wtorek, 17 grudnia 2013

# III Rozdział

Co tu dużo pisać... Za niedługo święta, więc napiszę świątecznego One Shot'a ;) Jeżeli macie jakieś konkretne propozycje, prośby co do jakiegoś nowego One Shot'a lub kolejnego rozdziału to piszcie w komentarzach :) >brak pomysłów<

   Nadszedł weekend. Spałem spokojnie, gdy nagle obudził mnie telefon. Dzwonił Mikey, by zaprosić mnie do sobie, na swoje urodziny. Kończył 16 lat. Oczywiście zgodziłem się, ponieważ jakiś czas temu staliśmy się przyjaciółmi. Postanowiłem pójść do sklepu muzycznego i kupić mu na urodziny płytę, którą tak bardzo chciał dostać. Impreza urodzinowa miała się odbyć wieczorem.
   Wstałem z łóżka i powlokłem się zmęczony do łazienki, by wziąć prysznic. Potem nałożyłem na siebie czyste ubrania i wyszedłem do sklepu. Byłem tam pierwszy raz, gdyż nie mieszkałem w tym mieście zbyt długo. Wchodząc do środka od razu  było czuć przyjemny, muzyczny klimat. Pomieszczenie było przyciemnione i podszedł do mnie sprzedawca. Był dość wyższy ode mnie, posiadał mnóstwo tatuaży oraz miał na sobie czarne rurki, dokładnie jak ja. Zdziwiło mnie, że od razu się przedstawił. Wydaje mi się, że pracownik zwykle nie przedstawia się klientowi. Miał na imię Oliver. Pomógł mi znaleźć wybraną płytę i poszedłem do kasy, by za nią zapłacić. Wyszedłem ze sklepu, a za mną wyszedł Oliver.
-Przepraszam Cię na chwilę...-zatrzymał mnie, łapiąc za moje ramię.
-Tak?-zapytałem.
-Czy...Mógłbym zaprosić Cię dzisiaj na kawę?- Zapytał odważnie.
-Dzisiaj niestety nie mogę, ale jutro byłoby miło..Jeżeli chcesz...-odpowiedziałem.
-Dziękuję! A dałbyś mi swój numer telefonu, by się umówić?-pytał dalej.
   Dałem mu swój numer. Poszedłem dalej. Byłem nieźle zaskoczony jego zachowaniem. Był to niezwykle przystojny chłopak, który najwyraźniej chce mnie poznać. Powędrowałem do domu, by zapakować płytę. Rodzice natychmiast zaczęli mnie wypytywać dokąd idę, ale ostatecznie i tak nie odpowiedziałem. Denerwowało mnie, że wszystko chcą wiedzieć i mnie kontrolują.  Nagle po tylu latach zgrywają dobrych rodziców.
   Do wyjścia zostało mi jeszcze trochę czasu, więc włączyłem komputer. Miałem jedną wiadomość. Okazała się być wiadomością od tego tajemniczego chłopaka:
Przepraszam, że tak zniknąłem, ale stała się rzecz dla mnie niemożliwa. Musiałem wszystko przemyśleć i poukładać.
   Byłem ciekaw co dokładnie się stało, ale nie zamierzałem zmuszać go do zwierzania się mi. Miałem nadzieję, że sam mi o tym powie.
   Czas szybko zleciał i musiałem już iść. Poszedłem do domu przyjaciela. Gdy przyszedłem, w domu grała głośna muzyka, a goście już świetnie się bawili. Dałem Mikey'owi prezent. Rozpakował go i był zaskoczony, że pamiętałem co chciałby dostać.
   Usiadłem na jednej z kanap w dużym domu i przyglądałem się mojemu przyjacielowi stojącemu przy ścianie z Alice. Ładnie ze sobą wyglądali...
   W pewnym momencie przypomniało mi się, że Mikey ma przecież brata. Po tym jak dowiedziałem się, że słucha tych samych zespołów chciałbym go poznać, jednak byłem pewien, że nie ma go wśród gości. Pewnie siedział sam w pokoju. Wstałem i zacząłem iść w kierunku schodów, by pójść do pokoju starszego Way'a......
 

1 komentarz:

  1. Hej! Chciałam Ci powiedzieć, że przybyła Ci nowa komentatorka!
    Znalazłam tego bloga wczoraj przez przypadek... Nawet zbytnio nie pamiętam w jaki sposób, ale ważne, że postanowiłam na niego zajrzeć. :)
    Narazie przeczytałam tylko te trzy rozdziały i... Naprawdę mi się spodobało.
    Piszesz wg mnie świetnie. Bardzo ciekawa historia się szykuje. :D
    Zamierzam przeczytać także twoje poprzednie opowiadanie, gdy tylko znajdę chwilkę czasu.
    Tak więc nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam i życzę weny. :)

    OdpowiedzUsuń