Nie ma co tu dużo mówić...Mam nadzieję, że się spodoba :* Dzisiaj mamy walentynki a z tej okazji coś dla was specjalnego tutaj :)
Miłego czytania^^
Cały czas bez słowa na mnie patrzał.
-Powiesz coś, Mikey?- Zapytałem w końcu. Nie mogłem znieść tej ciszy.
-Nie wiem co mam powiedzieć. Właśnie powiedziałeś mi, że zakochałeś się w moim bracie! Dlaczego chcesz znać moje zdanie?- Zamknął oczy i westchnął.
-Bo jesteś moim przyjacielem i nie chcę by coś się zmieniło. Nie chcę robić nic wbrew tobie.- Powiedziałem spokojnie.
-Mówisz mi to akurat po tym jak Gerarda nie było całą noc w domu. On był u ciebie?- Spojrzał na mnie.
-Czy to ma znaczenie? Gdyby coś się wydarzyło, to bym ci powiedział- Odwróciłem wzrok.
-Wiesz, Frank... Zrób jak chcesz. To twoje życie. Nie jestem twoimi rodzicami żeby zakazywać ci spotykania się z nim. Może się zmieni. Po przyjściu do domu był wesoły, ale nie chciał powiedzieć dlaczego. Teraz już się można domyślić...- Mówił.
-Przysięgam, że do niczego nie doszło!- Przerwałem mu.
-Uwierzę ci, bo wydaje mi się, że jesteś ze mną szczery. Dziękuję, że powiedziałeś mi o tym. Mam nadzieję, że dalej będziemy się przyjaźnić.- Uśmiechnął się delikatnie
-Jezu..A ja tak się bałem, że mnie za to znienawidzisz- Odetchnąłem z ulgą.
-Tylko nie wiem co ty w nim widzisz...- Zaśmiał się.
-Chyba nie chcesz tego słuchać- Uśmiechnąłem się.
-Owszem, chcę. Co w nim jest takiego wyjątkowego co cię urzekło?- Patrzał na mnie.
-Nie da się powiedzieć co w nim jest najlepszego. Zakochałem się w całości, a nie w jednym szczególe. Zakochałem się w nim, jeszcze zanim wiedziałem, że jest twoim bratem.- Powiedziałem.
-Znaliście się wcześniej?- Zdziwił się.
-Można tak powiedzieć. Poznaliśmy się przez internet i nie wiedziałem kim jest. Nie wiedziałem jak wygląda, ani jak ma na imię. Po prostu lubiłem z nim rozmawiać. Dopiero potem powiedział mi, że to on jest tym chłopakiem, z którym rozmawiałem po nocach.- Uśmiechnąłem się pod nosem.
-O tym nie wspominałeś wcześniej. W tym wypadku to tym bardziej nie mam nic do powiedzenia- Zaśmiał się.
-Dziękuję. Jesteś świetnym przyjacielem- Przytuliłem go z uśmiechem.
Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas, a potem postanowiłem iść do domu. Mikey też zbierał się do swojej dziewczyny. Szedł dzisiaj do niej na noc. Zszedłem na dół do wyjścia, a tam w salonie siedział Gerard.
-O, cóż to za miła niespodzianka..- Uśmiechnął się do mnie.
-Właśnie wracam do domu- Odwzajemniłem uśmiech.
-Wpadniesz dzisiaj na noc? Mikey znika do dziewczyny...- Zapytał miło.
-Gerard...- Zaśmiałem się i lekko uderzyłem do w ramie.
-No bardzo proszę, Frankie.- Zrobił słodkie oczka.
-Ej, nie patrz tak na mnie!- Wciąż się śmiałem- Do wieczora, Gee- Pocałowałem go w policzek i wyszedłem.
Szedłem wolno do domu, z uśmiechem. Nie wierzę, że zgodziłem się na nockę u niego. Tracę przy nim głowę.
Wszedłem do środka i przemknąłem do pokoju. Wziąłem plecak i spakowałem do niego tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Położyłem się na łóżku i miałem na twarzy ten mimowolny uśmiech. Och, jakie to głupie uczucie, nie móc przestać się uśmiechać. Leżąc tak straciłem poczucie czasu.
-Wychodzę i nie będzie mnie na noc- Krzyknąłem do rodziców wychodząc po pewnym czasie z pokoju.
-Idziesz do tego Gerarda?- Zapytała mama, podchodząc do mnie.
-Skąd ten pomysł?- Zdziwiłem się.
-Bo się zakochałeś- Uśmiechnęła się.
-Po prostu wychodzę- Powiedziałem i od razu wyszedłem z domu.
Nagle sam zacząłem się śmiać z tej sytuacji. Wygląda na to, że mocno widać, że się w nim zakochałem. Zauważył to Oliver, rodzice i zapewne Mikey, dlatego to zrozumiał. Co miłość robi z człowiekiem. Zawsze starałem się być twardy, ale teraz zachowuję się jak zakochana nastolatka. Myślę tylko o nim i szczerze się od razu jak o nim usłyszę, albo go zobaczę.
Doszedłem wolno do domu Way'ów. Był już wieczór. Zapukałem, a drzwi otworzył mi Gerd. Miałem wrażenie, że ucieszył się na mój widok. Pewnie nie spodziewał się, że naprawdę przyjdę. Ja sam w to nie wierzyłem.
Wpuścił mnie do środka i od razu przytulił. Ściągnąłem z siebie kurtkę i buty, i poszliśmy po schodach do jego pokoju. Plecak położyłem gdzieś w kącie, a sam usiadłem na kanapie. Gerard usiadł dokładnie na przeciwko mnie, na fotelu.
-Co ty tak serio nagadałeś moim rodzicom?- Zapytałem z uśmiechem.
-Powiedziałem ci prawdę... A dlaczego pytasz?
-Hmm.. Bo mi mówią, że się w tobie zakochałem- Zaśmiałem się.
-A zaprzeczyłeś im chociaż raz?- Uśmiechnął się.
-No niby nie... Ale też nie potwierdziłem.
-A jak jest naprawdę? Zakochałeś się?- Zrobił tą swoją słodką minkę.
-Nie zaprzeczę, ani nie potwierdzę. Żyj w niewiedzy- Zaśmiałem się.
-No więc jeśli mi nie chcesz powiedzieć, to mogę sam to sprawdzić?
-Ale jak?- Zdziwiłem się
-Na swój sposób. Ale zamknij oczy.
-No dobrze.- Zrobiłem tak, jak powiedział.
Nagle poczułem, że rozkłada moje złączone ręce. Powoli usiadł mi rozkrokiem na kolanach, wciąż trzymając moje ręce. Czułem jego ciepły oddech blisko moich ust.
-Zakochałeś się- Wyszeptał i wpił się w moje usta.
Delikatnie muskał moje wargi, nie pozwalając sobie na nic więcej. Wreszcie się oderwał i otworzyłem oczy.
-Poddałeś mi się, czyli coś czujesz- Uśmiechnął się chłopak.
-Może masz rację..- Uroczo odwzajemniłem uśmiech.
-Może? A jakbym teraz zaczął ściągać z ciebie koszulkę to co byś zrobił?
-Ściągnąłbym twoją- Położyłem ręce na jego biodrach.
-A później?- Przygryzł wargę.
-A później to by się okazało- Zjechałem rękami nieco niżej.
Nagle chłopak złapał mnie za dłonie i z powrotem położył je na biodra. Trochę się zdziwiłem, bo on ewidentnie dążył do tego jednego, a jak ja podejmuję kroki to staje się nieśmiały.
-Przepraszam, ale... Boję się tego- Zamknął oczy.
-Czego?- Zdziwiłem się.
-Tego co może między nami zajść- Powiedział niepewnie.
-Dlaczego? Co w tym strasznego?
-Bo... Ja tego nigdy nie robiłem i boję się, że zrobię coś źle- Powiedział cicho.
-Otwórz oczy- Powiedziałem i on od razu to zrobił- Tu się nie da zrobić nic źle. Nie bój się... Wiem, że tego chcesz...
On się lekko uśmiechnął i położył ręce na moich ramionach, a ja znów zjechałem rękami niżej, dotykając jego pośladków. Tym razem mi na to pozwolił. Patrzał mi w oczy.
-Masz rację, chcę tego- Uśmiechnął się szerzej.
Od razu musnąłem jego usta i zamknąłem oczy. Moje ręce powędrowały za jego koszulkę. On jednym ruchem ściągnął ze mnie koszulkę na co się cicho zaśmiałem i zrobiłem to samo z jego. Przejechał dłonią po moim torsie, a ja opadłem na łóżko i przygryzłem zachęcająco wargę. Zacząłem rozpinać pasek jego spodni, nie tracąc kontaktu wzrokowego. Gdy mi się już to udało, złapałem go za ręce i pociągnąłem w swoją stronę, tak że delikatnie na mnie opadł. Wykorzystałem moment i przewróciłem go na plecy, by do końca pozbyć się jego spodni. Po chwili został w samych bokserkach. Przejechałem dłonią wzdłuż jego linii brzucha zahaczając o jego męskość. Jego oddech przyspieszył. Wciąż na mnie patrzał, a ja siedziałem na nim rozkrokiem. Powoli zacząłem rozpinać mój pasek. Po tym nachyliłem się nad jego głową i delikatnie muskałem jego wargi, a on niespodziewanie zaczął mi zsuwać spodnie. Dość szybko mu się o udało. Uroczo się uśmiechnąłem i lekko na niego opadłem, jednak wciąż podtrzymywałem się rękami. Nasze krocza się zetknęły. W jego oczach dostrzegłem podniecenie, ale też nutkę niepokoju.
-Nie bój się- Wyszeptałem i wtedy poczułem jego dłonie na moich biodrach.
Złapał za gumkę moich bokserek i je zsunął.
-Nie boję się- Cichutko się zaśmiał.
Nie pozostając mu dłużny zrobiłem to samo z jego bokserkami. Wróciłem do całowania jego ust, przeszedłem do policzków, szyi, obojczyków, ramion, brzucha i zatrzymałem się na jego podbrzuszu. Wtedy uniosłem głowę i spojrzałem na twarz czarnowłosego chłopaka. On miał zamknięte oczy. Przybliżyłem twarz do jego męskości, a jego ręce delikatnie zaciskały pościel na łóżku. Złożyłem delikatny pocałunek na jego czułym miejscu i chwilę odczekałem aż się uspokoi. Gdy jego oddech zwalniał, ja polizałem po całej długości jego męskość i wziąłem ją do ust. Gerard bardziej zacisnął pięści na pościeli, a ja delikatnie pieściłem go językiem. Cichutko pojękiwał. Robiłem mu dobrze, aż w pewnym momencie w moich ustach pojawiła się biała ciecz. Zwycięsko się uśmiechnąłem i połknąłem wszytko. Podciągnąłem się do góry i spojrzałem na twarz mojego partnera. Policzki były lekko zarumienione, uchylone usta, przez które szybko oddychał, oczy pełne podniecenia i strachu, włosy lekko opadające na jego śliczną buźkę. Chwyciłem go za ramiona i przewróciłem na brzuch. Położyłem się na jego plecach.
-Jesteś gotowy?- Zapytałem uroczo.
-Tak- Odpowiedział cicho.
-Jeśli będziesz chciał przerwać, będzie boleć czy coś, to mów- Powiedziałem.
-Jestem gotów, Frankie- Powiedział i zamknął oczy.
Po tych słowach podniosłem się i usiadłem nieco niżej jego pośladków. Oblizałem trzy palce i najpierw włożyłem w niego jeden. Czekałem aż po pierwszym się rozluźni i stopniowo wprowadziłem dwa kolejne. Cały czas patrzałem na niego. Zacisnął zęby. Wyciągnąłem z niego palce i załapałem się jego bioder. Powoli i delikatnie w niego wszedłem. Na początku pchnięcia były wolne i dość płytkie żeby się rozluźnił, o ile można w takiej sytuacji mówić o rozluźnieniu. Po jakimś czasie trochę przyspieszyłem. Widać było, że chciał wszystkie emocje stłumić w sobie, ale ciche jęki podniecenia wydobywały się z jego ust. Obaj doszliśmy niemal w tym samym czasie. Zmęczony opadłem na niego, próbując wyrównać nasze oddechy, lecz do nie trwało długo. On od razu przewrócił się na plecy i wpił się w moje usta. Ja leżałem na nim. Zawinął się na mnie nogami i delikatnie naprężył ciało. Pogłębił pocałunek, niepewnie wsuwając język w moje usta, ale ja zaraz odwdzięczyłem się tym samym. Nasze języki się złączyły, a usta zwarły w pocałunku. Gdy brakowało nam już powietrza, Gee rozluźnił nogi i swobodnie opadł na łóżko, a ja opadłem na niego. Położyłem głowę na jego torsie i oddychałem wolno.
----------------------------------------------------------------------------
Oj, jak ja dawno nie pisałam takiej sceny ;-; Napisane specjalnie na wasze życzenie :)
ooo jprdl doskonałość i w szczegółach jest genialne ! *>*
OdpowiedzUsuńMatko. Matko. Matko. Matko....MAAAAAAAATKOOOO!
OdpowiedzUsuńChyba zacznę lubić walentynki...
No bo skoro piszesz wtedy takie wspaniałe rzeczy...
Maaaaatko, był SEEEEEEEEXIK :D
Jestę zboczeńcę... <3 <3
Kuźwa,kużwa kużwa kuźwa..... Nie wiem co piszę! :3
No...
.
.
.
.
.
.
.
ALE BYŁ SEKSIK!!!!!!!!!!@!@#@~~@!
Dobra, kończę ten komentarz...pełen pedofilii.
Do następnego :D
Aahahhahahahaah nareszcie! Czekalam na to cala twoja historie! Mistrzowsko napisane, nie mam slow! Weny, czekam na kolejny <333
OdpowiedzUsuń