie ukrywałem swojego zdziwienia. Zaprosił mnie do środka i miło powitał. Wydawałoby się, że wiedział o moim przyjściu. Po krótkiej chwili przyszedł do mnie Mikey, a jego brat tak po prostu odszedł. Odniosłem wrażenie, że chyba są ze sobą skłóceni, a Gerard nie chce wszczynać kłótni.
-Tak jakoś...- Odpowiedział niepewnie.
Lekko się uśmiechnąłem, gdy przyszła kelnerka. Była bardzo ładna i skąpo ubrana. Każdy facet się za nią oglądał. No oczywiście nie ja, z wiadomych powodów. Jednak zauważyłem, ze na Oliverze też nie zrobiła wrażenia. Oboje zamówiliśmy po kawie i zaczęliśmy rozmawiać. Temat kręcił się głównie wokół muzyki. Nie pytał o zbyt wiele. W pewnym momencie odniosłem wrażenie jakby ze mną flirtował. Może to było tylko błędne wrażenie. Może był tylko nadzwyczaj miły.
Po dwóch godzinach pożegnaliśmy się. Podobało mi się z nim. Nie wiem czego się po nim spodziewać i to mi się podoba.
Poszedłem do domu. Wszedłem do pokoju i dopiero po chwili zorientowałem się, że rodzice siedzą w moim pokoju i czekają na mnie. Z twarzy od razu zszedł mi uśmiech i chciałem wyjść z pokoju.
-Możesz z nami porozmawiać?- Zaczął ojciec.
-O czym znowu?! Już wam wszystko powiedziałem wczoraj.- Nawet nie odwróciłem się do nich.
-Dlaczego nie powiedziałeś nam, że jesteś gejem?!- Zapytał od razu.
Wziąłem głęboki oddech i odwróciłem się w ich stronę.
-Niby jak miałem to wam powiedzieć?! Wiem jaki jest wasz stosunek do 'pedałów'!!!!- Mówiłem próbując zachować spokój.
-Nie mów tak!- Mama zakryła twarz.
-To są wasze słowa. Dobrze wiedziałem, że nie zaakceptujecie tego. Wiedziałem, że jakbym przyprowadził do domu swojego chłopaka to byłaby awantura i na tym by się skończyło.- Poczułem ulgę wygarniając im to wszystko.
-Masz chłopaka?!- Zapytał zdziwiony ojciec, prawie że krzycząc.
-Nie mam i nie miałem. Już wam mówiłem, że byłem tylko dziwką na jedną przygodę.- Powiedziałem sucho.
-Licz się ze słowami! Nie byłeś żadną dziwką!- Powiedziała matka.
-Nie? Naprawdę? Czyli uważasz, że to normalne? Popierasz mnie w tym? W takim razie nie ma dla was znaczenia to, że jestem gejem?- Zacząłem wymieniać.
-Nie jesteś żadnym gejem! Jesteś jeszcze młody i sam nie wiesz kim jesteś- Powiedziała spokojnie.
-Czy ty siebie słyszysz? To jakiś żart?!- Zacząłem tracić cierpliwość.
-To nie żart! Wierzę, że jesteś normalny!- Mówiła.
-Że jestem normalny?! To, że lubię tą samą płeć sprawia, że jestem jakiś chory?! Wiedziałem, że z wami nie można rozmawiać normalnie.- Wyszedłem szybko z pokoju.
-Wracaj tu!- Usłyszałem za sobą.
Nie odwróciłem się. Bez zastanowienia wybiegłem z domu i jak się już nieco oddaliłem to zwolniłem. Dostałem się do parku. Robiło się ciemno. Usiadłem na jednej z ławek i zastanawiałem się co zrobić. Nagle zadzwonił mi telefon. Byłem pewien, że to rodzice i nie odbierałem. Nawet nie spojrzałem na wyświetlacz, żeby sprawdzić kto dzwoni. W końcu po 6 odrzuconych połączeniach odebrałem.
-Frank?! Dlaczego ty nie odbierasz telefonu!? W porządku?- Zapytał niespokojnie Mikey.
-Przepraszam. Myślałem, że to rodzice dzwonią. Nie chciałem z nimi rozmawiać..- Odpowiedziałem.
-Rodzice? To gdzie ty o tej godzinie jesteś?!- Nie zmieniał tonu.
-Właśnie usiadłem w parku...- Odpowiedziałem.
-Żartujesz, prawda? W parku o tej godzinie? To jest niebezpieczne, a w dodatku robi się zimno!
-Nie mam zamiaru wracać do domu...- Powiedziałem stanowczo.
-Poczekaj chwilę..- Powiedział do mnie. Słyszałem głos jego matki i jego. O coś ją pytał.- Przychodź do mnie- Powiedział w końcu do słuchawki.
-A-ale jak to?!- Zdziwiłem się.
-Tak to! Dzisiaj śpisz u mnie. Chodź już bo się robi ciemno- Mówił z troską w głosie.
Nie zdążyłem nic powiedzieć, a on się rozłączył. Postanowiłem pójść. W końcu i tak nie mam gdzie się zatrzymać. Powrót do domu odpadał. Nie mogłem tam wrócić. Przynajmniej nie dzisiaj.
Schowałem telefon do kieszeni i wolnym krokiem powędrowałem do domu przyjaciela. Zapukałem do drzwi. Otworzył je Gerard. Nie ukrywałem swojego zdziwienia. Zaprosił mnie do środka i miło powitał. Wydawałoby się, że wiedział o moim przyjściu. Po krótkiej chwili przyszedł do mnie Mikey, a jego brat tak po prostu odszedł. Odniosłem wrażenie, że chyba są ze sobą skłóceni, a Gerard nie chce wszczynać kłótni.
Fajny rozdział. Bardzo mnie ciekawi, czy Mikey i Gerard faktycznie są skłóceni - a jeżeli tak, to o co.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę wenki na kolejne rozdziały :))