wtorek, 1 lipca 2014

*** Rozdział XXI

Nooo witam! I kto tu wrócił? Wasz Dżełałd! Tak strasznie przepraszam, że długo czekaliście, ale brak weny, koniec szkoły, koncert, urodziny....To wszystko jakoś nie pomagało mi pisać *-* Dlatego na przeprosiny napisałam taki rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba. ;)
Miłego czytania♥

   Porozmawiałem z Jaredem jeszcze na ten temat. Po dwóch godzinach przyjechał po mnie Gerard. O dziwo w samochodzie nie było jego córki. Zdziwiło mnie to, ale nie zadawałem zbędnych pytań. Wsiadłem do środka.
-Wiedziałeś, że Hannah jest w ciąży?- Zapytałem.
-Co?!- Zdziwiony spojrzał na mnie.
-No to co słyszałeś... Dowiedziałem się dzisiaj, że zaliczyli wpadkę i będą mieć dziecko- Powiedziałem.
-Nic nie mówiła...Wow, nie spodziewałbym się tego po nich- Odpalił samochód.
-Ja również!-Zaśmiałem się.- Czemu jedziesz w tę stronę? Do domu jedzie się w przeciwną...
-Bo nie jedziemy do domu. Zabieram cię dziś na kolację- Powiedział.
   Uśmiechnąłem się pod nosem i nie pytałem o nic więcej.  Gerard zabrał mnie na kolację, gdzie przez cały czas podstępnie się uśmiechał. Zjedliśmy wspólnie posiłek, a potem czarnowłosy zabrał mnie wraz z szampanem do samochodu. Ignorował moje pytania. Zawiózł nas na piękną polanę, której dzisiejsza noc dodawała uroku. Tam posadził mnie na kocu, nalał nam do kieliszków szampana. Po pewnym czasie wpił się namiętnie w moje usta, siadając okrakiem na mnie. Uśmiechnąłem się pod wpływem tego i odwzajemniłem pocałunek, odkładając na bok kieliszek. Położyłem dłonie na jego biodrach i spojrzałem w jego oczy.
-Jedziemy do Japonii-Szepnął w moje usta.
   I ja wtedy zamilknąłem. Nigdy nawet nie myślałem, że będę miał szansę znaleźć się w tym pięknym miejscu. Kiedy Gerard wypowiedział te słowa, miałem wrażenie, że się przesłyszałem. Wiedziałem, że planuje dla nas wycieczkę, ale to przerosło moje oczekiwania.
-Cieszysz się?- Szepnął muskając moje usta.
-Nawet nie wiesz jak bardzo! Jesteś cudowny- Zacząłem go bardziej całować,  wsuwając język w jego usta.
   On się na to tylko cicho zaśmiał i oddał mi się w całości. Położyłem go na kocu, a sam położyłem się na nim. Błądziłem dłońmi po jego ciele, wsuwając je po chwili po jego koszulkę. Ściągnąłem  ją z niego. Przejechałem dłonią po jego niezbyt umięśnionej klacie, którą tak bardzo uwielbiałem. Czułem jak drży pod wpływem każdego mojego dotyku. Okropnie podobało mi się, że tak na mnie reaguje. W jego oczach, w słabym blasku księżyca widziałem narastające podniecenie. Niewyraźnie szeptał moje imię, kiedy zacząłem całować jego szyję, bawiąc się zapięciem jego spodni. Przyssałem się do jego szyi, zostawiając malinkę. Naznaczyłem go tej nocy. Czułem, że mogę z nim zrobić co chcę i nie zamierzałem zaprzepaścić takiej okazji. Pochyliłem się nad jego twarzą i czułem na swoich ustach jego przyspieszony i przerywany oddech. Jego oczy były zamglone, a serce waliło jak szalone. Położyłem dłoń na jego policzku i zacząłem muskać jego wargi, zamykając oczy. Lekko naparłem swoim kroczem na jego, równie podniecone. Cicho westchnął w moje usta, przez co się uśmiechnąłem. Poczułem jak kładzie dłonie na moich pośladkach i zaczyna je masować. Już nie mogłem dłużej wytrzymać. Rozpiąłem jego spodnie i zsunąłem je z niego wraz z bokserkami. W ten sposób mój mężczyzna leżał całkiem nagi. Zrobiłem to samo ze swoimi ubraniami. Ponownie wpiłem się w jego usta, lecz już bardziej namiętnie, a ręką delikatnie masowałem jego członka. Pojękiwał, starając się odwzajemniać pocałunki. Następnie zjechałem nieco niżej i drażniłem palcem jego wejście. Polizałem jednego palce na jego oczach i wsunąłem go w niego, cały czas patrząc na jego twarz. Nie potrafię wyrazić tego uczucia, gdy patrzy się na swojego kochanka w takim stanie. To zbyt piękne. Nie ma nawet porównania. Zacząłem nim poruszać. Słyszałem jak wypowiada tylko ciche, pojedyncze słowa. Gdy poczułem, że jest gotowy, wysunąłem z niego palec, rozszerzyłem jego nogi, które dałem sobie na ramiona. Położyłem ręce na jego biodrach i powoli w niego wszedłem, starając się nie sprawić chłopakowi żadnego bólu. Poruszał się wraz ze mną, dając nam mnóstwo przyjemności. Zacząłem się już męczyć, ale nie miałem zamiaru przerywać. Wreszcie z niego wydobył się głośny jęk i jego ciało wygięło się lekko w łuk. Ja po chwili również osiągnąłem szczyt i wysunąłem się z niego. Opadłem na niego delikatnie. Nasze przyspieszone oddechy się pokrywały. Żaden z nas nic nie mówił. Ta chwila nie potrzebowała słów.

2 komentarze:

  1. O kurwaaaaaaaaa ♥
    Boże, jak ja potrzebowałam czegoś takiego! Miałam zjebany dzień, a tera sobie szekszy przeczytałam i już mi lepiej
    ;333
    Cieszę się, że w końcu coś dodałaś, bo już tęskniłam nooo! Chciałam Ci już spam tutaj urządzić, choć wiem, że nie wszyscy lubią jak im się spamuje tekstami typu "kiedy następny?" Więc sobie odpuściłam :)
    Nooo, ale to jest BOSKIE! XD
    Kocham szekszy, a ty o tym wiesz ;3333 Szekszy takie podnieczającze. XD
    To ja już może spadam? Tak będzie lepiej ;D
    To ja się żegnam i czekam z niecierpliwością na następny XD
    Papatki ;*

    OdpowiedzUsuń