Dedykuję ten rozdział mojej kochanej przyjaciółce, która jest dla mnie inspiracją^^
Miłego...Czytania... ;D
...Zapukałem do drzwi chłopaka, on leniwie wstał od komputera i podszedł mi otworzyć. Gdy mnie zobaczył, jakoś dziwnie mi się przyglądał z przerażeniem na twarzy. Również doznałem szoku, ponieważ okazał się być on chłopakiem, który na lekcji historii nie zwrócił na mnie uwagi. Patrzał na mnie w milczeniu, nie zmieniając wyrazu twarzy.
-No nie wierzę...Ty jesteś bratem Mikey'a?!- Zapytałem zdziwiony.
-Tak...-Odpowiedział niepewnie. Wyglądał na przestraszonego.
-Chciałem cię poznać, ale szczerze nie spodziewałem się, że bratem mojego przyjaciela będziesz własnie ty. Miałem nadzieję jeszcze cię zobaczyć-mówiłem..
-Dlaczego?- Nie ukrywał zdziwienia, lecz trochę już się uspokoił.
-Usiadłeś obok mnie na lekcji historii. Wtedy zacząłeś malować. To było niesamowite. Ten pomysł i wykonanie. Zaintrygowałeś mnie, a w dodatku wyglądem nie różnisz się za bardzo ode mnie.
-Myślałem, że nie zwróciłeś wtedy na mnie uwagi..-wbił swój wzrok w podłogę.
-Ależ wręcz przeciwnie! I naprawdę nie sądziłem, że jeszcze cię spotkam.
-Może wejdziesz?- zapytał miło.
Wszedłem do środka. Jego pokój był ciemny, cały w plakatach, rysunkach i płytach. Czułem się tam bardzo dobrze. Zaczęliśmy rozmowę i dowiedziałem się, że na imię ma Gerard. On już jakimś cudem znał moje imię. Byłem pewien, że po prostu Mikey mu powiedział. Nie rozmawialiśmy zbyt długo, ponieważ musiałem iść na imprezę urodzinową, która odbywała się piętro niżej. Chłopak wyraźnie zainteresował mnie swoją osobą i chciałbym go bliżej poznać.
Solenizant od razu zorientował się, że byłem u jego brata i bał się, że zmienię o nim samym zdanie. Nie mam pojęcia dlaczego. Jego brat był naprawdę miły i jak na mój gust przystojny i utalentowany. Na miejscu Mikey'a nie wstydziłbym się za niego. On na chwilę ode mnie odszedł i po chwili wrócił z Alice i przedstawił jej mnie. Była miła i urocza. Oni poszli tańczyć, a ja otrzymałem sms-a. Napisał do mnie Oliver z godziną naszego jutrzejszego spotkania, które miało odbyć się w kawiarni blisko sklepu muzycznego, w którym chłopak pracuje. Cieszyłem się na to spotkanie. On wydawał się fajny, lecz był nieco starszy ode mnie. Właściwie różnica wieku nigdy mi nie przeszkadzała, więc tu tym bardziej nie powinno być problemu. Oliver mi się spodobał.
Zrobiło się już późno. Poszedłem do domu. Nie byłem zmęczony, ale nie miałem tego dnia ochoty na sprzeczkę z rodzicami. Okazało się, że jest nieunikniona. Po wejściu do domu, natychmiast kazali mi przyjść z nimi porozmawiać. Nagle udają, że ich obchodzę. To żałosne.
-Gdzie byłeś?- Zaczęła 'zmartwiona' matka.
Nie okazywałem żadnego zaiteresowania. Milczałem z nadzieją, że dadzą sobie ze mną spokój. Nie miałem ochoty na żadną rozmowę z nimi. Nic o mnie nie wiedzą. Nie czuję potrzeby zwierzania się im.
-Mama cię o coś pyta.- Powiedział podirytowany ojciec.
-Zauważyłem- Powiedziałem obojętnie.
-Możesz łaskawie odpowiedzieć?- Pytał.
-Nie widzę takiej potrzeby. Jakoś nigdy się tym nie interesowaliście. Dlaczego coś miałoby się zmienić?- Wciąż byłem obojętny wobec nich.
-Chcemy wiedzieć co robisz i zaangażować się w twoje życie. Przeprowadziliśmy się tutaj by to zrealizować, a ty znowu uciekasz z domu!- Mówiła matka.
-Jakoś nie mam ochoty się dzisiaj z wami kłócić. Nie mam wam nic do powiedzenia.- Chciałem wstać, lecz tata mnie przytrzymał.
-Nie masz się z nami kłócić, tyko porozmawiać. Pierwszy raz cię zagoniliśmy do rozmowy i zamierzam to wykorzystać- Mówiła coraz pewniej.
-Ale o czym wy chcecie ze mną rozmawiać?! Od kliku lat w ogóle nie interesujecie się mną i tym co robię, gdzie jestem. Macie mnie w głębokim poważaniu. Dopóki się nie przeprowadziliśmy, to nie obchodziło was czy wracam do domu rano pijany, naćpany. Nie ruszyłoby was nawet jakby mnie znaleziono w rowie przy drodze! Nagle coś chcecie zmienić?! Zabawni jesteście!
-Proszę Cię, nie mów tak. Wcale nie jest tak, że nic o tobie nie wiemy. Wiemy dużo- Starała się wytłumaczyć.
-Dużo?!- Zakpiłem- Nawet mnie nie znacie! Nie macie o mnie najmniejszego pojęcia!
-Wiemy o tobie tyle, ile powinniśmy. Staramy się dowiedzieć czegoś więcej- Drążyła.
Miałem ochotę wyjść z salonu i zamknąć się w pokoju. To co mówili było niedorzeczne. Mam szesnaście lat, a przez ostanie trzy lata byłem dla rodziców obojętny. Zajęli się pracą.
-Nie wiecie o mnie zupełnie nic! Nie macie pojęcia jakiej słucham muzyki, jakie mam zainteresowania. Nie wiecie, że jestem gejem i przez ostatni rok, kiedy nie wracałem do domu na noc, puszczałem się naćpany z różnymi facetami w ich mieszkaniach. Nie ukrywajmy...Byłem dziwką za narkotyki i alkohol. Mam w dupie co o mnie inni myślą!- Wykrzyczałem i wybiegłem do swojego pokoju, zostawiając zszokowanych rodziców w salonie.
Zatrzasnąłem się w pokoju i rzuciłem się na łóżko. Rodzice w pokoju milczeli. Teraz mogą powiedzieć, że coś o mnie wiedzą. Teraz wiedzą coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca w naszym życiu. To wszystko ich wina. Olewali mnie na każdym kroku. Teraz niech zobaczą do czego doprowadzili.
Nagle usłyszałem pukanie do moich drzwi. Ignorowałem to. Położyłem głowę na poduszkę i zamknąłem oczy. Po piętnastu minutach pukanie ustało, a ja zasnąłem.
Boże, to jest świetne!!!
OdpowiedzUsuńNienawidzę rodziców Frania... Co za ścierwa!
Ale cieszę się, że Frank poznał się z Gerardem... Mam nadzieję, że coś z tego wyniknie. :D
Jakoś nie polubiłam Oliviera. Mam wrażenie, że ostro namieszać. Ale to tylko moje przeczucie. Fajnie by było, jakby Frank go kopnął w dupę i poleciał do Gee.
Boże, co ja piszę. Jeszcze nic nie wiadomo, a ja snuję jakieś chore podejrzenia.
No więc: Mam nadzieję, że następny dodasz szybko, bo nie mogę się doczekać!
Pozdrawiam i życzę weny! :)
Sandero, ty moj geniuszu!
OdpowiedzUsuńRozdzial wyszedl ci swietnie, czemu sie nie dziwie. Cudne cudne cudne! *-*
Informuj mnie jak cos wrzucisz :3
* taka mala uwaga, jak Frank mogl zobaczyc, ze Gerard wstaje od komputera i idzie mu otworzyc? No chyba, ze Gee mial szklane drzwi. Lol
OdpowiedzUsuń