niedziela, 4 stycznia 2015

@ Rozdział II

Co tu dużo mówić, wprowadziłam do opowiadania Lyn-Z, której nienawidzę (bardzo Was przepraszam). Jednak to taka malutka odskocznia od standardowego Frerarda, pięknej miłości i bajowym życiu. :) Podoba się? Oby tak ^^  

   Po niedługim czasie obok mnie usiadł Frank. Wyciągnął moje słuchawki i pocałował delikatnie moje usta.
-Chodź do nas, Gee.. Dlaczego tak leżysz sam?- Zapytał
-Mną się nie przejmuj, baw się dobrze. Jestem po prostu zmęczony po tych koncertach- Uśmiechnąłem się lekko.
-Może...chciałbyś żebyśmy zrobili sobie wszyscy przerwę?- Zapytał niepewnie.
-Nie!- Powiedziałem od razu.- Chcę się tylko przespać, to wszystko. Naprawdę wszystko jest w porządku- Powiedziałem cicho, z uśmiechem.
   On westchnął i wrócił do chłopaków. Przecież nie mogę powiedzieć mu przez co się tak zachowuję. To złamałoby mu serce, a tego właśnie nie chcę. Bardzo go kocham, jednak ta dziewczyna wzbudziła we mnie uczucie, którego nigdy dotąd tak mocno jeszcze nie czułem. Rozmyślając tak, w końcu zasnąłem. 
-Chłoooopaki!! mamy za niedługo koncert! Budzić się!- Krzyknął głośno Bob, na co wszyscy mimowolnie się obudzili.
-Zamknij się, głowa mi pęka,idioto- Powiedział Mikey, zamykając oczy.
-Trzeba było nie pić tyle, Braciszku- Wszedłem z kawą i usiadłem na łóżku.
   On popatrzał na mnie groźnie i prychnął. Wstał, zajmując łazienkę. Obok mnie usiadł Frank w roztrzepanych włosach i wziął ode mnie łyk kawy. Objąłem go i pocałowałem namiętnie. On to od razu odwzajemnił z uśmiechem, wtulając się we mnie. Wszyscy tylko czekali, aż mój brat raczy wygrzebać sie z łazienki. Zawsze jemu schodziło tam najwięcej czasu. Nie mam pojęcia co można z rana robić ponad godzinę w łazience, ale on tak potrafi. W tym czasie każdy z nas zdążył zjeść śniadanie i obejrzeć poranne wiadomości. Gdy wszyscy już jakoś w miarę wyglądali po tej ich pijackiej nocy, dojechaliśmy wreszcie na miejsce. Scena czekała już na nas. Pierwsi fani stali już pod bramą, czekając na jak najlepsze miejsca, gdy zaczną ich wpuszczać. Gdy zaczęli wbiegać, zacząłem wypatrywać z boku, czy dziś dziewczyna też postanowiła się pojawić. Miałem taką głupią nadzieję, że ją tam zobaczę. Na koncercie również się na tym skupiłem. Nie było jej. Byłem strasznie zawiedziony tym faktem, ale nie wiem czego się spodziewałem. Pewnie już nigdy w życiu jej nie zobaczę, a jednak dalej jest we mnie promyk nadziei. 
   Wreszcie po skończonym koncercie udaliśmy się do następnego miasta, gdzie czekała nas przerwa w hotelu następne dwa dni. Wszyscy tego wyczekiwali, by wreszcie wyspać się w wygodnych łóżkach i poleżeć w wannie z gorącą wodą. Chyba tego każdemu najbardziej brakowało, gdy byliśmy w trasie. 
   Zmęczony i już wykąpany położyłem się do łóżka. Zamknąłem oczy i usłyszałem, że ktoś skrada się do mojego pokoju. Od razu usiadłem i zobaczyłem jak Frank wskakuje na moje łóżko. Zaśmiałem się na jego widok.
-Co ty tutaj robisz, głupku- Pocałowałem go.
-Wykorzystuję każdą chwilę z mym mężczyzną- Mruknął i odwzajemnił to.
   Położył się na mnie i zaczął mnie namiętnie całować. Wsunąłem język w jego usta i odwzajemniałem z uśmiechem każdą pieszczotę. Wreszcie on zaczął całować moją szyję, ściągając ze mnie bokserki. Ze sobą zrobił to samo i wsunął się we mnie, od razu pchając. Kochaliśmy się namiętnie całą noc, starając się być cicho, co nam nie najlepiej wychodziło.
   Zasneliśmy nad ranem, dlatego wstaiśmy dopiero około 12.00. budziło nas pukanie do drzwi. Obaj szybko się ubraliśmy, a do pokoju wpadli chłopacy.
-Nooo! nasze gołąbki już razem, a w nocy spać nie dają!- Powiedział Ray, śmiejąc się.
   Ja z Frankiem spojrzeliśmy na siebie lekko zawstydzeni. Ogarnęliśmy się w łazience i zeszliśmy na dół, do restauracji hotelowej, napić się kawy. Oni rozmawiali, a ja jeżdziłem palcem po kubku pogrązony w myślach. Każdy widział, że coś jest nie tak, jednak wiedzieli, że mnie nie ma sensu o to pytać. 

4 komentarze:

  1. Ładnie napisane i fabuła ciekawa (choć jeszcze nie rozwinięta). I tego właśnie trzeba dobremu opowiadaniu. Radzę jeszcze jednak poprawić ogólną stylistyką tekstu ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne kochana!
    Aż wybaczę Ci że nie lubisz Lyn-Z .
    Czekamy na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Znając życie Lynz rozjebie związek bo już taka jest....Ale opowieść zapowiada się dobrze, chociaż nigdy nie lubię czytać opowiadań z tą kobietą. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, hej, hej! ^^
    Ostatnio przeczytałam wszystko, co do tej pory zamieściłaś na swoim blogu. Spodobały mi się Twoje opowiadania, choć bardzo raziło mnie w oczy to, że wszystko się tak szybko rozgrywało... Ale w sumie opowiadania nie były jakoś wyjątkowo długie, więc jest ok.

    Nowe opowiadanie zapowiada się ciekawie i zastanawiam się, co wydarzy się w następnej części! ^^ Osobiście też nie lubię Lyn-Z, ale tylko w opowiadaniach, bo w nich gra tak zwaną sukę. Wtrąca się i dupa. xD No ale, sielanka wiecznie nie może być. ;)

    No to dużo weny ci życzę i z niecierpliwością czekam na następny rozdział! ;)
    xoxo

    OdpowiedzUsuń