No więc....Czytając wsze komentarze, od razu wiem o co chodzi....heh. Szczerze to nawet nie pomyślałam o tym, żeby między nimi coś się działo. A jak będzie... Przeczytajcie sami :)
Miłego czytania <3
Usiadłem na swoim łóżku i przyglądałem się mu. Znowu odnosiłem wrażenie, że jest nieśmiały. Jest taki uroczy. Opadłem na łóżko, tym samym kładąc się na plecy. Zamknąłem oczy. Nagle poczułem ciężar na sobie. Powoli otworzyłem oczy i zobaczyłem, że Gerard właśnie na mnie siedzi rozkrokiem. Uśmiechnąłem się delikatnie i nic nie mówiłem. Nachylił się nade mną i złożył na moich ustach pocałunek. Złapał moje ręce i uśmiechnął się.
-Chciałem ci powiedzieć dobranoc...-Powiedział słodko.
-Tylko? Nie uważasz, że to dość nietypowy sposób?- Zaśmiałem się cichutko.
-Tylko- wciąż był uśmiechnięty- Tak więc..Dobranoc, Frankie- Pocałował mnie w policzek.
Zaraz potem podniósł się ze mnie i położył na swoim miejscu. Zostałem bez słowa. W tej chwili jak sparaliżowany, nawet nie mogłem się ruszyć, nic powiedzieć. To był szok.
Po kilku minutach położyłem się pod kołdrę i zasnąłem. Było już późno.
Otworzyłem oczy i odruchowo spojrzałem w stronę biurka. Tam na krześle siedział Gerard. Był odwrócony w moją stronę tak, jakby mi się przyglądał. Był już uczesany i umyty, czyli...On wychodził z pokoju. To oznacza, że napotkał moich rodziców. Usiadłem na łóżku.
-Masz miłych rodziców- Powiedział po chwili.
Jest właśnie tak jak się obawiałem. Rozmawiał z nimi. Tylko nie rozumiem dlaczego uważa, że są mili. Jak to się stało, że go nie wyrzucili z domu...
-Miłych? Nie powiedziałbym tak...- Westchnąłem.
-Pytali kim dla ciebie jestem i próbowali się czegoś o tobie dowiedzieć, bo podobno z nimi nie rozmawiasz.- Mówił.
-Co im powiedziałeś?- Zapytałem od razu, lekko przestraszony.
-Prawdę, oczywiście- Uśmiechnął się.
-Czyli?- Wciąż nie rozumiałem.
-Powiedziałem, że staram się zdobyć twoje zaufanie, ponieważ bardzo mi się podobasz- Uroczo na mnie spojrzał.
-Naprawdę im tak powiedziałeś? I nie urządzili ci gadaniny, że nie jestem gejem i to tylko mi się tak wydaje?- Zdziwiłem się.
-Nie, a dlaczego mieliby to robić?
-Bo to do nich podobne, ale w sumie tego się nie spodziewałem- Uśmiechnąłem się lekko.
-Porozmawiaj z nimi- Powiedział miło- Ja już będę wracał do domu, Frankie. Dziękuję za wszystko.
-Nie ma za co, Gee- Zwlokłem się z łóżka i pocałowałem go w policzek.
Z uśmiechem wyszedł z pokoju i wrócił do domu. Ja zaraz potem wziąłem do ręki czyste ubrania i wyszedłem do łazienki. Już po otworzeniu drzwi, spojrzenia rodziców skierowały się ku mnie.
-Nie wspominałeś nic, że masz adoratorów.- Powiedział od razu tata.
-Bo nie mam..- Powiedziałem obojętnie.
-A ten Gerard? Wydaje się być bardzo miłym chłopakiem. I chyba coś do siebie macie skoro był tutaj na noc- Uśmiechnął się.
-To jest....w sumie przyjaciel. Został na noc, bo było już ciemno i nie chciałem by wracał o tej godzinie sam do domu- Odpowiedziałem i chciałem wejść do łazienki.
-Niech ci będzie, Frank...- Powiedział z uśmiechem ojciec.
Uśmiechnąłem się pod nosem i wskoczyłem pod prysznic. Nie skupiałem się na tym co robię. Myślami wciąż wracałem do Gerarda. Odważył się nawet porozmawiać z moimi rodzicami, o tym co do mnie czuje. Jemu chyba naprawdę zależy na mnie. Coraz bardziej przekonuję się, by dać nam szansę. Zanim jednak podejmę decyzję, powinienem porozmawiać o tym z Mikey'em. Mam nadzieję, że nie będzie miał mi za złe, że chcę spotykać się z jego bratem. Chciałbym by nasze relacje nie uległy zmianie.
Wyszedłem z łazienki, wziąłem telefon i wyszedłem z domu. Na dworze było dość chłodno. Miałem zamiar pójść do domu Way'ów. Gdy byłem coraz bliżej, coraz bardziej się bałem. To do mnie nie podobne. Moje życie się całkiem zmieniło. Ja się całkiem zmieniłem. Sam nie poznaję siebie.
Stanąłem przed drzwiami domu chłopaków. Wziąłem głęboki oddech i zapukałem. Otworzyła mi ich mama. Jak zwykle miło mnie przywitała. Powoli poszedłem po schodach na górę i zapukałem do drzwi przyjaciela. Na mój widok się uśmiechnął i wpuścił mnie do środka.
-Dlaczego tak długo się nie odzywałeś?!- Zapytał od razu.
-Bo jest taka jedna sprawa, którą musiałem przemyśleć...A teraz chciałem z tobą o tym porozmawiać- Powiedziałem lekko zestresowany.
-Brzmi poważnie... Ale słucham.- Powiedział Mikey i usiadł obok mnie.
-Powiem tak wprost. Mam nadzieję, że nie obrazisz się na mnie przez to i dalej będziesz chciał ze mną rozmawiać. Bo... Podoba mi się twój brat. Na początku broniłem się przed tym, biorąc również pod uwagę to co mi o nim mówiłeś, ale on się stara. Nie jest nachalny. Jeśli coś pójdzie nie tak, to mogę mieć pretensje tylko do siebie, ale nie dałem mu ostatecznej decyzji. Chciałbym poznać twoje zdanie...- Odetchnąłem.
On w milczeniu na mnie patrzał. Nie wiedziałem czy mam coś powiedzieć, zrobić. Bałem się, że tego nie zroumie.
Kurde przerwalas w takim momencie ;___; nie wytrzymam tygodnia bez kolejnego rozdzialu :< nie chce cie popedzac xDD liczylam ze COS sie stanie w tym rozdziale powiedzy Gee a Franiem, ale...cisza. No dobrze, bede czekac jak wierna fanka, zycze weny, z niecierpliwoscia czekam na kolejny rozdzial! <3
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie to, co powie Mikey...Naprawdę, naprawdę mnie to ciekawi!!!!!!! Mam nadzieję, że dodasz szybko kolejny, bo chyba zwariuję bez tego opowiadania.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*